{ 6 }

65 11 1
                                        

~ Phil ~

Oglądałem film i po chwili zasnąłem.
Śniło mi się, że tańczyłem z Danem. Później czule mnie przytulił. Pachniał tak cudownie i był taki ciepły. Przy nim czułem się tak bezpiecznie jak nigdy dotąd. Nagle wszystko znikło. Stałem sam w ciemności. Nie mogłem się ruszyć, a z daleka widziałem tajemniczy cień zbliżający się do mnie. Krzyczałem, ale po chwili sobie zdałem, że to nic nie da.
Nagle obudziłem się. W pokoju dana, leżąc z nim pod ciepłym kocykiem. Usiadłem i go przytuliłem.
- Phil, co się stało? - zapytał widząc, że jestem oszołomiony.
- Miałem dziwny, a zarazem straszny sen....- odpowiedziałem puszczając go.
- Wszystko jest okey... - powiedział ciepłym głosem kładąc rękę na moim ramieniu.
- A i przepraszam... za to, że cię przytulilem... - powiedziałem z powrotem opierając się o ścianę.
- Nie szkodzi - odpowiedział posyłając mi uśmiech.
Kontynuowaliśmy oglądanie końcówki filmu.
Poznałem go kilka godzin temu, a teraz siedzę z nim pod kocem i oglądamy La La land. Dalej nie mogłem w to uwierzyć. To nie mógł być przypadek, że akurat na siebie natrafiliśmy.
Boże Phil... Przestań tak myśleć!
Spoliczkowałem się mentalnie.
Nagle zobaczyłem napisy końcowe.
- Idziemy gdzieś? - zapytał Dan.
- J-jasne! - odpowiedziałem wracając myślami do rzeczywistości.
Wstałem i zrobiło mi się bardzo zimno.
Ubraliśmy buty i wyszliśmy.
- To gdzie idziemy? - zapytałem.
- Zobaczysz - powiedział po czym posłał mi uśmiech.
Dan ruszył, a ja za nim.
Po kilku minutach wyszliśmy z centrum miasta i znaleźliśmy się w małym lasku.
- Dan gdzie my idziemy? - zapytałem zaniepokojony.
- Zaraz się dowiesz... Po prostu mi zaufaj - powiedział delikatnym głosem.
Chyba zauważył, że nie wiem czy chce tam iść.
Złapał mnie delikatnie za rękę i pociągnął za sobą.
Przeszliśmy jeszcze kilka metrów gdy nagle weszliśmy na polanę z rozległym jeziorem i pomostem. Jezioro było otoczone gęstym lasem. Doskonale było tam widać czerwieniące się już niebo.
Zatrzymał się na chwile, a później dalej mnie ciągnąć wszedł na pomost.
Puścił mnie i usiadł przy krawędzi.
Usiadłem obok niego.
- Zawsze tutaj przychodzę pomyśleć - powiedział patrząc się na zachodzące słońce.
- Nigdy tu nie byłem... - powiedziałem patrząc się na niego.
- Mało osób wie o istnieniu tego miejsca... - powiedział również patrząc się na mnie.
W sumie nie widziałem zbyt dużo. Panował już półmrok.
Widok był wspaniały. Widziałem już zachód z milion razy, ale nigdy wcześniej nie wydawał mi się tak niesamowity.
W końcu byłem tam z Danem...
Znowu zacząłem tak o nim myśleć... Co jest ze mną nie tak!?
- Phil wszystko okey? - zapytał się widząc zmieszanie na mojej twarzy.
- T-tak! - odpowiedziałem żywiej.
Zrobiło się już ciemno i zaczął wiać mroźny wiatr.
Zacząłem pocierać dłońmi o ramiona.
- Zimno ci? - zapytał zauważając to.
- Tylko trochę.. Ale wytrzymam.- posłałem mu uśmiech.
Zaciągnął swoją bluzę i mi ją dał.
- Ale naprawdę nie trzeba - powiedziałem zakłopotany zakładając ją.
Dan przewrócił oczami.
- Wracamy? - zapytałem nieśmiało.
Dan przytaknął, włączył latarkę i zaczęliśmy iść powoli w stronę centrum.
Gdy doszliśmy pod mój dom wymieniliśmy się numerami i pożegnaliśmy.
Wszedłem do domu i opadłem na duży fotel zasypiając w najbardziej niewygodnej pozycji.

[ Phan ] Addicted to you...Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz