21.Ant Man

982 43 4
                                        

Do sali wszedł...

Ant-Man. Pamiętałam go z walki w Wakandzie. Ale przecież on również zniknął.

– Cześć wszystkim – powiedział, wchodząc do pomieszczenia. Jego głos brzmiał znajomo, ale przez chwilę nie byłam w stanie uwierzyć w to, co widzę.

– Ale... jak to możliwe? – zapytałam, patrząc na niego w osłupieniu.

– Już wam tłumaczę – odpowiedział Scott, jego twarz przybrała poważny wyraz. – Więc tak, jak dobrze wiecie, ja też zniknąłem. Ale wczoraj udało mi się znaleźć sposób, żeby się wydostać. Użyłem mojego samochodu, w którym jest coś do podróży w czasie. Myślę, że resztę da się wyciągnąć w ten sposób. Ale jest jeden problem. Aby podróżować w czasie większą grupą, potrzebujemy czegoś większego niż mój samochód. Coś, co będzie w stanie wytrzymać tę podróż.

– Więc proponujesz, żeby część z nas przeniosła się w czasie, cofnęlibyśmy się do momentów, gdy kamienie były w odpowiednich miejscach, a potem... – zaczęłam, nie mogąc powstrzymać ekscytacji. – I odzyskamy kamienie, rękawicę i zabijemy Thanosa, tak? Wszystko wróci do normy.

– Tak, dokładnie, Samanto – odpowiedział Scott, uśmiechając się. – Ale... żeby to zrobić, będziemy musieli zbudować nowy wehikuł czasu. Ten w samochodzie się zepsuł. Myślicie, że damy radę?

– Myślę, że tak – odpowiedział Banner, patrząc na mnie. – Jeśli wzięlibyśmy części z tego samochodu i oparli projekt na tym, co już mamy, to razem z Sam powinniśmy dać radę to zrobić. Będziemy też potrzebować odpowiednich kostiumów, takich jak ten, który ma Scott.

– Ja wam je załatwię – powiedział Fury, wchodząc do pokoju z miną, która mówiła, że nie ma czasu na pytania.

– No to co? Zabieramy się do roboty! – powiedział Clint, wyraźnie gotowy do działania.

– Gdzie jest ten samochód? – zapytałam Scotta, nie mogąc się doczekać, by zobaczyć ten „magiczny" wehikuł czasu.

– Przyjechałem nim – odpowiedział, wskazując na pobliskie drzwi.

– To bardzo dobrze. Otworzymy drzwi, a ty zawieziesz go do tego dużego holu na dole. Tam go rozbierzemy na części – powiedział Steve, planując każdy krok.

Godzina 24:00

– Dobra, starczy na dziś, musimy odpocząć – powiedział Steve, zerkając na zegar.

Przez cały dzień rozbieraliśmy samochód na części, mieliśmy już szkice nowego wehikułu, stelaż był gotowy. Wiedziałam, że do zrobienia nowego urządzenia potrzebowaliśmy jeszcze wielu elementów, ale to już były szczegóły.

– Jeszcze chwilę, Steve – powiedziałam, nie chcąc przerywać pracy.

– Nie, Sam. Idź spać. My też już idziemy – odpowiedział stanowczo.

– No okej – westchnęłam, wiedząc, że i tak nie uda mi się przegadać Steve'a. Chciałam jeszcze trochę popracować, ale widziałam, że wszyscy są wyczerpani. Wyszłam z sali i skierowałam się do swojego pokoju, choć wiedziałam, że i tak nie będę spać. Moje myśli nie dawały mi spokoju. Ostatnio dowiedziałam się, że moi przyjaciele zniknęli... tak jak Tata i Peter. I to mnie bardziej przygnębiło, niż mogłam sobie wyobrazić.

