Rozdział XV

504 31 1
                                        

Minęły dwa miesiące.

Inga stała wpatrując się tępym wzrokiem w białą kartkę trzymaną w rękach.
Znała już ten tekst na pamięć, choć nadal nie docierały do niej zapisane tam słowa.

„ W związku z nadesłaniem przez Panią prototypu powieści pt. „Spójrz w przyszłość" wydawnictwo Novaeres zaprasza na konsultacje dotyczące podpisania umowy i przekazania książki do druku "

- Hej piękna! Mam wszystko co było zapisane na kartce, ale ze „skondensowaną skórką pomarańczy" przesadziłaś. Cały sklep za tym obeszłam! Mam tylko nadzieję, że to ciasto będzie tak dobre jak mówisz i cały trud się opłaci – Lilii postawiła ogromne torby z zakupami na ladę - Co Ty masz taką minę, jakbyś ducha zobaczyła?

Inga niespostrzeżenie zgięła kartkę w pół i schowała ją pod kasą.

- Oczywiście, że będzie! Śmiesz wątpić?!

- O której Anka przyjeżdża?

- Powiedziała, że pociąg z Berlina ma o 11:40, więc licząc przesiadkę, w Szczecinie koło 18 powinna być.

-To dobrze, bo już stęskniłam się za tą szajbuską.

Co prawda Anka przyjeżdżała tak często jak tylko możliwe, ale wtedy większość czasu spędzała z Zuzą. Gdy przyjaciółki dowiedziały się, że wraca na stałe przyjęły to z nieskrywana radością i od razu zabrały się do przygotowań „imprezy powitalnej" .

- Rozmawiałaś już z Arturem?

- Tak – Inga machnęła ręką – oczywiście dał mi wykład o skutkach spożywania alkoholu w nadmiernych ilościach i dopóki nie przysięgłam mu na wszystkie świętości, że będziemy cały czas siedzieć w domu nie chciał mnie wypuścić.

-Kto by przypuszczał, że nasz szanowny Pan Prezes przejdzie taką przemianę? – Lilii znacząco poruszała brwiami.

-Nikt. A bynajmniej ja. Poza tym po dwóch miesiącach z Zuzą zaczął się w nim odzywać instynkt ojcowski. – dziewczyny w buchnęły głośnym śmiechem zwracają na siebie uwagę wszystkich klientów. - Dzwonił Miller?

- W zasadzie bardziej na bieżąco z remontem posiadłości jest Beata, która spędza każdą wolną chwilę z Panem Architektem. Ale ostatnio, gdy z nim rozmawiałam powiedział, że nie ma opóźnień i wszystko powinno zakończyć się zgodnie z planem.

-Czyli za niecałe dwa tygodnie szykuje się góralska parapetówka?

- Chyba tak – Lilii przetarła twarz dłonią zamyślając się

– A co dalej?

- Nie wiem jakie plany ma ciotka Leokadia odnośnie tego domu... za każdym razem, gdy o to pytam udziela wymijającej odpowiedzi i zmienia temat. Na początku chciała się do niego wprowadzić, ale, jak to mówią, starych drzew się nie przesadza...nie wiem czy potrafiłaby odnaleźć się tam na nowo... Minęło mnóstwo czasu odkąd mieszkała tam z wujkiem i resztą rodziny. ..nie wiem. Czas pokaże.

***

Anka od godziny opowiadała jak to mieszkało się w Niemczech, jak tęskniła za Zuzą i praktycznie cały czas siedziała sama w wynajętym mieszkaniu, ponieważ Janek pracował na najwyższych obrotach.

Kończyłyśmy już drugą butelkę wina, a mnie z każdym kolejnym kieliszkiem robiło się lepiej.

To śmieszne że po alkoholu wszystkie problemy i żale jakie w nas siedzą momentalnie znikają.

Inga zachwycała się nad kolejnym pomysłem na jaki wpadł Artur. Mianowicie postanowił w grudniu zrobić sobie wakacje. Z racji tego, że Anka wracała do pracy, dziewczyna planowała z nim wyjazd do Grecji.

Górski domekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz