Przeglądnęłam się ostatni raz w lustrze i stwierdziłam, że wyglądam zadowalająco. Założyłam na siebie czarną, rozkloszowaną sukienkę, do tego kryte koturny. Na twarz nałożyłam mocniejszy makijaż, a włosy rozpuściłam. Byłam uszykowana na imprezę jak nigdy. Nie często wychodziłam, bo prawdę mówiąc nie lubiłam klubów, głośnej muzyki i ścisku wszystkich ludzi.
Jednak dzisiaj miałam wrażenie, że będę się dobrze bawić.
Anka z Ingą miały już na mnie czekać na miejscu, więc na szczęście nie musiałam nigdzie zbaczać z drogi.
Kiedy wychodziłam ze swojej sypialni napotkałam na swojej drodze Leokadię. Spojrzałam na nią, ona na mnie i stwierdziłam, że zbyt podejrzliwie na mnie łypie spod swoich dużych okularów.
-A gdzie to się wybieramy w takim stroju? – zapytała.
Podeszłam do wieszaka z którego ściągnęłam swój bladoróżowy płaszczyk i nałożyłam go na siebie.
-Idę z dziewczynami do klubu – odparłam.
-Z dziewczynami?
-No tak...a z kim innym? – ciotka spojrzała na mnie z rezygnacją
-Dziewczyno! Myślałam że idziesz gdzieś z Aleksem! Krystyna dzwoniła. Mówiła, że on też przyszykowany, pachnący dziś się gdzieś wybierał. Wpadła do niego z wizytą, ale długo nie posiedziała, bo chłopiec się śpieszył.
Spojrzałam na nią głośno wzdychając. Jej fascynacja Aleksem z lekka mnie przerażała...
-W sobotę większość ma plany na wieczór ciociu...ale nie... Aleksa ze mną nie będzie.
-Myślałam, że w nocy odwiezie cię do domu, odprowadzi pod drzwi...tak jak ostatnio. Może zaprosisz go do siebie...
-Ciociu!
-Co ciociu, co ciociu! Myślisz że ja nie byłam młoda...ach co to były za czasy. Zresztą wiem co teraz młodzi ludzie wyprawiają. Bez ślubu, bez zobowiązań, ale kochanie ja nie mam nic przeciwko. Jestem stara ale tolerancyjna. I kiedy Aleks pewnej nocy się tu zjawi, nie zwracajcie na mnie uwagi...wcale nie...
-Wychodzę – odparłam i szybko opuściłam mieszkanie nie chcą słuchać tego co ciotka miała jeszcze do powiedzenia.
***
Klub powoli wypełniał się ludźmi. Czerwone kanapy rozstawione dookoła parkietu był niemal w całości zajęte. Zaraz za nim stały trzy rzędy stolików, na większości których widniała karteczka z napisem "Rezerwacja".
Anka zdjęła płaszcz i nachyliła się starając przekrzyczeć dobiegająca z głośników muzykę.
- Mam do Ciebie prośbę. Czy na czas wyjazdu mogę podać Ciebie w szkole jako osobę do kontaktu odnoście Zuzi? Teście nie są zadowoleni z naszego wyjazdu i ciężko było ich przekonać do tego, aby zaopiekowali się małą.- dodała ciszej- Ostatecznie Janek ich przekonał, ale nie mam do nich zaufania...
- Nie ma problemu. A kiedy dokładnie wyjeżdżacie?
- Już we wtorek...Ta firma znajduje 60 kilometrów od Berlina... 340 kilometrów z Gorzowa. Przyjadę w weekend...
-JESTEM! - Lilii pomachała dziewczynom i podbiegła do stolika. - Chyba pierwszy raz się cieszę, że tu jestem. Ten tydzień był beznadziejny. B E Z N A D Z I EJ N Y ! - rzuciła siadając obok Ingi. - Chyba mamy sobie trochę do opowiedzenia...
CZYTASZ
Górski domek
RomanceGdy Lilianna Blak zgadza się wyświadczyć swojej ukochanej cioci niemałą przysługę jeszcze nie jest świadoma, ile zmian zajdzie w jej życiu. Pojawienie się przystojnego, ale równie irytującego architekta wywróci świat jej i dwóch przyjaciółek do gór...