Postanowiłam więc włączyć na słuchawkach AC/DC, żeby zablokować wszelkie myśli, które nie chciały przestać krążyć po mojej głowie. Zaczęłam sprzątać. Robiłam to zawsze, kiedy nie mogłam zasnąć. Czułam, że w porządku rzeczy, porządek wokół mnie miał pomóc mi znaleźć wewnętrzny spokój. W ciągu chwili wszystkie rzeczy były na swoim miejscu. Wiem, że w bazie są pokoje Tony'ego i Petera, ale nie miałam jeszcze odwagi tam wejść. Przeżywałam to za bardzo.

Zamiast tego postanowiłam pójść na salę treningową. Moje ciało było zmęczone, ale musiałam coś zrobić, żeby odciągnąć myśli od tego, co straciłam. Zeszłam do windy i zjechałam na niższy poziom. Po krótkiej rozgrzewce podeszłam do worka bokserskiego i zaczęłam uderzać, czując, jak cała złość i smutek przechodzą przez moje ręce. Krew zaczęła pojawiać się na moich kostkach, ale nie zwracałam na to uwagi. Uderzałam coraz mocniej, wbijając się w ruch, który dawał mi poczucie kontroli.

Zawijałam bandażem ręce, żeby nie zranić się bardziej, i weszłam na bieżnię. Biegłam przez godzinę, podkręcając prędkość co chwilę. Moje ciało płonęło ze zmęczenia, ale wciąż biegłam, nie zatrzymując się. Kiedy w końcu wyłączyłam bieżnię, opadłam na ziemię, wyczerpana, z głową pełną niepokoju.

Wtedy usłyszałam kroki. Szybko wstałam i stanęłam w pozycji bojowej, gotowa na każdy ruch. Jednak okazało się, że to tylko Bucky. Tak, zapomniałam dodać, że on również mieszka z nami. Stał się moim dobrym przyjacielem przez te wszystkie trudne dni.

– Hej, Sam. Znowu nie śpisz? – zapytał z uśmiechem, podchodząc. – Wykończysz się. Musisz odpocząć, chociaż trochę.

– Spokojnie, dam radę – odpowiedziałam, choć w rzeczywistości czułam się wyczerpana. – Co powiesz na mały sparing?

– A masz jeszcze siłę? – zapytał ze śmiechem, ale w jego oczach było widać troskę.

– Ja i nie mieć siły? – odpowiedziałam, udając oburzoną. – Za kogo ty mnie masz?

– No dobra, chodź młoda – powiedział Bucky z uśmiechem. Zaczęliśmy sparować, a ja, jak zawsze, dawałam z siebie wszystko. Treningi prowadziłam sama, ucząc się na własnych błędach, choć później pomagała mi trochę Nat. Minęła godzina, a my wciąż walczyliśmy.

Dochodziła 4:00 nad ranem.

– Dobra, teraz na serio – powiedział Bucky, łapiąc mnie za rękę. – Idziesz do siebie odpocząć. Wiem, że jesteś wykończona.

– Dobra, niech ci będzie – zgodziłam się z rezygnacją. – Dzięki, Bucky, za świetny sparing.

– Spoko, młoda – odpowiedział, przyjacielsko klepiąc mnie po ramieniu.

Razem wyszliśmy z sali, wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na piętro sypialne. Ja poszłam do siebie, a on do swojego pokoju. Zdecydowałam się na długą, gorącą kąpiel, próbując odpocząć. Kiedy spojrzałam w lustro, zobaczyłam odbicie, które nie było już tym samym człowiekiem sprzed miesiąca. Byłam blada, z podkrążonymi oczami i zmęczoną twarzą. Kiedyś byłam wesoła, pełna energii. Teraz coś się zmieniło. Zawsze miałam nadzieję, że świat się poprawi, ale teraz widziałam, że czasami trzeba walczyć, by odbudować to, co straciliśmy.

Po kąpieli postanowiłam wyjść i przejechać się na moim motorze. Może przy okazji zrobię zakupy, żeby oderwać myśli od rzeczywistości. Ubrałam się w szybkie ciuchy i poszłam w stronę garażu.

Usiadłam na moim motorze i ruszyłam, wyjeżdżając z bazy, w stronę, która wydawała się choć trochę normalna.


Iron GirlOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz