*Daisy*
Jechaliśmy radiowozem. Nikt się nie odzywał. Byliśmy już prawie pod domem.
- Jesteśmy już. - powiedział ,,zły glina"
- Bogu dzięki. - odpowiedziałam składając ręce jak do modlitwy.
- Z czego się cieszysz? Będziesz miała problemy. - odpowiedział mi.
- Przynajmniej nie będę musiała spędzać z tobą czasu. - powiedziałam z ironią.
- Oooo, już są na ty - zaczął ekscytować się Ryan.
-Weźcie sprawiajcie więcej problemów to się będziemy częściej widywać. Może coś z tego będzie. - powiedział ,,dobry glina".
- Postaram się. - odpowiedział ochoczo Ryan.
- Nie ma mowy. - stwierdziłam natychmiast. - jak jeszcze raz się spotkamy - zwróciłam się teraz do kierowcy. - to chyba zacznę chodzić do kościoła i zostanę zakonnicą.
- Ja bym się musiał zwolnić z pracy albo wyjechać z Kontynentu.
- Jak to zrobisz będę w siódmym niebie i zacznę wierzyć, że ten świat nie spada na psy.
- Może ułatwię ci zadanie i sprawię aby twoi rodzice nie wypuścili cię już nigdy z domu.
- Zamknij się i daj mi stąd wyjść. - powiedziałam gdy podjechaliśmy już pod mój dom.
- Nawet tak do mnie nie mów, bo zgłoszę, że obrażasz funkcjonariuszy.
- To ja zgłoszę, że obrażasz yyy... mnie.
- I co. Nie zamkną mnie. Mi uwierzą, a tobie nie.
- Dobrze. Już cicho gołąbeczki. Poflirtujecie później. - powiedział nam przekonująco fajniejszy policjant.
- Jeszcze chwila i nierę... - już miałam odpowiedzieć lecz Ryan zamknął mi buzię.
- Nie wkurzaj się tak, bo to urodzie szkodzi. - powiedział mi chłopak.
- Daruj sobie. - powiedziałam i wysiadałam z auta.
Podeszliśmy we czwórkę pod mój dom i jeden z policjantów zadzwonił do drzwi. My z Ryanem staliśmy z przodu, a tamci zaraz za nami.
Już po chwili drzwi zostały otwarte. Ku mojemu zdziwieniu zamiast podobno zamartwionej mamy zauważyłam Jasona.
- Tak? - powiedział patrząc na osoby za nami.
- Przywieźliśmy zguby. - powiedziała osoba za mną.
- Przepraszam, ale ja ich nie znam. - miny policjantów były bezcenne.
- Spadaj Jason. - powiedziałam i po prostu weszłam do środka. Ich miny były teraz jeszcze lepsze.
- Twoi rodzice są w środku. - Jason zwrócił się do Ryana.
- Moi? - powiedział zaskoczony. - No okej. - powiedział i także wszedł do domu.
- Coś jeszcze? - zapytał mój znudzony brat. Policjanci się nie odezwali, więc ten odpowiedział.
- Do widzenia. - powiedział i zatrzasnął im drzwi przed nosem. Mimo wolnie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
- Rodzina cweli. - usłyszałam zza drzwi.
- Słyszałem to. - otworzył drzwi ponownie Jason i krzyknął w ich stronę.
- Kurwa. - usłyszałam ciche słowo od mojego wroga. Jego kolega natomiast się śmiał.
- To też. - brat odpowiedział śmiejąc się.
Tamten zaczął szybciej biec do samochodu.
- Gdzie rodzice? - zapytałam po chwili brata.
- W salonie. - powiedział, a sam poszedł na górę.
Poszłam w tamtą stronę. Moje zdziwienie było nie miłosierne. Przez całą drogę wmawiali nam że ci się o nas martwią. Wolne żart. Moja mama siedzi z zapewne rodzicami Ryana, jedzą ciasto i popijają winem.
Popatrzyliśmy z chłopakiem na siebie. Postanowiłam się odezwać.
- Hej. Jesteśmy już. - powiedziałam a ci dopiero teraz nas zauważyli.
