22.

146 5 12
                                        

POV MALINA

Wraz z Ann wybrałyśmy się do mieszkania, aby zgarnąć ostatnie rzeczy.

M: Ty młoda, co to za czerwone ślady na twojej szyi?

A: Ummm wiesz chyba mnie komar ugryzł, czy coś- powiedziała speszona

M: Komar mówisz?

A: No taaak ostatnio jakoś dużo ich

M: Czyli mam rozumieć, że komar również założył Chrisowi koszulkę na lewą stronę?-zapytałam próbując nie wybuchnąć ze śmiechem.

A: Umm- powiedziała dziewczyna, robiąc się cała czerwona

M: Spokojnie przecież to nic złego, co wy tam robicie. Chciałam was tylko skompromitować.

A: I bardzo dobrze ci to wyszło- powiedziała oburzona dziewczyna

M: Oj już się nie gniewaj-odpowiedziałam przytulając ją lekko







Kiedy wróciłyśmy pod dom trojaczków, w zasadzie nasz i trojaczków dom, od razu wzięłyśmy się za rozpakowywanie i sprzątanie. Byłyśmy bardzo zmobilizowane, dlatego przy dodatkowej pomocy chłopaków, udało nam się rozpakować, ułożyć i posprzątać bałagan w niecałe 6 godzin.

Był już wieczór i postanowiliśmy spędzić go razem, w ramach tzw. ochrzczenia domu.

Skończyło się na oglądaniu filmu i zajadaniu popcornu. Po obejrzeniu filmu wraz z Mattem poszliśmy do naszego WSPÓLNEGO pokoju.







Matt: W końcu będę miał ciebie cały czas

M: Kocham cię Matt

Matt: A ja ciebie!


I tak położyliśmy się obok siebie wtulając się w siebie najbliżej jak to tylko możliwe.




Następnego dnia...


M: Dzień dobry- powiedziałam do przebudzającego się chłopaka

Matt: Dzień dobry śliczna- powiedział całując mnie w czoło

M: Ejj chce prawdziwego całusa- powiedziałam z udawanym oburzeniem

Matt: Dobrze już dobrze- odpowiedział rozbawiony chłopak, całując mnie w usta

M: I tak mogę budzić się codziennie- powiedziałam szczęśliwa


Zeszliśmy na dół, by zrobić sobie wspólnie śniadanie.


C: DZIEŃ DOBRY WSZYSTKIM!- wykrzyczał Chris, obejmując ramieniem Ann

N: Nie drzyj się tak debilu!- odkrzyknął mu Nick


Usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy jeść naleśniki, które ja wraz z Mattem zrobiliśmy.


N: Malina, mógłbym z tobą porozmawiać na osobności, po śniadaniu?- zapytał chłopak

M: Pewnie, to coś złego?- zapytałam lekko przerażona

N: Nieee spokojnie, nic nie zrobiłaś, nie musisz się bać- odpowiedział nieco przygnębiony chłopak


Po śniadaniu, wraz z Nickiem wybraliśmy się na długi spacer, na którym mieliśmy pogadać o czymś co ,,nie jest o mnie i mam się nie bać''. Chłopak przez całe śniadanie był lekko przygaszony, dlatego martwiłam się co chce mi powiedzieć.


LOVER, matt sturnioloOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz