Odgłos szurania krzesłami.
Przekrzykiwanie się jeden przez drugiego.
Czasem głośna muzyka.
Zapełnione stoliki.
Wchodzę właśnie do szkolnej stołówki, czując, jak każdy się na mnie patrzy.
Dostrzegam chłopaka, który kiedyś się do mnie przytulił, mimo że go nie znałam, a teraz mnie ignoruje.
Przechodzę obok Bena, który nie zaczyna opowiadać mi znanych dla niego żartów.
Zauważam nawet Loren, która nawet na mnie nie patrzy.
Dziewczyna kieruje się do... naszego stolika i siada przy nim, a kiedy Lucy mówi jej coś do ucha, podnosi głowę i na mnie spogląda.
Zaciskam zęby i ruszam się z miejsca, chcąc skopać tyłek każdemu z osobna.
Staję w kolejce po lunch, a kiedy je otrzymuję, staję przed najbardziej nieodgadnioną decyzją ostatnich czasów.
Gdzie ja mam, do cholery, usiąść?
Przełykam głośno ślinę i ruszam się z miejsca, dosłownie w tym samy momencie, kiedy ktoś dotyka mojego ramienia.
Emily uśmiecha się do mnie i poklepuje, na co marszczę brwi.
Ona chyba nie chce...
-Usiądź z nami.-obracam głowę w kierunku stolika, przy którym siedziałam niemal od zawsze i widzę, jak Emma nieśmiało macha do mnie ręką.
Wyginam wargi, zastanawiając się, czy tam nie pójść, jednak moje wątpliwości rozsypują się w proch, gdy do stolika dosiada się Jayden.
Jayden.
Kurwa, to on nadal widzi?
-Pam?-słyszę głos Emily, niepewnej chyba, czy mnie wołać, ale czekającej na moją decyzję.
Stoję nadal w tym samym miejscu, wciąż obserwowana przez co drugą twarz na stołówce.
Kiedy zmuszam wreszcie moje nogi do ruchu, a one same prowadzą mnie za podążającą przede mną Emily, wszystko dzieje się, jak w przyśpieszonym tempie.
Albo... w sumie to nic się nie dzieje.
Idę za Emily, siadam na jednym z wolnych krzeseł przy ich stoliku, kładę tacę z jedzeniem, a świat się nie zatrzymuje.
Wszystko dzieje się jak na porządku dziennym.
Jednak kiedy moje oczy orientują wreszcie, gdzie usiadłam, a twarze przy stoliku kierują się w moją stronę, odczuwam dziwny dyskomfort.
Tak, ja odczuwam dyskomfort, do cholery.
Mój wzrok pada na dziewczynę na przeciwko, krwisto rudą i z czerwonymi ustami, która po chwili przyglądania się, po prostu wraca do dalszego jedzenia.
Dalej siedzi chłopak, który podał mi dane Emily, kiedy byłam tutaj dzień po zawiezieniu jej do szpitala i to on pierwszy wyciąga przez stolik dłoń i pokazuje zęby w uśmiechu.
Z zachowania od razu przypomina mi Dana, który zawsze i wszędzie zaraża pozytywną energią.
-Wayt.-ściska moją dłoń w żelaznym uścisku, a ja kiwam głową.
-Pam.-jakby tego nie wiedzieli.
-To jest Cathy.-Wayt wskazuje na rudowłosą, która unosi głowę i obdarza mnie szybkim spojrzeniem bez cienia uśmiechu.-Sam.-dalej przedstawia mi ciemnoskórego chłopaka, który podrywa głowę z nad telefonu i puszcza mi oko.-Col.-ciemny blondyn dosiada się właśnie do stolika, a Wayt wskazuje na niego ręką i przedstawia. Chłopak kiwa do mnie głową, prawie w ogóle niewzruszony nową twarzą przy stoliku.-Emily już znasz.-dziewczyna uśmiecha się do mnie i parska śmiechem na to, jak Wayt się angażuje.
CZYTASZ
Chit
RomanceNazywam się Pam. Mam 17 lat i dotąd moje życie wydawało mi się idealne. Dwójka zdrowych, kochających rodziców, świetny chłopak, z którym jestem w związku już od pół roku i przyjaciele, z którymi spędzam każdą wolną chwilę. Cóż, jak widać nic nie trw...
