-Immunda?-spojrzałem na bruneta w lokach.
-Dziwne.-szepnął.-Poczekaj chwilę, muszę zawiadomić o tym Harry'ego.-wstał szybko.
-Zaczekaj. Co on oznacza?-zapytałem, czując ponowne pieczenie.
-Zaczekaj chwilę.-wyszedł prędko z pokoju. Przyglądałem się połyskującemu napisowi na mojej skórze. Gdy drzwi skrzypnęły, on zniknął.
-Alexander jak się czujesz?-zapytał z troską czarnowłosy.
-Obolały, ale już lepiej.-usiadł na brzegu łóżka i złapał moją bluzę, podwijając ją.-Ten znak zniknął.-Harry wyjął jakąś małą lampkę i przyłożył do zaczerwienionego miejsca. Poczułem uszczypnięcie, a po chwili odłożył ją od mojego ciała. Nic się nie pojawiło.
-Jesteście pewni, że pojawiło się tu naznaczenie?-spojrzał to mnie to na Ethana.
-Co oznacza Immunda?-czułem, że jest coś nie tak.
-Zniknął więc, jak na razie nic on nie znaczy. Musi być stały.-wstał i ruszył w kierunku drzwi.
-Co z Oliverem?-zapytałem szybko, zanim wyszedł.
-Dobrze. Już nudzi Samantę o to, żeby z nim poćwiczyła.-uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Wstałem powoli, a Ethan szybko złapała mnie pod ramię, bym się nie przewrócił.
-Dzięki.-spojrzałem na niego wdzięcznie i wyprostowałem się, łapiąc równowagę. Następnie wyszedłem z pokoju i powoli wszedłem do salonu.
-Alex.-Oliver wstał i podszedł do mnie prędko.-Jak się czujesz?-zmierzył mnie wzrokiem.
-Dobrze. A ty?-złapał mnie za dłoń, a ja odruchowo się wzdrygnąłem, bojąc, że zrobię mu krzywdę.
-Spokojnie już jest dobrze.-uśmiechnął się ciepło.
-Alex Harry chce cię widzieć.-Samuel przerwał nam tę chwilę ciszy i położył mi dłoń na ramieniu. Skinąłem głową i ruszyłem za nim.
-Alexander. Mamy dwa tygodnie wtedy przyjdą urzędnicy z najwyższego domu Naznaczonych. Będą musieli cię przebadać. Do tego czasu musi pojawić się twój znak. Jak nastąpi to wcześniej, zapewne się o tym dowiedzą i przyjadą wcześniej.-stałem przed jego biurkiem, gdy on zapisywał coś w jakiś aktach.-Teraz Iris przeprowadzi na tobie małe badanie.-spojrzał nam nie w końcu od samego początku, gdy wszedłem do jego gabinetu.
-Jakie badanie?-zmarszczyłem brwi.
-Takie kontrolne, nic strasznego.-uśmiechnął się, jednak ja czułem, że kłamie.
Wyszedłem z jego gabinetu a tam już czekała Afroamerykanka.
-Alex.-uśmiechnęła się.-My się jeszcze dobrze nie poznaliśmy.-wystawiła w moim kierunku dłoń.-Iris.-
-Alexander.-odwzajemniłem jej uśmiech.
Zaprowadziła mnie do jednego z pokoi na górze, były już tam jej rzeczy. Zaczęła przyglądać się danym słoiczkom z różnymi zawartościami, a mi gestem dłoni kazała usiąść na łóżku.
-Po co to?-zapytałem, nie mogąc znieść ciszy.
-Harry kazał zrobić to dla twojego dobra.-usiadła na krześle naprzeciw mnie i spojrzała mi w oczy.-Powiedz...jaki miałeś kontakt z rodzicami?-zmarszczyłem brwi.
-Dobry...-powiedziałem krótko. Jej oczy zaczęły błyszczeć różową poświatą. To było tak uspokajające i piękne.
-Nie widziałeś czegoś niepokojącego?-zacząłem szukać we wspomnieniach, nie wiedziałem, nawet kiedy złapała mnie za dłoń i podwinęła mój rękaw. Czułem się jak odcięty od rzeczywistości.
-Nie rób tego!-do pokoju wbiegł Oliver.
-Oli zapomniałeś o pukaniu czy jak?-spojrzała na niego zła Iris, a ja ocknąłem się z transu.
-Musimy porozmawiać teraz.-jego poważny ton sprawił, że przeszły mnie ciarki.
-Nie może to poczekać? Wykonuję rozkaz Harry'ego.-wskazała na mnie.
-Nie może.-westchnęła i spojrzała na mnie jednak ja, nie spojrzałem jej w oczy. Wstała i wyszła przed drzwi, nie domykając ich, cicho wstałem i ruszyłem powoli pod drzwi. Zobaczyłem, jak Oliver przeczesuje nerwowo włosy.
-To nie jest normalne.-zmarszczyłem brwi na jego słowa.
-Pokaż.-zażądała Afroamerykanka, a blondyn podniósł koszulkę i odsunął trochę pasek od spodni, pokazując podbrzusze. Widniał na jego skórze w tym miejscu napis podobny do znaku Naznaczonych. Lux in tenebri. Zmarszczyłem brwi, nie rozumiejąc tych słów.
-Pokazało się, gdy on mnie dotknął. Przez to omal nie umarłem.-cofnąłem się, a Iris złapała za klamkę.
-To wywołało u ciebie nowy znak, a Alex ponoć zyskał swój znak Naznaczonego.-Oliver zrobił duże oczy.
-Co oznaczał?-zapytał szybko.
-Zniknął, zanim zdołaliśmy go rozszyfrować.-blondyn zagryzał nerwowo wargę.
-On jest inny... nie możesz tego zrobić.-złapał ją za dłoń.-Dobrze wiesz, że nigdy nie kończy się to dobrze. Każdy później zostaje zabrany, a my nadal jesteśmy w tym samym składzie. Potrafisz się oprzeć rozkazom Harry'ego wiec nie rób tego. Musimy odnaleźć powód.-dziewczyna westchnęła i skinęła głową. Szybko wróciłem na łóżko, widząc, że mają zamiar wejść do pokoju. Jednak zatrzymali się jeszcze na chwilę i zamienili kilka zdań, których nie byłem w stanie usłyszeć.
-Alex nie będzie jednak żadnego badania.-uśmiechnęła się do mnie, a ja szybko zszedłem z łóżka.
-Chodź ze mną.-blondyn zwrócił się do mnie i wyszedł z pokoju.
Hej witajcie!
Dzisiaj dosyć późno, ale mam nadzieję że mimo to zostawisz po sobie ślad w postać komentarza i swoją opinię.
Kłaniam się w pas i dziękuję za uwagę!
CZYTASZ
Immunda
Teen Fiction-Alexander Qerech, tak się nazywam, jednak nie wiem, jak nazywa się osoba, którą widuję każdego dnia w lustrze...- Nikt nie jest gotowy na śmierć bliskich, a on musiał stawić temu czoło. Temu i ogromowi nowych nieznanych mu rzeczy. Jak sobie poradzi...
