Rozdział 11

3.4K 210 5
                                        

Uff... I napisałam^^
Dedykacja dla Zakuro287

☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆☆

Pojawili się w jaskini. Na ziemi leżał wielki lis a jego dziewięć rudych ogonów powoli falowało za nim. Gdy wyczuł ich obecność podniósł łeb i przypatrywał im się uważnie.
-Bo ci oczy wypadną- powiedział z sarkazmem blądyn i usiadł obok lisa. Dziewczyna siadła naprzeciw nich i przyglądała się im uważnie.
-Możesz mi coś wyjaśnić?- spytała niepewnie.
-Jeżeli chodzi ci o Kurame to otworzyłem pieczęć dlatego może tu być-
-To też, ale bardziej mnie interesuje to...- wskazała na uszy i ogony chłopaka.
-To?- spytał i spuścił głowę -To jest mój prawdziwy wygląd. To znaczy przynajmniej ja tak czuję. Jestem pół demonem przez to że otworzyłem mu pieczęć. Co prawda mogę wyglądać normalnie ale to jest dla mnie męczące. W hierarchii lisów jestem na równi z tym rudzielcem...-
=Ja ci dam rudzielcem!!! Ty mały... Jakim cudem ja z tobą wytrzymuje? = jęknął załamany lis. Dziewczyna zaśmiała się cicho. Podeszła do chłopaka i usiadła przed nim.
- Popatrz na mnie- powiedziała poważnie. Chłopak niepewnie zrobił to co dziewczyna prosił. Spodziewał się ujrzeć jej oczach pogardę i odrazę. Jednak nie było tam takich uczuć. Dziewczyna miała łagodny wyraz twarzy a na jej ustach był mały uśmiech. Wyciągnęła rękę i dotknęła jego policzka.
-Wiesz że nawet słodko wyglądasz. Dlaczego nie powiedziałeś tego odrazu? Przecież nikt by się od ciebie nie odwrócił-
-Jestem pół demonem. Ludzie bali by się mnie jeszcze bardziej niż wcześniej!- mówiąc to odwrócił od niej wzrok. Bał się spojrzeć jej w oczy. Lecz to co usłyszał rozwiało strach.
-Ja się nie boję. I nigdy się od ciebie nie odwróce!- spojrzał na nią zdziwiony.
= Ej, gołąbeczki. Nie chcę przeszkadzać ale powinniście się już zbierać. Zresztą ja też już znikam= powiedział lis i zniknął w kłębach dymu.
- On ma rację. Ja wezmę tego z Mgły- powiedział biorąc związanego mężczyznę. Wyszli z jaskini i wskoczyli na drzewa. Przemierzyli drogę do wioski w ciszy. Gdy przekroczyli bramę oddali nunekina w ręce strażników a sami udali się w stronę biura Godaime.
Po złożeniu raportu wyszli z budynku głównego.
- Co teraz będziesz robić? - spytał cicho chłopak.
- Muszę iść. Tengoku na mnie czeka- powiedziała z uśmiechem.
- Mówiłaś że nie masz chłopaka- powiedział przez zaciśnięte zęby. Dziewczyna zaśmiała się cicho na reakcję chłopaka.
- Bo nie mam. Zresztą jak chcesz to możesz iść ze mną. Na pewno się ucieszy - blądyn skinął głową i poszedł za kunoichi. Szli w ciszy aż doszli do pewnego bloku. Hinata weszła pierwsza i skierowała się do swojego miszkania. Gdy tylko otworzyła drzwi usłyszeli piskliwy krzyk.
- Hinata-onechan!- już po chwili podbiegł do nich mały chłopczyk. Na oko pięcio letni.
- Hinata-onechan! Oji nie chce mnie zabrać na plac zabaw! Hmm?- przestał krzyczeć i zaczął oglądać blądyna od stóp do głów.
- Onechan? Kto to?- spytał się cicho.
- To jest Naruto- chłopak nie odezwał się tylko przyglądał się dziecku. Mały chłopczyk miał bląd włosy związane w kitek i ciemno niebieskie oczy, które teraz patrzyły na niego z ciekawością.
- Miło mi cię poznać Tengoku- powiedział z małym uśmiechem. Jednak mały blądynek już nie zwracał na niego uwagi.
- Onechan! Ja chcę na plac zabaw! Skoro Neji-ojisan nie chce mnie zabrać to ty mnie zabierzesz. Prawda?- mówiąc to zrobił błagalną minę. Dziewczyna cicho zachichotała i poczochrała bląd fryzurę malucha.
- No pewnie że pójdziemy. A posprzatałeś zabawki?- spytała podejrzliwie.
- No pewnie że posprzatałem- powiedział oburzony.
- Dobrze. To tylko idź podziękować wujkowi, ja przebiore się i możemy iść - powiedziała z uśmiechem. Chłopczyk pobiegł w głąb mieszkania a Hinata udała się do jednego z pokoi. Naruto nie wiedząc co ze sobą zrobić poszedł za dziewczyną. Gdy otworzył drzwi stała ona w samej bieliźnie odwrócona tyłem do niego. Uśmiechnął się pod nosem i poszedł do niej. Położył dłonie na biodrach i zaczął całować jej szyję.
- Jesteś taka piękna- mruknął pomiędzy pocałunkami. Dziewczyna jęknęła cicho gdy przygryzł płatek ucha.
-Daj mi się ubrać-
-Po co? Mi tam pasuje- powiedział z zadzironym uśmiechem.
- Tobie może i tak ale jakbyś zapomniał to mamy iść na plac zabaw. Pewnie Tengoku już czeka-
-Onechan?! Długo jeszcze?!- krzyknął chłopiec zza drzwi.
-Już idziemy!- krzyknęła do dziecka- Idź do niego i pomóż mu założyć buty. Zaraz do was przyjdę- blądyn nie chętnie przytaknął i wyszedł z pokoju. Chłopca zastał w korytarzu. Męczył się on z butami. Naruto uśmiechnął się pod nosem i podszedł do niego. Wziął od niego buty i założył mu na nóżki.
- Długo jeszcze?- spytał zniecierpliwiony chłopczyk.
- Jeszcze chwilę. Mogę cię o coś zapytać?-
- O co?- spytał zdziwiony maluch.
- Czy do Hinaty przychodzi jakiś przyjaciel? -
- Oprócz Neji-ojisan to nikt nie przychodzi. Raz była jakaś pani ale tylko na chwilę - wytłumaczył chłopiec- Lubi pan Hinate-onechan?- spytała nagle mały blądynek.
- Tak lubię ją i to bardzo-
- To dobrze. Czasami Onechan jest smutna i nie chce mi powiedzieć dlaczego. Przy panu jest wesoła. Jak pan będzie będzie przychodził to może nie będzie się smucić- powiedział cicho.
-Postaram się żeby nie była smutna. A ty smyku mów do mnie Naruto. Jeśli chcesz będę twoim starszym bratem. Chcesz?-
- Chce!!! Zawsze chciałem mieć brata!- krzyknął chłopiec i wtulił się w Uzumakiego. Usłyszeli za sobą cichy chichot wiec odwrócili głowy. W progu stała Hinata.
- Onechan! Mam brata widzisz?-
- Właśnie widzę. Chcesz się mnie pozbyć?- spytała rozbawiona.
- Nie - zaprzeczył szybko chłopiec i podbiegł do niej- Jesteś najlepszą siostra świata!-
- To dobrze. A teraz chodźmy na ten plac zabaw- i wyszli z domu dziewczyny kierując się w stronę parku.

Hanyou no KitsuneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz