20.

198 6 5
                                        

Po kilku minutach usłyszałam, pukanie do drzwi...



,,Hej Mal''- powiedział chłopak z bukietem czerwonych róż w rękach. Oczami zeskanował mój wygląd od stóp do głów, ruch ten nieco mnie speszył, przez co widocznie się zarumieniłam.


Matt: Wyglądasz pięknie- powiedział chłopak, wręczając mi kwiaty do rąk

M: Dziękuję Matt, ty również wyglądasz obłędnie- powiedziałam


Poszłam do kuchni by odciąć końcówki kwiatów i wsadzić je do wazonu, który następnie postawiłam na stoliku w salonie.


M: To jaki jest dzisiejszy plan?- zapytałam

Matt: Tym to się nie przejmuj, dzisiejszym wieczorem w całości zajmuję się ja, mam nadzieję, że pani będzie mi chciała w nim towarzyszyć- powiedział chłopak, uśmiechając się przy tym szeroko

M: Z przyjemnością Matthew- odpowiedziałam podekscytowana


Po krótkiej wymianie zdań, samochodem chłopaka udaliśmy się do pierwszej lokalizacji jaką była restauracja. DROGA restauracja.

Usiedliśmy przy zarezerwowanym już wcześniej przez Matt'a stoliku. Ze łzami w oczach patrzyłam na starszą parę, która w tym momencie trzymała się za ręce.


Matt: To będziemy my za paręnaście lat

M: Mam taką nadzieję


Słowa chłopaka praktycznie rozpuściły już moje serce. Czy to oznacza, że chłopak wybaczył mi moje zachowanie i że będziemy razem?


                                                                    ,,OBY''


Patrząc na ceny wszystkich potraw zamarłam. Jestem studentką nie stać mnie na aż tak drogie jedzenie. Po minie Matt'a widziałam, że on również nie jest zadowolony z cen obowiązujących w restauracji. Obecność chłopaka, sprawiła, że czułam się bardzo komfortowo. Komfort jak i buzująca we mnie adrenalina, która nie mam pojęcia skąd się wzięła, podsunęła mi szalony pomysł. Wstałam z krzesła i wyciągnęłam rękę w stronę chłopaka.


M: Uciekamy?- zapytałam niepewna. Niepewność jak i stres wynikał ze strachu. Nie chciałam popsuć tej randki. Chłopak tak się starał. Od razu po moich słowach, zaczęłam ich żałować i szybko usiadłam na miejsce.

Matt: Myślałem, że już nigdy nie zapytasz- odpowiedział chłopak


Matt złapał mnie za rękę i razem wybiegliśmy z restauracji zostawiając kelnerów jak i resztę gości w zakłopotaniu i zdziwieniu. Restauracja znajdowała się blisko plaży, dlatego wspólne trzymając się wciąż za ręce biegliśmy w stronę oceanu.


M: Boże jak tu pięknie!- powiedziałam zachwycona

Matt: Myślałem, że będziesz wolała drogie restauracje, jak każda dziewczyna- odparł chłopak

M: Matt oczywiście, że nie. Dla mnie w tym wszystkim najważniejszy jesteś ty. Skarbie ja mogę mieć randkę na śmietnisku, byleby była ona z tobą. A randka na plaży to już w ogóle spełnienie moich marzeń. Dziękuję naprawdę.


Chłopak na moje słowa, szybko przysunął mnie do siebie i namiętnie wpił się w moje usta. Oddałam pocałunek. Gdy zabrakło nam tchu, oderwaliśmy się od siebie, by po chwili patrzeć na siebie szeroko się uśmiechając.


LOVER, matt sturnioloOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz