7.

29 5 0
                                        

*Ryan*
Była tak blisko mnie. Nie mogłem się opanować. Jest taka piękna, a ja nie wiem jak jej to powiedzieć. A Joe widać, że się wokół niej kręci. Nie pozwolę mu jej skrzywdzić. Nie chodzi nawet o nasz spór o dziewczyny. On ją chce tylko zaliczyć. Mi ona się naprawdę podoba. Nie potrafię na nią nie patrzeć.
W pewnej chwili położyła swoją głowę na moim ramieniu. Przytuliłem ją. Widać było, że jest zdziwiona, ale w końcu po prostu oddała się chwili. Ja też się zdziwiłem. Nie wiedziałem czemu tak postąpiłem. Nie poznawałem siebie. Zwykle byłam taki jak on. Wykorzystywałem dziewczyny, ale tym razem nawet o tym nie myślałem. Nie mogłem jej skrzywdzić. Załamała by się. Rozmawialiśmy jeszcze chwilę. Powiedziała mi czemu się przeprowadziła.Gadało nam się świetnie do póki nie zapytała mnie o Natalie:
- Nie ma o czym mówić, to skończone, nie chce o tym gadać, okej ? - powiedziałem ze złością.
- No dobra już nic nie mówię. - odsunęła się  i wstała by iść już do domu.
- Nie no, nie o to chodzi. Przepraszam. Zostań.
- Muszę już naprawdę iść. Wrócę jak się uspokoisz. - i sobie poszła.
- Daisy ja... to nie miało tak zabrzmieć... - ale ona mnie już nie słuchała.
Wszedłem do domu i poszedłem na górę do swojego pokoju nie słuchając matki, która dawała mi wykłady, że jestem głośno.
*Daisy*
W drodze do domu myślałam nad zachowaniem Ryana. Nie wiedziałam czy mogę mu zaufać. Boję się, że mnie zrani. Wiem jaka jest jego była. W każdej chwili może go uwieść. Zastanawiałam się też nad zachowaniem Joe. Jest miły ale czuję, że ma charakter podrywacza. Ryan podobno też, ale o nim mam inną opinię. Gdy doszłam do domu były tylko mama i Selena. Postanowiłam zobaczyć co z moją rodzicielką, która przed moi wyjściem płakała. Siedziała na kanapie i oglądała telewizję owinięta kocem z kubkiem herbaty w ręku. Podeszłam do niej i usadowiłem się na fotelu obok. Zapytał po chwili niezręcznej ciszy:
-A więc, o co chodzi ?
-A o co ma chodzić ?
-Mamo, płakałaś. - krzyknęłam trochę bo zdenerwowało mnie, że udawała, że nic się nie stało.
-Nie to nie ważne. - dobra naprawdę jak zaraz nie powiesz o co ci chodzi to wybuchnę. Dobra spokojnie Daisy... uspokój się... to twoja mama. Ma dużo pracy.
-Proszę. Może ci pomogę. Powiedz o co chodzi.
-Kochanie, nie zrozumiesz...
-.... a może jednak zrozumiem -przerwałam jej szybko.
Spojrzała na mnie potem na swoje ręce i wtopiła wzrok w obrączkę. Zawsze, gdy się stresuje patrzy na nią. Już nawet wiem o co idzie.
- Chodzi o tatę? - przestałam owijać w bawełnę i powiedziałam to co chciałam.
- To nie takie proste - powiedziała, a po chwili dodała - nas z tatą nie łączy to co kiedyś... ja...
- Chyba się nie rozwiedziesz, co nie?
- No właśnie nie wiem czy tak nie będzie lepiej.
-Nie będzie. Wtedy się już kompletnie oddalimy.
- Nie umiem żyć z myślą co robi mój mąż. Z kim jest. Z kim siedzi w pokoju i z kim rozmawia.
- Ty myślisz, że on cię zdradza?- nie wytrzymałam i wybuchłam - on się też martwi czy ty go nie zdradzasz? Myślisz, że on się nie martwi? Nie nawidzę cię! Kim w ogóle jest ten facet, który do ciebie dzwonił?
- Córeczko to nie tak...
Już jej nie słuchałam tylko pobiegłam z łzami w oczach do pokoju, rzuciłam się na łóżko i wlepiła twarz w poduszkę. Nie mogłam się opanować. Pierwszy raz w życiu tak coś przeżywałam. Postanowiłam zadzwonić do Katie, aby poprawić sobie humor zakupami.
- Halo Katie... - odezwałam się gdy usłyszałam głos w komórce.
- Coś się stało?
- Potrzebuje twojej pomocy. Świat mi się wali.
- Zaraz u ciebie będę.- już chciała się rozłączyć, ale byłam pierwsza.
- Nie spotkajmy się pod centrum handlowym.
- Ok będę tam za 10 min.
- Ja też do zobaczenia. - rozłączyłam się. Zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Ubrałam czarne rurki, bluzkę top-cropp (chyba źle napisałam ale co tam XD) i wyszłam z domu zabierając torebkę, kasę i telefon nikomu nic nie mówiąc.
*Katie*
Wyszłam z domu próbując się domyślić co się stało Daisy. Była załamana jak z nią rozmawiałam. Postaram się jak najbardziej ją pocieszyć. Gdy byłam już na miejscu nie musiałam długo czekać. Dziewczyna szła jakby coś ją przejechało. Nie mogłam na nią patrzeć. Szybko wzięłam Daisy pod rękę i ruszyłyśmy w stronę wejścia.
                   ***********************
Polecajcie moją książkę znajomym. Bardzo mi na tym zależy❤️

The Hated LifeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz