5. Przeprowadzka

3.7K 174 19
                                        

Zostałam w Stark Tower razem z Avengersami. Zrobiliśmy sobie wieczór filmowy, a jak to Tony obiecał, zamówiliśmy pizze. Dodatkowo zlecił, żeby ktoś przemalował mój pokój na kolor, który bym chciała. Thor pochłonął chyba trzy opakowania jedzenia, nie mam pojęcia, gdzie on to wszystko mieści. Tego wieczora uśmiechnęłam się po raz pierwszy od śmierci mojej mamy. Obejrzeliśmy kilka filmów, a za oknem zrobiło się już ciemno. Spojrzałam na zegarek – była 23:50, więc postanowiłam, że pora wracać do domu.

-Dobra, to ja będę się zbierać, bo powrót trochę mi zajmie – powiedziałam do Avengersów, kierując się w stronę windy.

-Poczekaj, podwiozę Cię – odpowiedział Tony, wstając z miejsca.

-Jak chcesz – odpowiedziałam, wzruszając ramionami.

Pożegnałam się z resztą ekipy i weszłam do windy, która zjechała do podziemnego garażu. Wokół stały same nowoczesne samochody, warte fortunę. Tony wybrał jakieś BMW. Kiedy wsiedliśmy do auta, Stark poprosił mnie o adres i ruszyliśmy w kierunku mojego domu. W radiu leciała piosenka AC/DC – jedna z moich ulubionych.

-Sam wiem, że to trochę za wcześnie, ale... może pomyślałabyś o zmianie nazwiska na moje? Nie ma co czekać – powiedział Tony, zerkając na mnie.

-Kusząca propozycja, ale pomyślę o tym i dam Ci znać – odpowiedziałam z uśmiechem.

Kilka minut później byliśmy już pod moim domem. Tony zatrzymał samochód.

-Jak chcesz, możesz wejść – zaproponowałam grzecznie, wysiadając z auta. Miałam nadzieję, że się nie zdecyduje, bo byłam już naprawdę zmęczona i marzyłam o tym, by położyć się spać.

-Nie dzięki, już późno, lepiej idź odpocznij – powiedział Tony, ale i tak widziałam, jak wychodzi z samochodu.

-To twój? – zapytał, wskazując na mój motor, który stał na zewnątrz. Zostawiłam go, bo mój dom był monitorowany i ogrodzony z alarmem.

-Tak – odpowiedziałam.

-Cudowny! Takiego jeszcze nie mam. Gdzie go kupiłaś? – zapytał Stark.

-I nie będziesz mieć, bo sama go przerobiłam. Jest jedyny w swoim rodzaju – odpowiedziałam z dumą.

-Ale mam zdolną... córkę. Może i mi przerobisz? – zapytał z uśmiechem.

-Zobaczymy – odpowiedziałam, śmiejąc się. – No dobra, zostaw mój motor i jedź do swojej wieży, bo Thor już zje Ci wszystko, co masz w lodówce. Nie żebym Cię wyganiała, ale jestem naprawdę zmęczona.

-Masz rację, jadę, bo inaczej nie będę miał co jeść na śniadanie. A Ty się wyśpij. Do zobaczenia, Sami – powiedział Tony, machając mi na pożegnanie. Ja odwzajemniłam machnięcie. Po chwili odjechał, a ja weszłam do środka, zamykając drzwi.

Poszłam do swojego pokoju, wzięłam piżamę i szybko wskoczyłam pod prysznic. Po prysznicu ubrałam się i położyłam do łóżka, zmęczona, ale i zadowolona z wieczoru.

RANO

Obudziłam się o 7:20, co mnie trochę zaskoczyło, bo nie spodziewałam się, że wstanę tak wcześnie. Czułam, że nie jestem głodna, więc ubrałam się szybko i postanowiłam, że pójdę na strych. Mama miała tam kartony, które chciałam przynieść, żeby zacząć pakowanie. Zajęło mi to trochę czasu, ale w końcu zebrałam wszystko, co było mi potrzebne. Wróciłam do pokoju, gdzie zaczęłam pakować ubrania, książki, zdjęcia, szkice i inne pamiątki. Zajęło mi to ponad dwie godziny, bo mam naprawdę dużo rzeczy. Kiedy skończyłam, wyszłam z pokoju i udałam się do pracowni.

-Cześć, Ann – przywitałam się z moją sztuczną inteligencją, która była obecna w mojej pracowni.

-Witam, panienko – odpowiedziała Ann.

Dzięki temu, że kiedyś stworzyłam system zmniejszania przedmiotów, wystarczyło wcisnąć jeden guzik, a wszystko zamieniało się w małą walizkę. Było to bardzo wygodne, bo nie musiałam się martwić o to, jak spakować wszystkie drobne rzeczy. Zabrałam walizkę i zniosłam ją na dół. Kiedy miałam zająć się resztą, usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć. Okazało się, że to Tony i Steve przyjechali z kartonami.

-Cześć, młoda – powiedział Tony, wchodząc do środka. – Mamy kartony – dodał, pokazując mi wielką stertę opakowań.

-Hej, super, fajnie, że przyszliście. Ja już spakowałam trochę rzeczy. Wy możecie zająć się salonem, a ja pójdę do pokoju mamy – zaproponowałam.

-Jasne – odpowiedzieli, gotowi do pracy.

Poszłam na górę. Wzięłam wszystkie rzeczy z sejfu, w tym pieniądze mamy, które teraz stały się moimi. Zabrałam też pamiątki i kiedy skończyłam, zniosłam wszystko na dół. Wtedy przypomniałam sobie o jednej bardzo ważnej rzeczy, którą musiałam zabrać. Wróciłam na górę do swojego pokoju, podeszłam do szafy i poluźniłam deskę. Zciągnęłam z niej ukryty pistolet, który zbudowałam przed śmiercią mamy. Do pistoletu miałam trzy rodzaje amunicji: niebieskie, które usypiają, czerwone, które są jak zwykłe kule, i żółte, które rozpuszczają. Zrobiłam go na wszelki wypadek. Ostrożnie włożyłam go do pudełka i przykryłam ubraniami.

Zeszłam na dół, gdzie Tony i Steve już zajmowali się pakowaniem.

-Czy moglibyście pomóc mi znieść kartony z mojego pokoju? Mam ich trochę za dużo – poprosiłam.

-Oczywiście – odpowiedzieli, jednocześnie.

Kiedy już znosili kartony, zaczęliśmy pakować salon. Po chwili wszystko było gotowe. Zajęliśmy się także resztą rzeczy. Tony zadzwonił po Happy'ego, żeby przyjechał po vana i przewiózł nasze kartony.

-Po drodze proponuję coś zjeść, bo w wieży na pewno nie ma nic do jedzenia – zaproponował Tony, patrząc na mnie z uśmiechem.

Zgodziłam się, bo po całym tym pakowaniu naprawdę miałam ochotę na coś dobrego.

Iron GirlOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz