Rozdział 12: "Zaśpiewaj mi"

1.4K 44 32
                                    

- Jesteś powalnony! Weź stąd wyjdź! Bo doniosę na policję, co mi zrobiłeś! - krzyczałem i chwyciłem za szmatkę, leżącą w pobliżu oraz starłem nią moją spermę z ziemi. Szmatkę wypłukałem i rzuciłem do zlewu. Usiadłem na blacie.

On podszedł do mnie. Położył palec na moich ustach.

- Shhh...Nic nie powiemy policji, tak? Będziemy grzecznie siedzieć z buźką na kłódkę. Poza tym...wiesz co? Chciałabym abyś ze mną gdzieś poszedł.

- Nie mam zamiaru z Tobą nigdzie chodzić... - warknąłem - Nie po tym wszystkim.

- Obciągnę Ci jeszcze raz - zapropował.

- Znajdę sobie kogoś, kto mi to zrobi, albo użyję własnej ręki. Nie chcę Cię.

Vincent westchnął.

- Przypominasz mi czasami mnie... - zaśmiał się cicho pod nosem i spojrzał mi w oczy.

- Nie. Tobie się tylko tak wydaje. Nie jestem podobny do Ciebie w niczym. Jesteś chorym gwałcicielem...Może dlatego nie chcesz, abym szedł na policję? - zapytałem - Bo wsadzą Cię do pierdla, za to, że zabawiałeś się z kim popadnie? No. Proszę. Pochwal się ile zaliczyłeś!

- To nie Twój walony interes. Powinieneś być chociaż odrobinę wdzięczny, że zapewniłem Ci fajne ruchanko i to za darmo! Powiem Ci, że osobiście uważam się za atrakcję seksualną więc...-

Przerwał bo walnąłem go w policzek.

- Wyjdź...stąd...! - warknąłem.

- ...więc powinieneś przynajmniej mnie tak nie traktować za taką zabawę.

Westchnąłem i poszedłem do przedpokoju. Wziąłem swój płaszcz i jego kurtkę.

- Masz - rzuciłem mu kurtkę - Idziemy.

- Gdzie? - zapytał patrząc się na mnie głupio.

- Tam gdzie chciałeś mnie zabrać - zapiąłem płaszcz - Nie ufam Ci, ale może się odczepisz, jak się zgodzę.

Vincent zaśmiał się, chwycił mnie za rękę i wyprowadził za drzwi. Podałem mu klucze od domu i kluczyki od samochodu - bo nawet nie wiem, czy wczoraj przyszedł czy przyjechał. On zamknął drzwi, i klucze schował do swojej kieszeni.

- Ej oddaj...!

- Shhh~

Powiedziałem krótkie "cholera" pod nosem. On wyszedł z domu i skierował się do auta. Otworzył mi drzwi od strony pasarzera.

- Uke przodem - powiedział, co wkurzyło mnie, ale wsiadłem do auta i zamknąłem drzwi. On wsiadł po drugiej stronie, rzecz jasna.

- Gdzie mnie zabierasz? - zapytałem, włączając radio, i szukając czegoś godnego wysłuchania.

- W galerii jest taki sklep, który osobiście uważam, że Ci się spodoba...~

I wtedy nagle mnie olśniło...

- Chyba nie masz...na myśli sexshopu, prawda?

Zaklaskał i włożył kluczyki do stacyjki. Przekręcił je.

- Właśnie tam się wybieramy. Wybierzemy Ci jakiś stroik - oznajmił i zaczęliśmy oddalać się od mojego domu.

Jasna cholera...że też nie wpadłem na to wcześniej, że coś takiego kombinuje...

Wkońcu znalazłem jakąś normalną piosenkę i podgłośniłem ją, abym nie musiał słuchać jazgotu tego palanta...jakby co.

- Weź to wyłącz - powiedział - Czego ty słuchasz!?

- Tylko to jest w miarę normalne.

- Zaśpiewaj mi - wyłączył radio - Napewno będziesz tak samo dobry w śpiewaniu, jak w ujeżdżaniu. I kupię Ci czekoladę.

Zarumieniłem się i starałem przypomnieć sobie tekst jakiejkolwiek piosenki.

- I had found you. I had left you. I forgave you. I forgot you. You possesed me. You controlled me. Said you loved me. Said you'd kill me... - śpiewałem piosenkę, która jako pierwsza przyszła mi do głowy.

- Geez...Co to za tekst...?

- Wsm trochę opisujący to co ze mną robisz...He's speaking, speaking for me...I'm a worth less human being. He's still speaking, speaking for me. Keep your voice down or he'll hurt me...

- Dobra, głosik to ty masz ładny, ale przerażającą piosenkę...

Zaśmiałem się i chcąc zrobić mu na złość zacząłem śpiewać dalej.

- ...Exorcists can't...save me now...I swear to you...that I'm fine...please let me die...to be found...he speaks for me...nerves that I grind...

- Człowieku weź przestań. Przerażasz mnie.

- No i o to chodzi. Może się odwalisz pedale.

- Ej! Nie wyzywaj mnie! Bo powiem w szkole Pani dyrektor, do jakich nieładnych rzeczy mnie namawiałeś...~

Uniosłem brwi do góry.

- Ah, to teraz ja Cię do czegoś namawiałem, tak? I to jeszcze do czego...? Zgwałcenia mnie!? Ja powinieniem powiedzieć to dyrektorce, jaką świnią jesteś i najlepiej, niech Cię wyrzuci ze szkoły!

(18+) Kiedy wiatr wieje zbyt mocno... | Vincent x Scott • Yaoi |Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz