Otworzyłam oczy a po chwili z powrotem je zamknęłam gdy światło mnie oślepiło. Dałam swoim oczom się przyzwyczaić do oświetlenia a kiedy to się stało rozejrzałam się po pomieszczeniu. Siedziałam na krześle w gabinecie Aidena.
Aiden.
Mój mózg odtworzył wspomnienia. Zerwałam się z krzesła i doleciałam do drzwi przytrzymując się ich przed upadkiem. Kiedy złapałam równowagę otwarzyłem je i wybiegłam. Ten samolot był ogromny.
-Pomocy!
Krzyknęłam mając nadzieję że zaraz kogoś znajdę. Biegłam przez korytarz. Z jednych z drzwi przede mną wybiegli dwóch mężczyzn.
-Gdzie jest Aiden?!
Dobiegłam do nich i wziełam jednego za ciuchy.
-Spokojnie, jest na sali operacyjnej.
Powiedział jeden z nich. Puściłam tamtego typka, wyprostowałam się i uniosłam brodę do góry.
-Zaprowarowadż mnie do niego!
Krzyknełam na niego. Musiałam go zobaczyć. Teraz! Wzdrygbeli się ale zaprowadzili mnie na salę w której leżał Aiden.
Miał tu sale operacyjną? Dziwne.
Weszłam do środka i rozejrzałam się. Na środku był stół operacyjny, pełno sprzętu i łóżko w rogu pokoju. To tam leżał nieprzytomny Aiden. Dobiegłam do niego i zbadałam wzrokiem jego stan. Odkryłam go żeby sprawdzić ranę postrzałową. Była zabandażowana. Na jego ręce zauważyłam wenflon a w nosie miał rurki.
-Nie martw się, jest stabilny i niedługo powinien się obudzić.
Usłyszałam głos kobiety. Spojrzałam na blond włosą dziewczynę. Na moje oko była po trzydziestce. Podała mi jego kartę. Wyczytałam z niej że został postrzelony w brzuch i uszkodziło mu to okrężnice występującą. Ledwo uszedł z życiem.
Ethan.
Złość we mnie narastała. Nie wiedziałam co się dzieje do puki nie poczułam że ktoś chwyta mnie za rękę. Już miałam wybuchnąć i wyjść ale usłyszałam zachrypnięty i słaby głos.
-Nie zostawiaj mnie.
Powiedział Aiden.
Kiedy spojrzałam w jego oczy serce mi się złamało, widać było w nich strach i smutek.
-Nigdy.
Szybko odpowiedziałam i ścisnełam jego dłoń. Zamkną oczy i odetchnął z ulgą. Po kilku sekundach odtworzył oczy i już nie było w nich strachu i tęsknoty. Były wypełnione miłością. Wskazał gestem bym położyła się z nim. Łóżko było wielkie ale bałam się że coś mu zrobię. Kiedy zobaczył że nie wykonałam żadnego ruchu sprubował jeszcze raz. Po raz drugi go zignorowałam.
-Jeśli w tej chwili nie położysz się koło mnie to będę zmuszony wezwać ochronę żeby cię przywiązali do tego łóżka.
Powiedział poważnym głosem. Wzdrygnełam się i powali wczołgałam na łóżko. Owiną mnie ręką wokół ramion. Skrzywił się, prubował to zamaskować ale nie że mną te gierki.
-Jak się czujesz?
Zapytałam i już chciałam zejść z łóżka ale niestety to był Aiden, czyli uparty osioł i ego top.
-Nie, nigdzie nie idziesz. Czuję się dobrze.
Odpowiedział. Nie będąc pewna jego słów podniosłam jego koszulkę. Miał bandaż cał przesiąknięty krwią. Skrzywiłam się widząc jego krew której nigdy widzieć nie chciałam.
-Trzeba zmienić ten opatrunek.
Spojrzał tam gdzie przed chwilą patrzyłam.
-Faktycznie. OCHRONA!!
Wdarł się a ja pisnełam zatykając uszy.
Jezu.
Do pokoju wbiegło trzech mężczyzn.
-Czy coś się stało szefie.
-Zawołajcie lekarza.
Jak na jego rozkaz jeden z nich wyszedł a reszta staneła przy drzwiach. Zaraz przyszedł lekarz.
