-Mówię Ci, Chodź!
-Nie.
-Chodź.
-NIE.
- A pomyślałaś, co się stanie, jak zgłosi kradzież auta na policję? – Anka skrzyżowała ręce na piersi z tryumfalna miną.
- A pomyślałaś co się stanie, jak przyjedzie i zobaczy, że grzebałyśmy w jego rzeczach? Poza tym kierowca taksówki był świadkiem tej beznadziejnej sytuacji. Zapewne powiedział mu, gdzie stoi auto. KONIEC DYSKUSJI. Idę na zaplecze rozliczyć faktury. – dziewczyna sięgnęła pospiesznie kubek z kawa i wyszła.
Blondynka chciała rzucić jakąś ciętą ripostą jednak jak szybko otworzyła usta tak szybko je zamknęła, bo w tej samej chwili do księgarni weszło dwóch mężczyzn. Niespiesznym krokiem podeszli to pierwszego wolnego stolika.
Anka zmrużyła oczy ze zdziwienia. Po chwili podbiegła do małego śmietnika stojącego za wysoka ladą i wyciągnęła z niego zwiniętą w rulon gazetę.
-Oj ja już cię obsłużę – powiedziała przez zaciśnięte zęby po czym przybrała minę niewiniątka i zajęła miejsce przy kasie przyglądając się nieproszonym gościom.
***
- To ta? – Aleks pochylił się konspiracyjnie.
- Chyba nie.... na pewno nie.
- To było głupie pytanie.... Człowieku, byłeś kompletnie zalany. Zdziwiłbym się gdybyś ją rozpoznał. Może jakieś znaki szczególne?
Artur przetarł ręką oczy starając się odtworzyć w myślach wczorajszy wieczór.
- Bunetka, długie, lekko kręcone włosy, szczupła,...
- Spójrz na to – Inga stanęła obok przyjaciółki rozkładając na ladzie kilka kartek – W porównaniu do zeszłego miesiąca sprzedaż wzrosła o 17%. Jak tak dalej pójdzie to za jakieś pół roku będziemy mogły zainwestować i ruszyć ze sprzedażą płyt...Anka? Czy Ty mnie słuchasz? – blondynka machnęła ręką chcąc zwrócić na siebie uwagę. Po chwili podążyła za wzrokiem przyjaciółki i wstrzymała oddech. Czuła jak oblewa ją zimny pot i nogi się pod nią uginają... wrodzony instynkt kazał jej uciec jak najdalej, ale zdrowy rozsądek na to nie pozwolił. W jednej sekundzie rzuciła się na ziemię pociągając przyjaciółka za sobą.
- To on! – pisnęła próbując powstrzymać drżenie rąk.
- To Ty tez znasz tą kreaturę?!
- Jak to też? To ten sam facet, któremu zabrałam kluczyki...
- Co?! – Anka krzyknęła zasłaniając dłonią usta, po czym przeczołgała się i pokazała nagłówek wczorajszej gazety wskazując palcem na zamieszczone tam zdjęcie. – To jego auto?
-Tak! Przecież mówię, że to on... - odparła wychylając się z zza lady – pójdę i je oddam. Jeszcze zrobi awanturę i ludzi spłoszy...
Anka złapała ją za rękę i powstrzymała. Pokazała na trzymaną gazetę i wskazała na zdjęcie obecnego w księgarni mężczyznę.
-Nie przepuszczę takiej okazji – odparła – siedź tu i się nie ruszaj!
Anka z małym notesikiem podeszła do stolika i słodko się uśmiechnęła. Obaj mężczyźni spojrzeli na nią podejrzliwie.
-Witam w mojej "Księgarni z Duszą" – odparła – Co mogę Panom podać.?W dzisiejszej propozycji dnia mamy kryminał polskiego autora. „Jak cię zabić, kochanie".
Panie spojrzeli po sobie zaskoczeni.
- Czy podać coś do picia?