- O cześć dzieciaki - odpowiedział tata Ryana. - fajnie, że już jesteście.
- Tak. Martwiliśmy się o was - dopowiedziała moja mama.
- Idźcie na górę - mama Ryana także dała głos, a my przez szok nic nie mówiąc poprostu wykonaliśmy polecenie.
- Okej?! Teraz mam dylemat - powiedziałam gdy siedzieliśmy już w moim pokoju. Chłopak położył się na łóżku, a ja na fotelu obok.
- Jaki? - zapytał z ciekawością.
- Nie wiem czy zabić tego policjanta czy naszych rodziców. Ktoś przekręcił, że się o nas martwią. Albo rodzice albo policja.
- Spokojnie. Na dzisiaj to chyba wystarczy już wrażeń.
- Masz racje. Jeszcze chwila i będę miała depresje prze tych ludzi.
- Których?
- Wszystkich. - powiedziałam, a chłopak jak zawsze był uśmiechnięty. Ciekawe czy na własnym pogrzebie by się tak uśmiechał.
- Obejrzyjmy jakiś film. - stwierdził Ryan i nie czekając na moją odpowiedź wziął mojego laptopa i zaczął w nim coś szukać.
- No dobra - powiedziałam lecz po chwili dodałam. - ale ma to być horror.
- Nie wystarczy ci horroru w prawdziwym życiu? - ja tylko spojrzałam na niego podnosząc jedną brew do góry i zakładając ręce na piersiach. - No dobra będzie horror - powiedział bez kolejnych kłótni.
Po skończeniu filmu była nadal znudzona. Spojrzałam na zegarek. 12.00. Ale nie w nocy. Oczywiście chodzi o południe. Jeta niedziela, więc gdyby nie wścibscy policjanci dopiero bym się budziła. Nie wiedziałam co robić. Leżałam na wtulona w chłopak i myślałam co możemy porobić. Na miasto radzice nas na pewno nie wypuszczą, a ja w sumie nie chcę drugiego spotkania z tym gliną. Wpadłam na pewien pomysł. Natychmiast podzieliłam się nim z chłopakiem.
- Żartujesz sobie ze mnie - chłopak odpowiedział na moją propozycje.
- No nie. Jak nie chcesz to wystarczyło powiedzieć.
- Daisy jasne, że chcę. Żatko spotyka się dziewczynę, która lubi takie rzeczy.
- No widzisz. Jestem idealna.
Ruszyliśmy w stronę piwinicy. Tam mieliśmy wspólny pokój z rodzeństwem. Mama tam nie wchodziła i dobrze. Piwnica odziwo nie była zagracona. Na środku stała stara lecz w bardzo dobrym stanie kanapa. Na przeciwko niej telewizor z playstation i Xboxem. (dobrze napisałam?)
Obok przy ścianie stały dwie szafki na książki. Nie były one jednak wypełnione książkami. Nie było tam ani jednego egzemplarza. Mebel był pełen gier i filmów. Na jeden były gry na drugiej filmy. Gry były posegregowane według tematyki. Każda kategoria miała inną półkę.
Piwnice oświetlała mała żarówka która dawała wystarczająco światła lecz gdyby ktoś był naprawdę wybredny obok kanapy stała stojąc lampa. Jak powiedziała dziewczyna nie często jest włączana, ponieważ bez niej lepiej widać ekran.
- Czy ja jestem w raju. - spytał z otwartą buzią chłopak.
- Nie w raju tylko w moim domu - zaśmiałam się. - najwiecej czasu spędza tu Jason. W starym domu nonstop siedzieliśmy w takich pomieszczeniach. W co chcesz zagrać? - zapytałam chłopaka podchodząc do półek, a ten otworzył jeszcze szerzej buzię. Chyba nie zauważył wcześniej czym są wypełnione.
CZYTASZ
The Hated Life
Short StoryDaisy. 17 letnia dziewczyna , która przeprowadziła się do Kanady. W poprzedniej szkole była popularną nastolatką. W nowym miejscu bardzo się zmieniała. Czy przeprowadzka wyjdzie jej na dobre ? Czy znajdzie osobę której naprawdę zaufa ? #Książka dost...
