~Lili~
To zdecydowanie nie był mój dzień. W pracy miałam szczęście trafić na same niezdecydowane i kapryśne klientki. Tej nie odpowiadała kreska, tej tusz do rzęs, a następnej masaż twarzy wydał się nie dobrze dostosowany do jej gładkiej cery.
Do tego to zdradzieckie słońce. Świeciło do południa. A później lało, lało i jeszcze raz lało. Z racji łapania ostatnich promieni słońca zdecydowałam, że nie pojadę autem d pracy, nie ubiorę się w kurtkę i nie wezmę ze sobą parasolki. Niczego nie żałowałam bardziej, wychodząc z salonu jak właśnie tej cholernej parasolki.
-Kochanie! Liluś, okropnie zmokłaś – usłyszałam zaraz po wejściu do domu. Ciotka Leokadia wychodziła właśnie z łazienki ze swoją kosmetyczką wypchaną po brzegi – nie mogłaś wziąć parasolki?
Spojrzałam na nią i pokiwałam jedynie głową, z całych sił powstrzymując się aby nie wybuchnąć i nie wykrzyczeć wszystkiego co we mnie siedziało od samego rana.
-Nie ciociu... nie mogłam – odparłam – deszcz dobrze robi na cere...
-W jakiej gazecie to wyczytałaś? – zapytała – to same bzdury, nie czytaj tego więce.
Kiedy weszła do swojej sypialni odłożyłam torebkę na stolik i zdjęłam doszczętnie przemoczone buty.
-Ciociu? A Ty się gdzieś wybierasz? – zapytałam przypominając sobie spakowaną kosmetyczkę. Ciocia wychyliła jedynie głowę zza drzwi i uśmiechnęła się szeroko.
-Najpierw powiedz mi kochanie, czy zadzwoniłaś do Aleksa?
-Jeszcze tego nie zrobiłam.
-To kiedy zamierzasz? Liluś jest 20 godzina. Nie wypada dzwonić do ludzi tak późno. A tym bardziej do tak młodego chłopaka?
-Ciociu... myślisz że przerwę mu jakieś interesujące zajęcie z innym młodym... człowiekiem?
-Skaranie Boskie z tą dziewczyną! Liliana! Aleks to porządny chłopak... eh... nie dzwoń w takim stanie. Powiesz coś głupiego i chłopiec się tylko zniechęci.
-On ma tylko obejrzeć dom... to jego praca. Nie zniechęci się do zarobienia pieniędzy.
-Jak zwał tak zwał – fuknęła – wyjeżdżam z Krystynką do Ciechocinka. Na kilka dni. Tak mnie to wszystko rozstroiło że muszę koniecznie odpocząć.
-A co z domem?
-Aleks będzie kontaktował się z Tobą – kobieta podeszła do mnie i objęła ramieniem – Wy młodzi lepiej wszystko zorganizujecie. Stara i schorowana kobieta nie jest Wam do niczego potrzeba.
***
Spojrzałam na wizytówkę na której widniało nazwisko i numer telefonu Aleksa Stefańskiego.
Zastanawiałam się czy zadzwonić. Było już późno. Na zegarze dochodziła 22. Nikt nie lubi jak dzwoni się o tej porze w środku tygodnia. Równie dobrze chłopak mógł już spać.
W zasadzie nie powinno mnie to interesować. Najwyżej się obudzi. Nic wielkiego się nie stanie. Wybrałam numer i czekałam cierpliwie aż odezwie się po drugiej stronie.
-Nie mam teraz czasu – usłyszałam na przywitanie
-Miałam dziś zadzwonić... - odparłam zmieszana
Po drugiej stronie zaległa cisza. Jedynie co było słychać to szum samochodów, tak jakby rozmówca stał na środku ulicy.
- Halo?
CZYTASZ
Górski domek
RomanceGdy Lilianna Blak zgadza się wyświadczyć swojej ukochanej cioci niemałą przysługę jeszcze nie jest świadoma, ile zmian zajdzie w jej życiu. Pojawienie się przystojnego, ale równie irytującego architekta wywróci świat jej i dwóch przyjaciółek do gór...
