Oboje oswajamy się z nowym stylem życia. Zaczynamy dzielić się obowiązkami i znajdujemy nową rozywkę w czasie wolnym: Tae wyrzeźbił nożem z drewna dwie kości do gry i gramy w kości. Ten, kto wygrywa, może zadać pytanie przegranemu, a ów musi na nie odpowiedzieć albo wskoczyć do wody. W ten sposób sporo się o sobie dowiedzieliśmy, np. Tae już wie, jaki chłopak byłby dla mnie idealny. Większość z tych pytań jest dla rozrywki, gramy w to z humorem.
Każdego ranka kiedy się budzę, Taehyung łowi ryby i uzupełnia zaasy drewna, które spaliły się w nocy. Ja robię śniadanie i filtruję jak najwięcej wody. Potem zajmujemy się sobą: ja kąpię się i piorę nasze ciuchy, Tae robi porządek w torbach, potem również wskakuje na chwilę do wody. Potem robię obiad. Po zjedzeniu zajmuję się mapą i GPSem, a chłopak wraca do łowienia. Następnie mamy czas dla siebie, zazwyczaj wtedy gramy, rozmawiamy albo po prostu siedzimy w ciszy, a gdy nastaje zmrok, idziemy spać.
Po jakichś dwóch tygodniach wędrówki zaczęłam trochę eksperymentować z posiłkami. Pamiętam, jak w dzieciństwie spędzałam wakacje nad Bałtykiem i zbierałam na plaży wodorosty. Były w nich osobliwe "bąble" dzięki którym unoszą się na powierzchni. Zauważyłam je również i tutaj. Jak byłam jeszcze bardzo mała, mama robiła z nich różne dania, bo są jadalne. Pewnego dnia postanowiłam upiec je w rybie; nie możemy przez pół roku jeść tylko i wyłącznie samej ryby. O dziwo, smakowało trochę jak podsmażony szpinak i było bardzo dobre. Tae nie podszedł do tego z entuzjazmem, ale po dwóch tygodniach zwykłej ryby potrzebna mu odmiana.
Raz udało nam się też złapać samotną mewę. Nie miałam pojęcia, co ona tu robi, ale wylądowała jakieś trzy metry od naszej tratwy. Tae udało się ją złapać, zarzucając na nią jeden z kocy, podpłynął do niej i zgarnął ją na pokład. Koc rozwiesiliśmy do wyschnięcia, a mewę oskubałam z piór i wypatroszyłam, po czym upiekłam z solą i wodorostami. Razem z tradycyjną rybą stanowiła najlepszy posiłek od czasu katastrofy.
Próbowałam również sił z małżami. Mineliśmy raz wystającą skałę, porośniętą w całości skorupiakami. Poprosiłam Tae, żeby zatrzymał tratwę i odzepiłam kilkaset z nich. Skoro zdażyła się okazja, trzeba było ją wykorzystać. Nie bardzo wiedziałam, jak je przyrządzić, więc wrzuciłam je do ognia w muszlach. Po jakiejś pół godzinie wyciągnęłam jedną i otworzyłam; wyglądała na gotową. Z niepewnością zjadłam ją i okazało się, że po przyprawieniu solą są całkiem smaczne. Starczyło nam ich na trzy dni.
Oprócz kuchennych rewolucji nauczyliśmy się lepiej "żeglować". Zakładamy żagiel, kiedy wieje wschodni wiatr, a jeśli wieje w inną stronę, to zdejmujemy i dajemy prowadzić się prądowi północno-równikowemu. Przez moje notatki na mapie wiemy, że w ten miesiąc od początku tułaczki pokonaliśmy około 1000 km. Jestem dobrej myśli, ale wiem, że za nami dopiero 1/6 drogi do lądu. Jeszcze wszystko może się zdażyć.
Postanowiliśmy nadać naszej tratwie imię, by nie była tylko platformą, na której żyjemy, ale naszym domem. Jako że w bezchmurne noce widać tu miliony gwiazd, nazwaliśmy ją Starscream (ang. Krzyk Gwiazdy). Tae bardzo się ta nazwa spodobała. Ja też zresztą uważam, że jest fajna.
Na razie pogoda nam dopisuje, trafiły nam się tylko dwie ulewy, i to krótkie. Nie jest za gorąco, ani za zimno, pomijając oczywiście noce. Nadal spędzam je wtulona w Taehyunga. Przestało mnie to krepowac, w końcu jesteśmy sami.
Moje relacje z nowym współlokatorem również się polepszają. Jego poczucie humoru pociesza mnie, kiedy czuję się samotna, a jego śmiech może odpędzić najprzykrzejsze myśli. Jest bardzo dobrym przyjacielem i towarzyszem. Gdybym go tutaj nie miała, już dawno straciłabym wolę przetrwania.
xxx
Gramy w kości, wszystko wskazuje na moją wygraną. Poker czwórek przesądza o zwycięstwie. Tae wzdycha, czekając na pytanie. Rozmyślam chwilę, po czym decyduję się na pozornie łatwe pytanie:
- Gdzie pracujecie z przyjaciółmi?
Taehyung zamiera na chwilę. Patrzy na mnie błagalnie i zaczyna zdejmować koszulkę, ale zatrzymuje się wpół ruchu i spowrotem ją zakłada. Milczy minutę, po czym mówi:
- Słyszałaś o zespole BTS?
Elo ^^ przepraszam za taki krótki rozdział, następny będzie dłuższy ;* i jak? Myślicie, że Rin zna zespół Bangtan Boys? Jak zareaguje na wiadomość, że Tae jest w rzeczywistości znanym piosenkarzem? Jeśli chcecie się dowiedzieć, napiszcie w komentarzu albo zostawcie gwiazdkę ;) do następnego!
CZYTASZ
Crush *Taehyung* (Bts)
FanfictionPołączyła ich katastrofa. Czy szczęśliwe zakończenie jest możliwe? Czy jeśli uda im się przeżyć, to czy nie będą musieli się rozejść? On kocha ją. Ona kocha jego. Muszą nauczyć się wspólnie żyć. Inaczej czeka ich śmierć.