- Nie przyszliśmy tutaj pić kawy, herbaty, ani czytać książek – odparł szatyn spoglądając z ironicznym uśmiechem na kobietę.
- Wczoraj wieczorem... zgubiłem klucze.
- Może przypadkiem je znalazłaś? – dodał siedzący obok niego brunet.
Anka zachichotała i pochyliła się nad stolikiem
-Nie przypominam sobie, aby ktoś tu coś przynosił. A już na pewno nie kluczyki.
Facet wstał z zajmowanego miejsca i obrzucił wnętrze księgarni z kpiącym wyrazem twarzy.
-Przydałaby ci się zmiana wystroju. Kiepsko rokuje ta Twoja... księgarnia
Zanim Anka zareagowała na zachowanie mężczyzny drzwi za nim i za jego towarzyszem zamknęły się z hukiem.
-O Ty!!!
Inga wychyliła się przerażona z zza lady i niepewnie podeszła do przyjaciółki. Znała ją od przeszło 15 lat i wiedziała że takiego zachowanie dziewczyna nie przepuści.
-Aniu...
-Daj kluczyki...
-Ale Aniu...
Anka spojrzała na nią ze słodkim uśmiechem...
-Pamiętasz jak w podstawówce Pani Kolska od plastyki chwaliła mój niebywały talent?
-Pamiętam?
-A więc Pan Zarzycki się z nim zapozna... takiego prosiaka mu wymaluje na tym jego sportowym autku że gazety będą o tym pisać!!!
***
-Jedź już do tej Twojej laluni od Zakopca... wrócę do domu, znajdę zapasowe i wrócę po niego – powiedział wskazując głową na sportową audi stojącą na jednym z miejsc parkingowych.
Mężczyzna przybił przysłowiową piątkę z przyjacielem i ruszył z piskiem opon w kierunku kamiennicy z której miał zabrać Lilę.
***
Reszta dnia przebiegała spokojnie. Żaden z Panów nie pojawił sie już w księgarnia a Inga z narastającym przerażniem snuła wizje Szczytowskich przerażających scenariuszy...na więzieniu skończywszy.
Za nim Inga zdążyła przekręcić kluczyk w drzwiach księgarni usłyszała delikatny zgrzyt. Jakby coś metalowego sunęło po...
-Anka nie!!! – wrzasnęła, ale było już stanowczo za późno.
Dziewczyna stała przy drzwiach od strony kierowcy i niczym wytrawna malarka, zręcznie poruszała małym scyzorykiem po karoserii.
Inga rozejrzała się spanikowana dookoła chcąc zauważyć, czy aby przypadkiem nikt się nie zbliża i ich nie obserwuje.
-Co Ty zrobiłaś? – zapytała przyglądając się białym kreską układającym się w dużego, grubego prosiaka. Inga zakryła dłonią usta i pokiwała głową z niedowierzanie.
Anka patrząc na swoje dzieło wybuchła głośnym i złowieszczym śmiechem.
-Spadajmy stąd – odparła, zanim jednak to zrobiły wyciągnęła telefon i zrobiła zdjęcie – Jestem jak Picasso w spódnicy.
Kiedy były już w bezpiecznej odległości od miejsca „zdarzenia" Inga zatrzymała się gwałtownie i pociągnęła Ankę za rękaw.
-Jak mogłaś Anka!? Myślałam, że żartowałaś!
-Kochanie, jeśli chodzi o takich dupków traktujących ludzi tak przedmiotowo nigdy nie żartuję. A teraz... zadzwońmy do Lili. Muszę się pochwalić. A przy okazji rozweselę dziewczynę. Pewnie umiera z nudów przy tym ważniaku.
CZYTASZ
Górski domek
RomanceGdy Lilianna Blak zgadza się wyświadczyć swojej ukochanej cioci niemałą przysługę jeszcze nie jest świadoma, ile zmian zajdzie w jej życiu. Pojawienie się przystojnego, ale równie irytującego architekta wywróci świat jej i dwóch przyjaciółek do gór...
