Zaktualizowaliśmy nasze Wytyczne Treści.
Zapoznaj się z najnowszymi wytycznymi, aby nadal bezpiecznie udostępniać historie.

Rozdział XVIII

482 30 1
                                        

- Nie mam już na to wszystko siły – oparłam głowę o blat okrągłego stolika, przy którym siedziałyśmy. W księgami panował spory ruch, ale większość klientów była zajęta czytaniem lub szperaniem między regałami.

-Mi to mówisz? – Inga od poł godziny wpatrywała się tępym wzrokiem w parujący kubek czekolady – to nie Twoja twarz jest na pierwszych stronach wszystkich szmatławców.

- Jutro wszystko się wyjaśni. Jeśli Artur kocha Cię tak, jak raczył to okazywać przed całym światem to nie zrezygnuje z Ciebie po tym...incydencie. – Anka spojrzała na przyjaciółkę próbując dodać jej otuchy.

- Incydencie? I N C Y D E N C  I E ?! O mały włos nie puściłam go z torbami. Nie mówiąc o tym, że cały Gorzów huczy od plotek. Widziałaś nagłówki?

- Artur jest doświadczonym biznesmenem. Ma w dupie to, co pisze prasa i to w dodatku ta podwórkowa.

- Nie odbiera telefonów... - Inga naśladując mój gest położyła głowę na stole wybuchając płaczem – Jestem idiotką...

-Kończę z tym. Mam już dość. Jeśli jutro będzie po wszystkim to pakuję się i w poniedziałek jadę do Zakopanego. Musze zając się ogarnięciem domu. Poza tym muszę się od tego...
...Od niego...
Odciąć raz na zawsze. Która jedzie ze mną?

Anka przewróciła tylko oczami i poszła obsłużyć klientów gromadzących się przy kasie.

***

             Wybiła 12:00. Siedziałam wyprostowana na krześle rozglądając się po księgarni. Rano na samą myśl o rozmowie z Igorem cała się trzęsłam. Teraz jednak nie mogłam doczekać się aż będę mieć to za sobą. Lilii przymknęła drzwi od zaplecza zostawiając małą szczelinę, aby wszystko dokładnie słyszeć. Jeszcze raz upewniłam się, że bateria w telefonie jest naładowana i gdy tylko Igor pojawił się w drzwiach włączyłam dyktafon uśmiechając się tak słodko, że aż mdliło. Gestem zaprosiłam go do środka.

„No to trzeba wcielić plan w życie"
Wdech i wydech.

-Nie wiedziałem, że w niedziele też macie otwarte.

-Wolałam się spotkać w miejscu, gdzie nikt nam nie będzie przeszkadzać. Igor! – krzyknęłam, gdy mężczyzna zdjął kurtkę i obrócił się do mnie twarz. 

Muszę przyznać, że wbrew pozorom chłopaki wyszli z tej bójki w dużo lepszym stanie. Cala twarz Igora pokryta był fioletowymi sińcami, a nad łukiem brwiowym widniały trzy dorodne szwy. Całość dopełniła złamana ręka zawieszona na niebieskim temblaku.

„Należało Ci się, gnoju"

- Mój biedaku...

Igor patrzył na mnie niepewnym wzrokiem

- Myślałem, że będziesz raczej wściekła na mnie...

- Nie. Chciałabym najpierw poznać Twoja wersję wydarzeń i nie wyciągać pochopnych wniosków...- rzuciłam teatralnie spuszczając wzrok. – W końcu znam Cię dużo dłużej i wierzę, że nie miałbyś powodów, żeby mnie okłamywać.

„ Oskar wędruje do...INGI MAZUR!"

- Wiedziałem, że nic się nie zmieniłaś! Moja Ingunia...

„Powiedz tak jeszcze raz a wyre Ci jęzor"

- To ja zrobię kawę a Ty mi wszystko opowiesz. – wyrwałam rękę z jego uścisku.

- No cóż...od samego początku mówiłem, że ten cham nie jest Ciebie wart. Dal takich typów liczą się tylko pieniądze i panienki na jedną noc.

Górski domekOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz