Rozdział 18

2.6K 189 16
                                        

Przez pół nocy chodził po pokoju. Nie mógł zasnąć.
Nie po tym co zrobił i nie po tym co od niej usłyszał. Dlaczego na nią na skoczył? Sam nie wiedział. Nie umiał tego wyjaśnić.
-Muszę się przewietrzyć- mruknął pod nosem.
Szedł główną ulicą. Nie wiedział gdzie idzie. Musiał uspokoić myśli. Musiał to poukładać. Doszedł na jedno z pól treningowych. Postanowił trochę potrenować. Zrobił rozgrzewkę i zabrał się za okładanie słupka. Walił pięściami bez opamiętania. Na początku nie zauważył że ktoś go obserwuję. Potem jednak zobaczył wirujący piasek wokół jego rąk. Gdy się odwrócił dostrzegł Gaare przypatrującego się mu z uwagą.
-Nie katuj się tak- powiedział Kazekage.
-Musiałem coś przemyśleć- mruknął blądyn.
-Domyśliłem się. Poprostu z nią porozmawiaj-
-Łatwo powiedzieć- mruknął siadając koło Sabaku.
-Nie zaszkodzi spróbować- powiedział z małym uśmiechem.
-Tylko co ja mam jej powiedzieć? Sory ale ten gnojek mnie tak wnerwia że tracę kontrolę? Raczej nie- powiedział zrezygnowany.
-Dlaczego by nie? Lepsze to niż masakrowanie pali-
-Już i tak wystarczająco się mnie boi- powiedział cicho Naruto.
-Zrobisz jak chcesz. Ale radzę Ci na spokojnie z nią pogadać. A teraz lepiej się zbieraj bo już świta-
Obaj udali się do budynku administracyjnego. Po drodze rozmawiali na luźne tematy jednak zamilkli gdy pod drzwiami gabinetu zobaczyli zniecierpliwioną Hinatę i wesołego nastolatka.
-No wreszcie. O ile się nie mylę to miałeś odnawiać czakrę a nie ją marnować- powiedziała z wyrzutem białooka. Widząc pytający wzrok blądyna westchnęła głośno -Twoją czakrę było czuć na drugim końcu wioski. A teraz zbieraj się bo za chwilę ruszamy- powiedziała i poszła do swojego tymczasowego pokoju. Nastolatek uśmiechnął się triumfalnie.
-Czego się tak cieszysz?- spytał przez zęby Uzumaki. Ten nic nie odpowiedział tylko udał się za granatowłosą. Niebieskooki warknął wściekły i poszedł pod bramę, wcześniej żegnając się z przyjacielem.
Pod bramą dziewczyna minęła go bez słowa i ruszyła w kierunku Konohy. Z racji tego, że nastolatek nie był shinobi musieli przejść pustynię marszem. Pod wieczór znaleźli jaskinię i tam rozbili obóz. Jako pierwszy zasnął Eda. Dwójka shinobi siedziała w ciszy wpatrzeni w ogień.
-Możemy porozmawiać?- spytał cicho chłopak.
-Nie mamy o czym- powiedziała nie patrząc na niego. Wstał i skierował się do wyjścia. Przystanął i spojrzał na nią smutno, po czym wyszedł. Samotna łza spłynęła jej po policzku. Wyczuwała jego czakrę i wiedziała że jest już dość daleko od obozu. Dorzuciła ostatnie patyki do ogniska i wyszła przed jaskinię. Gdy podziwiała gwiazdy ktoś zaszedł ją od tyłu i pozbawił przytomności.
Naruto wracał do obozu. Nie daleko wejścia zauważył dwie postaci. Podszedł bliżej i rozpoznał Hinatę, która leżała nie przytomna pod nogami mężczyzny. Nieznajomy uśmiechnął się z pogardą i zniknął wraz z dziewczyną zanim blądyn zdążył coś zrobić. Na ich miejscu został list, który chłopak odrazu przeczytał. Gdy skończył jego oczy były czerwone a list spłonął, pozostawiając po sobie popiół. Wszedł wściekły do jaskini i odrazu podszedł do śpiącego czarno włosego. Podniósł go do góry i potrząsnął mocno.
-Co jest? Co ty wyprawiasz?- powiedział zaspany chłopiec.
-Zbieraj rzeczy! Wracamy!- warknął Uzumaki.
-Mieliśmy ruszyć rano- stwierdził młodszy biorąc rzeczy.
-Rusz się albo tu zostaniesz!- wrzasnął blądyn. Młodzieniec wystraszył się i szybko podniósł ostatnie swoje rzeczy. Naruto widząc że wziął on już wszystko, złapał go za rękę i przeniósł się do gabinetu Tsunade.
-Powiedz Hokage, że wyjaśnię jej wszystko jak wrócę- i zniknął, zostawiając chłopca samego.

Hanyou no KitsuneOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz