Zobaczyłem jak Arią osuwa się na podłogę. Klęczałem przy niej. Widok mojej nieprzytomnej dziewczyny był dla mnie jak koszmar.
-Aria!
Krzyknąłem żeby spróbować ją z tego wybudzić. Potrząsałem ją i lekko klepałem po policzku. Nie słyszałem niczego oprócz bicia swojego serca i pulsu w głowie. Nie zdążyłem zarejestrować kiedy zjawił się tu lekaż. Oscar, Olivier i James odciągneli mnie od mojej partnerki. Poczułem jak coś wbija mi się w ramie, spojrzałem w tamtym kierunku i zobaczyłem lekaża wstrzykującego mi jakąś substancje. Po kilku sekundach siły mnie obuściły a kończy zaczeły odmawiać posłuszeństwa. Nagle stałem się niezwykle spokojny ale w mojej głowie panował chaos. Patrzyłem jak badają Arie i podłanczają do niej kroplówki. Nic nie mogłem zrobić moje ciało leżało oparte o ściane a ja niemogłem nim ruszyć. Tylko moje oczy normalnie funkcjonowały a mózg był na pełnych obrotach. Mineło kilka minut a środek zelżal i już mogłem się poruszać, niestety nie tak sprawnie jak bym chciał ale zawsze coś. Aria powoli otworzyła oczy. Podeszłem do niej jak do rannego jelenia który w każdej chwili mógł się spłoszyć. Usiadłem koło niej z zdjęciem w ręce.
Kiedy stabilizowało stan mojej dziewczyny przyjrzałem się zdjęciu.
Wskazałem na dziewczynkę.
-To ty co chyba zdążyłas zauważyć.
Powiedziałem pewnym głosem.
-Kim jest on?
Powiedziała z zachrypniętym gardłem i przełkneła gulę w nim.
Westchnąłęm.
-To ja.
...
Szesnaście lat wcześniej:
Siedziałem sobie na ławce na placu gdy zobaczyłem małą dziewczynkę która raczkowała po piasku. Rozejrzałem się za jej opiekunem ale nikogo nie było.
Hm, mały zbieg jak widzę i to jaki piękny.
Wztałem i podeszłem do niej.
-Hej, gdzie twoi opiekunowie?
Zapytałem ale młoda tylko coś burkneła pod nosem i wstała z ziemi z pomocą zjeżdzalni. Zaczeła iść w stronę chuśtawek. Wziąłem ją szybko na ręcę na co zapłakała. Szybko wyciągnołem z kieszeni mój samochodzik. To było pomarańczowe Lamborghini. Pokazałem zabawkę małej dziewczynce i zobaczyłem imię na kołnierzu sukienki.
Aria. Ładnie.
Ari spodabał się mój samochód i wzieła go do ust.
-Hej! Wiem że ci się podoba ale to nie jest do jedzenia.
Powiedziałem poważniejszym tonem. Niemowlę zaczeło rechotać na co też się zacząłem śmiać. Jej śmiech był taki przyjemny.
Muszę ją znaleźć gdy dorośnie.
Pomyślałem sobie. Przysiegłem sobie że ją znajdę.
-Zostaw panienkę Evans!!!
Krzyczał ktoś w oddali a gdy tam spojrzałem zauwarzyłem że biegli w moją stronę dwóch wielkich męszczyzn w garniturach. Ostrożnie położyłem mała na piachu i przeskoczyłem ogrodzenie placu uciekając w krzaki.
Do zobaczenia Ario Evans.
Pierwsze spotkanie:
W klubie było mnóstwo dziewczyn które chciałyby się z mną przelizać tylko po to by zdobyć moją kasę.
Siedziałem z znajomymi w strefie VIP w moim klubie kiedy nagle weszła jakaś grupka ludzi, nie zwróciłem na nich większej uwagi i dokończyłem moją szklankę czystej.
Chwilę po tym jak donieśli mi kolejna szklankę poczułem na sobie wzrok. Rozejrzałem się ale nikt już na mnie nie patrzył. Spojrzałem się na grupkę ludzi która tu przed chwilą przyszła i zobaczyłem jak dziewczyna podchodź do nich i dalej rozmawiała z znajomymi. Wstałem. Nie wiem co mnie tkneło ale szedłem prosto do nich.
-Niech se idzie co mnie to obchodzi?
Powiedziała najpiękniejsza dziewczyna na świecie.
-Nie obchodzi cię to?
-Nie, nie obchodzi.
Kiedy skończyła stanąłem za jej plecami. Byłem zdecydowanie wyższy i większy od tej małej. Jej znajomi zesztywnienia na mój widok.
-Co wy tacy wystrachani? Przecież tego nie słyszy.
Powiedziała moja piękność z pewnym tonem.
Haha.
-Słyszę wszystko i wyraźnie.
Wdrygła się ale powoli odwruciła. Gdy nawiązaliśmy kontakt wiedziałem że jest moja i miałem rację bo już za kilka godzin tańczyła dla mnie na rurze całkiem pijana dzięki moim przyjaciołom.
Teraźniejszość:
-To ty?
Zapytała.
Tak. Czekałem na ciebie szesnaście lat.
Chwyciłem jej dłoń i uścisnąłem na potwierdzenie. Zamarła. Gdy poczułem że odzyskałem sił, podniosłem się i Arię jak pannę młodą. Poszedłem prosto do naszego pokoju przekazując zdjęcie Oscar'owi. On znajdzie wszystko i wszystkich. Położyłem się z nią do łóżka.
-Kiedy spotkałem cię po latach nie wiedziałem że to ty, dopiero jak zobaczyłem bliżej zdjęcie rozpoznałem osoby na nim.
W moim głosie słychać było ból ale nie miałem pojęcia dlaczego.
Może dlatego że jej nie rozpoznałem od razu? Albo że zapomniałem przez jakiś czas o mojej obietnicy?
Myślałem a Aria wzięła głęboki wdech i położyła swoje usta na moich co wyrwało mnie z zamyślenia i odwzajemniłem pocałunek. Nie było to w kontekście seksualnym, to było uczucie które jest nazywane miłością. Delikatnie przerwałem pocałunek. Rozległo się pukanie. Usiadłem prosto i dałem pozwolenie na wejście. W drzwiach staną Olivier.
-Mamy nagrania z kamer.
Powiedział chłopak.
Wstałem.
-Aria za chwilę wrócę.
Rzuciłem za siebie i wyszedłem z pokoju. Szybko dostaliśmy się do salonu. Oli podłożył mi pod nos laptopa i włączył nagranie. Przez chwilę był tylko przut domu ale potem pojawił się zamaskowany mężczyzna w czerni. Był wysoki i lekko umięśniony.
To nie mógł być Ethan. Albo do gry dołączył nowy zawodnik albo to posłaniec tego chuja. Tylko z kąd Ethan miał to zdjęcie? Nie wydaje mi się żeby było możliwe że to był jego plan. Więc kto to?
Boże, popadam w paranoję.
Odłożyłem urządzenie i wyszedłem bez słowa. Poszedłem na górę i szczęśliwy że będę mógł znów poczuć smak soczystych ust Ari otworzyłem drzwi. Rozejrzałem się po pomieszczeniu.
Wybite okno.
Kołdra na ziemi.
Drzwi od łazienki wymarzone.
Ale gdzie kurwa była Aria!
CZYTASZ
impossible
Genç Kurguto opowieść o dziewczynie i złym chłopaku który był cholernie bogaty. jak widać można zakochać się w czymś złym ale on przekraczał tą granicę, był okropny a zarazem idealny. Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego...
