Rozdział 13

2.9K 228 9
                                        

Gdy weszła do kuchni blądyn mył naczynia.
-Nie dość że śniadanie robisz to jeszcze zmywasz? Nie musiałeś- powiedziała z uśmiechem.
-Kto to był? - spytał zimno.
-Shizune- odpowiedziała smutno widząc zmianę zachowania u niego.
-Co chciała? -
-Mamy iść do Hokage. Jeszcze muszę zaprowadzić Tengoku do sąsiadki- mówiąc to wyszła z kuchni i skierowała się do pokoju chłopczyka. Tam wytłumaczyła mu że najpewniej idzie z Naruto na misję i musi on zostać u sąsiadów. Gdy spakowała kilka rzeczy malca wyszła z nim i skierowała się do mieszkania obok. Tam zostawiła go i zapewniła że wróci jak najszybciej. Wróciła do mieszkania ale nikogo nie zastała. Gdy miała już wychodzić usłyszała odgłos teleportowania. Weszła do swojego pokoju a tam stał blądyn ubrany w strój shinobi.
-Chodź- powiedział krótko. Dziewczyna posłusznie podeszła do niego. Chłopak chwycił ją za ramię i przeniósł przed drzwi gabinetu Kage. Tak jak ostatnio Naruto wszedł bez pukania. Zauważył że w środku są też Sakura, Sai, Kiba i Shikamaru. Blądyn stanął pod ścianą. Wszyscy zebrani spojrzeli najpierw na niego a potem na granatowłosa szukając odpowiedzi na jego zachowanie. Kunoichi tylko westchnęła i dołączyła do reszty.
-Po co mnie wezwałaś?- spytał chłodno Uzumaki.
-Więcej szacunku Naruto! Zwracasz się do Hokage! Baka!- wrzasnęła wściekła Sakura.
-Sakura, daj spokój- poprosiła cicho Hyuuga.
-Ten kretyn zachowuje tak jakby był nie wiadomo kim!- krzyknęła Haruno. Hinata wyczuła jak czakra chłopaka rośnie wiec podeszła do niego i szepnęła coś na ucho. Uzumaki uspokoił się a na jego twarz wpłynął mały uśmiech.
-Skoro wszyscy są to możemy zaczynać- powiedział spokojnie Tsunade - Wczoraj, na zachód od wioski patrol wyczuł duże skupiska czakry. Gdy tam dotarli zastali doszczętnie zrujnowaną polanę. Macie się dowiedzieć kto tam walczył i poszukać jakiś śladów. Dowódcą grupy będzie Shikamaru. A teraz ruszajcie!- powiedziała z powagą Hokage.
-Hai - krzykneli wszyscy i wyszli z pomieszczenia.
Pod bramą główną byli po chwili. Naruto stał pod drzewem i czekał aż reszta ustali jakiś plan. Hinata widząc że nie interesuje się on tą misja podeszła do niego i zapytała.
- Nie za bardzo się zdziwiłeś jak Godaime wysłała nas na tą misję. Wiesz może coś o tej walce?- spytała podejrzliwie.
-Tak wiem. Ale trochę ruchu im nie zaszkodzi. Zresztą nam też- powiedział uśmiechając się zadziornie. Białooka pokręciła z politowaniem głową.
-Teraz nie dziwię się Kuramie, że na ciebię narzeka. Jesteś niemożliwy- uśmiechnęła się do niego lekko.
-Chodź. Chyba już coś wymyślili- i pociągnął ją w stronę grupy.
-Tak więc Kiba i Sai biegną pierwsi, następnie ja i Sakura, na końcu Hinata i Naruto. Ruszamy!- powiedział znudzonym głosem Nara.
Skakali już od kilku godzin. W końcu dotarli na skraj polany, a raczej tego co po niej zostało. Spalone drzewa, wielkie kratery zalane wodą, głazy porozrzucane dookoła.
-Musiała być niezła walka- rzucił Izunaka.
- Rozdzielamy się i szukamy jakiś śladów. Pary takie jak biegliśmy. Jak ktoś coś znajdzie odrazu daje znać reszcie. Za godzinę spotykamy się tutaj. Rozejść się- rozkazał Shikamaru. Wszyscy rozeszli się w swoje strony a Naruto usiadł pod drzewem.
-Nie idziesz?- spytała granatowłosa widząc jak chłopak nie ruszył się z miejsca.
-A po co? Oni nic nie znajdą. Zadbałem o to. Nawet Kiba nie rozpozna mojego zapachu bo zaraz za wioską przemieniłem się w Honyou. Wiec siadaj bo mamy godzinę wolnego- powiedział z zadzironym uśmiechem. Hinata westchnęła i
usiadła obok.

Hanyou no KitsuneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz