Siedzieli razem na miękkim kocu, który znajdował się w cieniu drzewa. Mieli przed sobą idealny widok na jezioro. Mnóstwo ludzi pływało w wodzie, dzieci krzyczały wniebogłosy, a oni czuli się, jakby to wszystko działo się daleko od nich. Jughead oraz Soleil dzielili ze sobą słuchawki, a między nimi zajął miejsce Thomas. Delikatny wiaterek od strony jeziora owiewał ich zaróżowione od upału policzki, a muzyka sprawiała, że czuli się całkowicie zrelaksowani.
- Jest coś takiego w Shawnie Mendesie, że nie mogę go przestać słuchać - powiedziała dziewczyna. - Jego piosenki są odpowiednie na każdy mój nastrój. "You take me places that tear up my reputation. Manipulate my decisions."* - zanuciła. - Nie sądzisz, że on tak pięknie opisuje uczucia?
- Piosenka jest bardzo fajna - wzruszył ramionami Jughead.
- Daj spokój, Jug, nie lubisz piosenek o miłości? - zachichotała Soleil. - Jest ich tak wiele!
- Miłość to nie moja działka - mruknął zażenowany chłopak. - Wody? Lemoniady? A może coś do jedzenia? - zadał serię pytań ściągając słuchawkę i podnosząc się do siadu.
- Jeśli to dla ciebie drażliwy temat, to nie musimy go poruszać - powiedziała blondynka. - Ale zawsze możesz mi się wygadać, jeśli będziesz miał taką potrzebę - dodała, próbując w ostatniej chwili złapać butelkę z wodą. - Ała!
- W futbol to byś nie pograła z takim refleksem - zaśmiał się Jones, a razem z nim jego towarzyszka.
- Ty też nie wyglądasz na sportowca - powiedziała Soleil wytykając w jego stronę język.
- Ugh, racja, nie znoszę w-fu. Za to mój przyjaciel jest w tym niezły. Gra nawet w drużynie.
- Ja kiedyś jeździłam na wrotkach i na tym kończy się moja aktywność sportowa. Chyba, że można doliczyć do tego uciekanie przed wściekłym psem sąsiadów - udała zamyśloną. - Może przejdziemy się na spacer wokół jeziora? Musi być gdzieś spokojniejsze miejsce. Tutaj jest strasznie dużo ludzi.
- Możemy poszukać lepszego miejsca - podłapał temat Jug i oboje zaczęli zbierać rzeczy.
Soleil szła jako pierwsza prowadząc kota w jednej dłoni, a w drugiej trzymając koszyk z prowiantem. Tuż za nią podążał Jughead, który niósł koc próbując przygotować aparat do zrobienia zdjęcia. Sol zatrzymała się w połowie drogi rozglądając się po okolicy. Wszędzie wokół nich rosły głównie drzewa klonu oraz kilka innych odmian drzew liściastych. Dziewczyna podniosła głowę do góry zerkając na niebo przez gałęzie drzew. Jug uchwycił ten moment swoim aparatem.
- Nie mogę się doczekać jesieni. Te drzewa będą tak pięknie wyglądać o tej porze roku. Czerwone, żółte i brązowe liście, coś pięknego!
- Miłośniczka natury? - spytał Jug prowadząc dziewczynę z powrotem w stronę jeziora. Przeszli już spory kawałek drogi, więc liczył, że znajdzie jakieś miejsce nad brzegiem wody.
- Nie mów, że ciebie to nie rusza.
Jughead uśmiechnął się pod nosem. Soleil była do niego podobna w wielu rzeczach, ale ona zdecydowanie posiadała w sobie więcej otwartości niż on. Naprawdę nie potrzebowali wiele czasu, żeby czuła się swobodnie w towarzystwie czarnowłosego. Doceniał to, że zwracała uwagę na drobne rzeczy i z wielu z nich czerpała radość.
- Tutaj jest o wiele spokojniej - zauważył Jug - i jest o znacznie lepszy widok. Widzisz tamten tłum ludzi? Przeszliśmy połowę jeziora.
Nad jeziorem rosło ogromne drzewo, którego gruba, ogromna gałąź znajdowała się około dwa metry nad ziemią. Soleil szybko wspięła się na gałąź i usiadła tuż nad wodą. Bardzo podobał jej się widok, który miała przed sobą. Huśtała swoimi nogami zerkając na dół, na Jugheada, który przyglądał jej się z delikatnym uśmiechem na twarzy.
- Masz zamiar tam tak stać jak kołek? Tu jest naprawdę super! Zobacz, nawet Thomas już wspiął się na drzewo. - blondynka wskazała na kocura, który siedział o jedną gałąź wyżej.
Czarnowłosy zabrał się za wspinaczkę. Gdy już udało mu się wejść, poprawił spadającą z głowy czapkę. Usiadł opierając się o konar drzewa, stawiając swoją prawą nogę na masywnej gałęzi. Kot również zeskoczył trochę niżej tak, że całą trójką znajdowali się w jednym miejscu. Słońce powoli zachodziło, a Soleil obserwowała zmieniające się kolory na niebie. Jughead ponownie wyciągnął aparat, zatrzymując wspomnianą chwilę na jednym ze zdjęć. Dostrzegł na nim swoje nogi, kota, który patrzył w górę oraz blondynkę podziwiającą zachód słońca.
Kiedy zaczęło się ściemniać, oboje zdecydowali się na powrót w stronę domu. Ich dzień upływał wręcz sielankowo. Rozstali się jeszcze na chodniku przed domem państwa Lawtonów. Kot był tak zmęczony, że zajął swoje ulubione miejsce, a Jug postanowił się wykąpać. Jego ciuchy przylepiały się do ciała od potu. Kolejny upalny dzień w Lester, w centrum kraju.
Jughead nie odczuwał takiego zmęczenia. Wręcz przeciwnie, nie mógł zasnąć. Próbował napisać kilka stron do swojej kolejnej powieści, ale szło mu dość opornie. Nudził się i miał ochotę zrobić coś szalonego. Zegarek wskazywał pierwszą w nocy. Jedynie, co mógł teraz wykonać to obejrzenie całego sezonu serialu i objedzenie się żelkami. Wszyscy od dawna spali w jego domu, a brak jakiegokolwiek towarzystwa w tej chwili dobijało go kompletnie.
Dopiero po chwili go olśniło. Sięgnął po opakowanie cukierków, otworzył okno i zaczął nimi uderzać o szybę. Po siódmym rzucie światło w pokoju zapaliło się, a po chwili Soleil otworzyła okno.
- Co chcesz, Jughead? - spytała sennie.
- Ubieraj się, wychodzimy - stwierdził czarnowłosy.
- Słucham? Jest już dość późno, nie sądzisz?
- Widzimy się za pół godziny na dole - dodał po czym zamknął okno.
Zdążył zauważyć jak blondynka wywraca oczami. Potem zabrał się za ubieranie, nie zapominając o swojej ulubionej czapce. Spakował kilka najpotrzebniejszych rzeczy do torby, po czym po cichu zaczął opuszczać pokój. Uważnie przemieszczał się po schodach, jak zwykle omijając ten trzeszczący. Wziął klucze, po czym zamknął dom, starając się nie hałasować. Następnie wszedł do garażu i wyciągnął rower.
- Błagam, tylko nie mów, że tak naprawdę jesteś wilkołakiem i jesteś gotowy, żeby pokazać mi swoją przemianę - mruknęła sennie dziewczyna.
- Nie. Okropnie się nudzę i nie mogę spać, dlatego będziemy podziwiać Lester przy pełni księżyca i milionach gwiazd. Masz rower?
- Nie. Nie wszystkie rzeczy jeszcze do nas dotarły.
- W takim razie, zajmiesz miejsce pasażera - odpowiedział zadowolony czarnowłosy.
- Jesteś szurnięty - zaśmiała się cicho.
CZYTASZ
Last word | Jughead Jones
FanfictionJughead Jones po męczącym roku szkolnym opuszcza rodzinne Riverdale, żeby odwiedzić ciotkę w Lester podczas letnich wakacji. Oprócz zmęczenia, jakie odczuwał przez pracowite kilka miesięcy, zauważył u siebie brak chęci i pomysłów do pisania, przez c...