-Widze że szef się obudził. W czym pomóc.
Zapytał lekarz kiedy wziął do ręki kartę.
-Bandarz do zmienienia i diagnoza. Teraz.
Odpowiedział Aiden bez grama emocji. Lekarz wezwał pielęgniarki i zmieniły mu bandaże i opatrunki. Lekarz wytłumaczył mu co się działo że mną.
-Dostał pan w brzuch i nie może się pan teraz za bardzo ruszać.-Przerwał i na chwilę spojrzał na mnie nie ukrywając tego.- Oczywiście zero interakcji intymnych przez dwa tygodnie.
Powiedział lekarz a ja z Aidenem westchneliśmy w tym samym czasie na wzmiankę o interakcjach.
-A chociaż mogę mu zwalić? Albo loda zrobić?
Powiedziałam nawet nie myśląc co mówię. Mężczyźni spojrzeli na mnie z wielkimi oczami.
O kurwa. Co ja właśnie powiedziałam?
-Co?
Zapytał doktorek.
-Co?
Zaczełam rozglądać się po pomieszczeniu szukając kryjówki.
-Może.
Powiedział stanowczo chłopak i podniósł brodę by pokazać siłe.
-Dobrze ale proszę uwarzać na brzuch zaraz zawołam jednego z pilotów żeby omówić nowy kurs. Obydwoje spaliście dwa dni.
Powiedział i wyszedł.
Aha.
Uśmiechnęłam się do Aidena i powoli zbliżyłam.
-Zrobie to szybko.
Powiedziałam kiedy sięgałam do jego spodni. Zdjełam jego szorty szpitalne. Kiedy ściągałam bokserki wyskoczył z nich już w połowie twardy kutas Aidena. Oblizałam oblizałam wargi i pocałowałam jego czubek. Nie skończyłam na jednym. Gdy tylko staną w pełni od razu wziełam go do ust. Z każdym pchnięciem biodrami Aidena miałam go głembiej i głembiej. W końcu wszedł z moich ust a ja złapałam oddech. Jako że leżał, miałam pełną kontrolę i podobało mi się to. Położył rękę na moich włosach i w końcu miałam w buzi całą jego długość. Poruszałam się z maksymalną prędkością a on jęczał jak jeszcze nigdy.
Japierdole, nie wiedziałam że potrafię doprowadzić go do takiego stanu.
W końcu poczułam w buzi przyjemne ciepło.
Kurwa uwielbiam ten smak.
Przełknęłam jego spermę, a wtedy drzwi się otworzyły i do środko wszedł pilot.
-Zaczekam na zewnątrz.
Powiedział i się wycofał. Spojrzałam na Aidena i wybuchłam śmiechem. Schowałam jego przyrodzenie spowrotem w ubrania i położyłam się obok szybko całując go w usta.
-Można wejść.
Oświadczył Aiden a do pokoju wszedł pilot i Olivier. Po uśmiechu Olivier a można było zobaczyć że już dowiedział się to co właśnie się wydarzyło. Usiadł na krześle obok mnie i zapytał:
-Połknełaś?
Spojrzałam mu w oczy i się uśmiechnełam.
-Wszystko.
Pochwaliłam się i spojrzałam na pilota.
-Stary ale ty masz szczęście.
Powiedział chłopak.
-Wiem. Gdzie teraz jesteśmy?
Zapytał Aiden.
-Musieliśmy zostać w powietrzu przez dwa dni więc teraz jesteśmy nad ukrainą. Jest wieczór więc jutro wylondujemy we włoszech by uzupełnić wszystko i możemy ruszać dalej.
Wyrecytował kapitan samolotu.
-Dobrze więc polecimy na wyspy Kanaryjskie na dwa tygodnie jeśli nie będzie komplikacji a potem do Hiszpanii na tydzień.
Rozkazał Aiden. Pilot przytaknął i wyszedł.
Czyli już za dwa tygodnie przywita nas słoneczna hiszpania
CZYTASZ
impossible
Jugendliteraturto opowieść o dziewczynie i złym chłopaku który był cholernie bogaty. jak widać można zakochać się w czymś złym ale on przekraczał tą granicę, był okropny a zarazem idealny. Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego...
