5.

412 25 2
                                        

No to wpadłam. Co Oliver tutaj robi? Myślałam, że nie zna tego miejsca, że...

-Niki, co Ty tu robisz?

-No stoję. Nie widać? - żachnęłam, zakładając ramiona na piersi.

-Wiesz, że nie o to pytam.

-Przyszłam popatrzeć.

-Miałaś biegać.

-Przebiegłam kilka kilometrów i natknęłam się na to miejsce. To wszystko.

-No okej. Boże, widziałaś Davida?

-Tak, martwię się o niego. Dawno tu przecież nie był. - zdziwilam się, że tak szybko mi odpuścił. Nie darowalby mi, gdybym ja też zaczęła... no ćwiczyć w taki sposób. Wykrzywiłam usta w grymas i odwróciłam się w stronę poręczy, na której wisieli chłopacy. Widać było, że już tracą siły, ale nie poddają się. Nie wiem, po co to robią. Dla dumy? Ale jaka tu duma?

-A co to?! Alias Lear puszcza się poręczy i wychodzi na to, że... MAMY NOWEGO ZWYCIĘZCĘ! Alias Lear przegrany! David Sykes pokazał na co go stać! - krzyczał chłopak przez mikrofon. Dopiero po chwili dotarły do mnie jego słowa. David wygrał. Nasz David utrzymał się najdłużej.

Ludzie pomogli mu zejść z bariery i zaczęli podrzucać nim w powietrze. Widziałam jego uśmiech. Ale Oliver nie był zbytnio zadowolony. Też raz wdepnął w to gówno i nie zamierza popełnić tego samego błędu. Domyślam się, że chciał chronić przed tym też brata, ale błagam! Niech nie zachowuje się jak jakaś Matka Teresa. David ma swój rozum. Musi się pogodzić z tym, że nadal są bliźniakami, i nie mogą między sobą dominować jeden przez drugiego. To nie zdrowe.

-David, słuchaj... - zaczął Oliver ostro, ale nie dane było mu skończyć.

-Nie, Oliver. Teraz Ty mnie posłuchaj! Ten jeden pieprzony raz! - zaczął krzyczeć. Jego wybuch był moim zdaniem nie potrzebny. To chyba normalne, że ktoś martwi się o niego, tak?

- Nie jesteś w stanie mnie kontrolować. Nie będziesz mnie kontrolować. Nie pozwolę Ci na to, rozumiesz? Mam swój rozum, i wiem dokładnie czego chcę. Nie zabronisz mi tu przychodzić, bo sam mi to miejsce pokazałeś.

-David, wcale nie...

-Nie zaprzeczaj. Zapomniałeś już kto cieszył się, kiedy KTOŚ ustanowił rekord? Kto Ci tak bardzo dopingował w tym, co robiłeś? Kto cieszył się z Twoich sukcesów, i podnosił z upadków? No? Nie pamiętasz już?

-Ty.

-No właśnie. Oczekuję teraz od Ciebie tego samego, braciszku. Ale wiesz co? Nie musisz tego robic. Nie musisz tego robić, żebyś mi potem mówił, jaki to ja nie jestem słaby. Wystarczy mi, że w ogóle zobaczyłeś na co mnie stać.

-Nie wiesz, co mówisz. - burknął obojętnie Oli.

-Bardzo dobrze wiem, co mówię.

-Od kiedy to trwa. - zmienił nagle temat.

-Och, naglę Cię obchodzę? - prychnął z kpiną.

-Zawsze mnie obchodziłeś.

-Ciekawe.

-David, od kiedy to trwa.

-Od 2 miesięcy. Co? Zaskoczony?

-Pakujesz się w niezłe gówno.

-To, że Ty skończyłeś tak, jak skończyłeś, nie znaczy, że ja też.

-Jak chcesz. - odparł zrezygnowany Oliver, i odwrócił się, żeby wracać do domu. Dołączyłam do niego.

Podpisano: Nikt ważnyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz