Rozdział 33

1.2K 110 5
                                    

Vincent

- Kim ty jesteś? - to pierwsze słowa, które wypowiada do mnie Księżniczka po przekroczeniu progu naszego domu.

Od momentu, w którym powiedziałem jej, że to ja zabiłem naszych napastników, nie wypowiedziała do nikogo żadnego słowa. Jakieś pięć minut po naszej rozmowie zjawił się West wraz z policjantami. Przekazałem opiekę nad Chloe Philowi, a sam poszedłem z oficerami, aby wszystko im wyjaśnić. Po wylegitymowaniu i telefonie do mojego szefa, policjanci spisali moje zeznania i pozwolili nam wrócić do domu. West został na miejscu, aby przypilnować czynności sprzątania lokalu.

Aby jeszcze bardziej nie denerwować wystarczająco już przestraszonej Chloe, z lokalu wyprowadziłem ją tylnym wejściem, gdzie czekał na nas podstawiony mój samochód oraz Max z Philem. Mam wrażenie, że kobieta była tak pogrążona w swoich myślach, że nawet nie zauważyła, że już opuściliśmy restaurację.

Wchodząc do salonu wzdycham i przeczesuję dłonią włosy. To był długi i ciężki dzień i nie zapowiada się, aby zakończył się w sposób, który planowałem.

- Co masz na myśli? - pytam.

- Kim ty jesteś? - powtarza zawzięcie.

- Cześć nazywam się Vincent Rex i jestem twoim narzeczonym.

- Nie nabijaj się - syczy - Doskonale wiesz, o co mi chodzi.

- Co mam ci powiedzieć? Czego oczekujesz?

- Prawdy... Tylko tyle! Lub aż...

- Księżniczko...

Robię krok w jej kierunku, a ona cofa się do tyłu. Gest ten wywołuje u mnie niespodziewany ból, ale postanawiam dać jej chwile na zebranie myśli.

- Jeszcze godzinę temu w tamtej restauracji w pełni opanowany strzelałeś do ludzi! Do ludzi Vincencie! Jak... - przymyka oczy - Dlaczego? Powiedz mi, o co w tym wszystkim chodzi? Bo chyba nie do końca rozumiem!

Podchodzę do kanapy i siadam na niej zrezygnowany spoglądając na kobietę. No i to by było na tyle. Przyszedł czas powiedzieć jej całą prawdę i ponieść konsekwencje swoich czynów. Wzdycham i wskazuję dłonią na fotel naprzeciwko mnie.

- Usiądź.

- Nie trzeba, postoję - fuka i zaplata ręce na klatce piersiowej.

- Chloe proszę... - wzdycha zrezygnowana i spełnia moją prośbę.

- No już. Teraz słucham.

- Niedługo po zdradzie Crystal postanowiłem zapisać się do tajnych służb - wyznaję. Dostrzegam, że kobieta spogląda na mnie zdziwiona i prostuje się na fotelu - Przeszedłem wstępne przesłuchanie i zostałem wysłany na półtoraroczny kurs, który udało ukończyć mi się w rok. W wieku dwudziestu jeden lat zostałem częścią tajnego zespołu, o którego istnieniu wie niewiele osób. Przez kolejne cztery lata z dumą służyłem państwu i koronie. Zajmowaliśmy się zwalczaniem handlu bronią, ludźmi, narkotykami. Wielokrotnie udało nam się uratować niewinne kobiety z transportu, które wiezione były, aby pozbawić je narządów do odsprzedania na czarnym rynku - Chloe przymyka oczy i przygryza wargę, dlatego postanawiam oszczędzić jej szczegółów - W wieku dwudziestu pięciu lat postanowiłem z tym skończyć i odszedłem.

- Dlaczego? - otwiera ponownie oczy, a na jej twarzy dostrzegam szczere zainteresowanie. Przełykam ślinę.

- Podczas mojej ostatniej akcji, która zaważyła na moim odejściu... - opieram łokcie o kolana i chowam twarz w dłoniach. Potrzebuję chwili, aby móc to z siebie wyrzucić. Tyle lat trzymałem to w sobie. O tym co wydarzyło się podczas tamtej akcji wiedzą tylko moi byli współpracownicy i szef. Po kilku głębokich wdechach unoszę głowę i odwzajemniam spojrzenie kobiety - Zabiłem młodszego brata Kierona Fostera, a przeze mnie zginął mój najbliższy przyjaciel, który stał się dla mnie bratem.

Relacja z wyboru  | Dary losu #3 | ZAKOŃCZONEOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz