28.

1.3K 142 39
                                        

Zostaliśmy sami. Jimin się zmyła, pod pretekstem pomocy mamie, a Yoora wyszła na randkę.

Pfff... Liczyć na kobiety.

- Nie odzywasz się. - Rozgościł się w moim pokoju, zrzucając kilka pojedynczych koszulek z biurka.

Usiadł na nie, patrząc na wielką korkową tablicę, gdzie wisiały nasze zdjęcia. Właściwie jego, ale trzeba zachować pozory.

- Nie miałem czasu. - Musiałem kłamać.

Teraz to wydawało się najrozsądniejsze. Tak.

Baekhyun spojrzał na mnie dziwnie. Co nie było takie złe, gdyż okazał mi choć trochę zainteresowania.

- Tęskniłem za tobą. - Przybliżył się, szybko wchodząc mi na nogi. - Tak strasznie za tobą tęskniłem.

Zamarłem, nie wiedząc jak mam się zachować. Ale delikatnie go objęłem, nie przekraczając żadnej granicy.

- Jak mogłeś mnie zostawić? - Miał pretensje. - Nawet głupiego smsa nie napisałeś!

- Ty też nie.

Nie myślał o tym, prawda? To zawsze ja muszę robić pierwszy krok.

Chociaż nie. Teraz to on przyszedł. Ale jeszcze nie wiem, czego ode mnie chce.

- Bo to ty powinieneś się starać! - Uderzył mnie w ramię. Nadął wargę. - Jesteś okropny.

Skinąłem głową, zgadzając się z tym.

- Jestem okropny. - Może i tak. - Ale to nie ja...

- Co nie ty?

- Nic. - Ugryzłem się w język. - A teraz ze mnie złaź, grubasie.

Zrobił naburmuszoną minę i powoli zszedł. A właściwie tak to wyglądało, gdyż wcale tak nie było.

Ta mała pijawka wykorzystała okazję i popchnęła mnie mocno, przez co spadłem, uderzając głową w podłogę.

- Kurwa. - Jęknałem. - Za co?

- No przepraszam. - Zaśmiał się. - Dalej jestem zły. - Wyjaśnił.

Zamknąłem oczy, czekając, aż sobie pójdzie. Ale on nie poszedł, co dość wyraźnie czułem.

Tak. Jego tyłek usadowił się na moim kroczu, powolnymi ruchami je trąc. Mało brakowało, abym zajęczał lub, co gorsza, zrzucił go z siebie i przeleciał. Nawet na podłodze. A co mi tam.

Nie raz śnił mi się ujeżdzający mnie przyjaciel, dlatego chciałem, aby zszedł on jak najszybciej.

A on wcale nie miał takich zamiarów. Nachylił się nade mną, chuchając mi w ucho.

- Baek, złaź. - Warknąłem cicho. - To nie jest zabawne.

- A czy ja mówię, że twoja erekcja jest zabawna? - Ułożył usta w dziubek. - Nie, więc co się bulwersujesz?

- Baek. - Warknąłem.

Nie posłuchał, dlatego westchnąłem.

Upokorzyć się w taki sposób. Czy to zawsze ja?

- Nie gniewaj się, Channie. - W końcu podniósł się z mojego ciała. - Po prostu...

- Co? - Czy ja naprawdę chcę wiedzieć? - Albo nic nie...

- Minho też tak zareagował. - Auć. - Dlatego chciałem zobaczyć, czy przypadkiem...

- Błagam, przestań.

Zachichotał, pomagając mi wstać z podłogi.

- To ja uciekam. - Pocałował mnie w policzek, stając na palcach. - A ty... Wiesz, co masz robić.

***

Zastanawiam się teraz, po co te wszystkie kłamstwa. W jakim celu? Co on chciał tym osiągnąć?

Czy upokarzanie mnie było taką rozrywką? Czy oglądanie, jak moje serce się rozpada, dostarczało mu wrażeń?

Tylko Najlepszy Przyjaciel | ChanBaekOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz