Aria jest najpiękniejszą kobietą w całej galaktyce. Stanowi dla mnie więcej niż wszystko. Oddam za nią wszystko, życie lub śmierć. Przyjmę każdy cios, nabój, każda krzywdę która jest przeznaczona dla niej i wytrzymam każde tornado które ma nas rozdzielić. Wskoczę za nią w ogień i w każde inne niebezpieczeństwo, a jeśli ja to i moi ludzie którzy są gotowi oddać za mnie lub za Arie życie bo tak im nakazałem. Ja jestem gotów zrobić dla niej wszystko.
-Dobry nawet ten drink.
Powiedziała moja ukochana. Fakt drink był zajebisty jednak myślę że smakował by o wiele lepiej gdybym pił go z jej ust.
Siedziałem na kanapie a Aria na mnie. Uwielbiam gdy siedzi na mnie, jest to relaksujące, podniecające i seksowne a na dodatek do tego deseru jest to że każdy wie że jest moja i nikt nie może jej tknąć.
Zajebisty ten deser.
-Prawda.
Przytaknąłem. Wziąłem łyk, odstawiłem drink na stolik i zacząłem bawić się jej włosami.
Ślicznie pachnące brązowe lekko falowane włosy przeplatałem po między palcami.
Rozkoszne.
Za chwilę przyleciała Taylor.
-Chodźcie tańczyć.
Krzyknęła.
-Idziemy?
Zapytała Aria. Zastanowiłem się chwilę ale dla niej wszystko.
-Tak.
Odpowiedziałem. Właśnie leciała piosenka z naszego pierwszego spotkania na którym Aria się upiła i tak cudownie machała tym tyłkiem. Stałem na parkiecie a moja partnerka właśnie robiła obrót tak poruszając biodrami że myślałem że zemdleje z podniecenia a jak otarła się o moje krocze to mi staną tak że na pewno to wyczuła.
Nie mdleje. Nie mdleje.
Powtarzałem w kółko. Zrobiło się gorąco. Spojrzałem jej w oczy. Widziałem w nich siebie a w moich oczach było podniecenie i porządanie. Jej oczy, w jej oczach widziałem coś znajomego, jakbym wychowywał się z nią od dziecka ale to mało możliwe bo jestem od niej osiem lat starszy.
O kurwa.
Zdałem sobie sprawę że ja ją znałem. Albo nie. W sumie nie wiem sam.
To było za bardzo skomplikowane więc porzuciłem te myśli i cieszyłem się widokiem już trochę pijanej Ari która właśnie wydrapywała nasze inicjały i serduszko na ścianie.
Dobrze zrobiłem dając jej ten jedyny na świecie egzemplarz a człowieka który to zrobił zabiłem by nie zrobił kolejnych i zniszczyłem wszystkie projekty.
Moja Aria.
Nigdy nie robiła niczego złego, nigdy nie korzystała z życia i nigdy nie miała nawet chłopaka. Nie ma co się martwić ja dam jej tego czego potrzebuje. Dobrze wiem że pokochała adrenalinę po tym jak przyszła do klubu a wcześniej była kujonem którego ojciec chciał wsadzić mnie do paki. Nie raz dostałem list od sądu bo on tak chciał.
Dobrze widziałem jak w jego oczach czaiła się do mnie nienawiść. Bywa.
-Aria złaź stamtąd!
Krzyknąłem gdy zobaczyłem jak moja partnerka włazi na bar z butelką whisky w ręku.
Japierdole ona mnie kiedyś zabije.
-Nie bój dupy, nie spadnę!
Krzycząc to widziałem ją powoli przechyla się w tył. Byłem blisko lecz i tak puściłem się biegiem.
Kurwa mać, nie dobiegne?
A jednak dobiegłem.
Arią wylądowała prosto w moich ramionach jak kilka dni temu.
-Wracamy do hotelu.
Kiwnęła głową. U mojego boku pojawili się nasi przyjaciele a zarazem rodzina i ruszyliśmy w stronę wyjścia.
Dziesięć minut puźniej kładłem Arie do łóżka. Potrzebawała odpoczynku po dzisiejszym dniu. Ja też go potrzebowałem więc ułożyłem się obok i zamknąłem oczy pogrążając się we śnie.
...
Zabijam bez emocji. Emocje to słabość każdego z nas. Jeśli okazujesz emocje stajesz się słaby więc nie okazywałem ich. Jedyną osobą przed która się na prawdę otwarzyłem jest Aria. Zabijałem dla pieniędzy, sławy i własnego samopoczucia. Nie mam empatii wobec swoich ofiar. Jeśli zabija się z empatią można zostać zniszczonym przez okrutną prawdę.
Bo lepiej znać piękne kłamstwo niż oktutną prawdę.
Robiłem właśnie śniadanie a Aria weszła do kuchni ziewając.
-Hej, co na śniadanie?
Była zmęczona i miała kaca. Jakby nie patrzeć sporo wypiła. To całe hot love dawało kopa zapewne dla tego że znajdowało się tam whisky, rum i wódka wszystko z tego było tego samego smaku co sprawiało że było zajebiste. A Aria wypiła takich pięć.
-Jajecznica i bekon.
Odpowiedziałem właśnie nakładając dla niej porcje, nie żałowałem jej jedzenia, ani pieniędzy i złej sławy.
Położyłem talerze na stole, szklanki i sok pomarańczowy.
-Wygląda pysznie.
Skomentowała moje danie. Uśmiechnęła się uroczo i szczerze. Smakowało jej. Zrobiło mi się ciepło na sercu i odwzajemniłem uśmiech.
Wtedy zrozumiałem dlaczego zabijam.
Wpatrywałem się w nią żując jajka.
JAKA ONA JEST PIĘKNA!
Zachwycałem się każdym calem jej ciała, wyglądała jak anioł ale z głosem demona. Jeśli chciała zabiłaby spojrzeniem lub tonem głosu. Potrafiła nie okazywać uczuć, mogła wejść do mojego świata z butami i walizką. Dla niej moje ramiona były zawsze otwarte.
Aria była ubrana w czarny dres i biały top. Obrzuciłem ją spojrzeniem i poczułem jak mi staje.
Kurwa Aria podnieca mnie nawet w dresie.
Byłem ciekaw co by było jakby założyła coś specjalnego. Coś seksownego. Coś co by sprawiło że każdy się w niej zakocha i każdemu stanie na jej widok. Usiadłem na przeciwko mojej partnerki. Spojrzała na mnie. Zobaczyłem jak się podnosi, idzie powoli w moją stronę z swoim talerzem i kiedy zobaczyłem co zamierza zrobiłem jej miejsce a ona usiadła mi na kolanach. Tylko ona potrafiła wywołać u mnie takie uczucia. O wiele bardziej smaczna była jej szyja. Ssałem jej skurę robiąc malinki. Słodko pojękiwała. Moja słodka.
-Musimy iść.
Szepnąłem do jej ucha lekko przygryzając jego płatek.
-Po co?
Jekneła z rozczarowaniem.
-Zlecenia.
Przypomniałem po co tu jesteśmy. Nie za bardzo chciało mi się to robić szczególnie dla tego że musiałem jedno z zleceń zrobić publicznie co sprawiało że będą wiedzieli gdzie jesteśmy. Aria się ożywiła szybko zjedła jajecznicę i poszła do pokoju. Ja też skończyłem jeść, umyłem tależe i poszedłem się przygotować. Pod moją koszulką jak zawsze był pistolet, nóż i na koszulce była kamera. Do ucha wsadziłem słuchawkę.
-Aria, gotowa?!
Krzyknąłem na co zaraz dziewczyna wybiegła z łazienki. Miała na sobie swój kombinezon, pazury, pistolety po bokach swoich bioder i kask w ręku. Wyglądała pięknie.
Pierdolony ideał.
A pierdolony był przeze mnie. Uśmiechnąłem się na tę myśl.
------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak mogliście już zauważyć rozdziały z punktu widzenia Aidena będą co pięć rozdziałów.
CZYTASZ
impossible
Teen Fictionto opowieść o dziewczynie i złym chłopaku który był cholernie bogaty. jak widać można zakochać się w czymś złym ale on przekraczał tą granicę, był okropny a zarazem idealny. Pamiętam każdą wspólnie spędzoną chwilę. A w każdej było coś wspaniałego...
