-Co było na tyle ważne, żeby przerywać na tą miłą chwilę? – zapytała Inga rozmarzonym głosem, po czym z przymrużonymi oczami spojrzała na Ankę – Chcę tam wrócić. Artur...
-Igor! – wykrzyknęła Anka
-Co Igor?
-Igor tam był. Gdybyśmy nie wyszły...w zasadzie zrobiłby tylko zamieszanie, bo nie miałby na nic innego siły.
Brunetka spojrzała na przyjaciółki i wzruszyła ramionami. W momencie, kiedy alkohol dawał o sobie znać nic jej nie obchodziło. A tym bardziej Igor. Już dawno z nim skończyła.
-Ale coś mi mówi, że Artur poradziłby sobie z nim w sekundę – dodała Anka.
Inga już jej nie słuchała. Z opartą o szybę w taksówce zasnęła z lekkim uśmiechem na ustach.
***
Około południa dostałam sms od Aleksa, że na mojej poczcie znajduje się wstępny kosztorys jaki opracował w oparciu o podesłane papiery przez Krystiana.
Kiedy otworzyłam plik w oczy rzucił jej się komputerowo nakreślony wizerunek pokazujący jak po kilku miesiącach dom będzie wyglądał.
Uśmiechnęłam się szeroko.
Budynek był niesamowity. Po zewnętrznych stornach widać było drewniane wstawki i szerokie kamienne schody w kształcie półokręgu, które idealnie komponowały się z miejscem w jakim znajdował się dom. Do tego były dodane drzewka, roślinki i kilka innych detali, które dodawały uroku budynkowi. W następnym dokumencie zobaczyłam wnętrze wykończone drewnem. Widok zapierał dech w piersiach, domek wyglądał jak z bajki.
Wszystko idealnie do siebie pasowało. Musiałam przyznać, że Aleks wykonał kawał dobrej roboty.
Z uśmiechem otworzyłam kolejny plik. Tym razem ukazała się tabelka z cyferkami, którą mało co rozumiałam. Był to szczegółowy kosztorys wszystkich robót. Zjechałam więc na koniec kartki i oniemiałam.
Budowa przekraczała nasz budżet prawie o 100 tysięcy złotych.
Opadłam zrezygnowana na kanapę po czym po kilku minutach szybko weszłam na moje konto internetowe sprawdzić ile pieniędzy dokładnie na nim jest.
-No nie! – wykrzyknęłam.
Nie przejmowałam się, że Leokadia może to usłyszeć. Jak na niedziele przystało już od godziny była w kościele.
Byłam załamana.
Myślałam że tyle ile wuj Lucjan zostawił cioci wystarczy z spokojem, a nawet może zostanie kilka groszy na jakieś małe rzeczy do wyposażenia.
Byłam idiotką.
Sięgnęłam po telefon, żeby zadzwonić do przyjaciółek ale po chwili zrezygnowałam. Inga, jak podejrzewałam jeszcze spała. Po za tym dzisiaj czekał ją wyjątkowy kac po wczorajszej wariacji. Anka natomiast kończyła pewnie pakowaniem i ostatnimi przygotowaniami do wyjazdu.
Mogłam też zadzwonić do Aleksa i zapytać z oburzeniem czy sobie robi żarty, ale dotarło do mnie że to byłby najgorszy z możliwych pomysłów.
Napisałam jedynie, że dziękuje, nie wspominając oczywiście,że mnie nie stać na ten projekt, postanawiając zdobyć jakoś brakującą kwotę.
***
-Może powinnaś skontaktować się z innym architektem? – zapytała Beatka, kiedy w poniedziałek obie miałyśmy 15 minutową przerwę.
-Sama nie wiem. Musiałabym wszystko od nowa pokazywać. W sumie mam więcej dokumentów, ale...
CZYTASZ
Górski domek
RomanceGdy Lilianna Blak zgadza się wyświadczyć swojej ukochanej cioci niemałą przysługę jeszcze nie jest świadoma, ile zmian zajdzie w jej życiu. Pojawienie się przystojnego, ale równie irytującego architekta wywróci świat jej i dwóch przyjaciółek do gór...
