Minęły trzy dni od kiedy lider BTS wrócił do dormu, od tego czasu dostał przymusowy urlop, a pracę nad jego płytą zostały wstrzymane. Cały wolny czas spędzał w swoim pokoju, pisząc teksty piosenek, nie pozwalano mu nawet uczestniczyć w treningach razem z resztą zespołu. Kim był przez to lekko skołowany, może nawet zły, że mu na to nie pozwolono, lecz nic więcej nie był wstanie zrobić.
Od momentu, gdy postawił swoją stopę w mieszkaniu, zaraz po opuszczeniu sali szpitalnej, praktycznie nie zamienił słowa z najstarszym. Nie mógł ukryć, że brakowało mu jego nadmiernej troski, tych przy długich kazań, jego całego. Mimo iż mieszkali w jednym pokoju, praktycznie się nie widzieli, Joon nie miał pojęcia, czy to on unika jego, czy też Jin unika go.
Otworzył oczy, pozwalając aby ciepłe promienie słoneczne otuliły jego twarz, a lekki wiatr wpadający do sypialni z uchylonego okna rozwalił bardziej jego włosy. Odwrócił się na drugi bok z zamiarem ponownego oddania się do krainy Morfeusza, lecz gdy zerknął kątem oka na łóżko obok, zdziwiony dostrzegł siedzącą na nim postać. Od dawna nie spotkał starszego w pokoju tuż po przebudzeniu, czasem nie widział go przez cały dzień. A to, iż zobaczył go właśnie tu, teraz lekko go zaniepokoił, ale też ucieszył. Może ich relacja wreszcie wróci do normy? Lider miał na to szczerą nadzieję.
- Cześć - odezwał się jako pierwszy. Bowiem Seok wydawał się jakby nieobecny, jak gdyby nawet nie zauważył młodszego. Widać było że pogrążony był w swoim świecie, który wydawał tak bardzo odległy od tego, w którym znajduje się jego ciało.
- Oh, cześć - wreszcie spojrzał na niego. Kim'owi wydawało się, że przez jego twarz przebiegł cień lekkiego uśmiechu, ale może było to tylko jego wyobrażenie? - Wyspałeś się?
- Dawno tak dobrze mi się nie spało - przyznał z uśmiechem na twarzy. Widać było jego idealne zęby i te urocze dołeczki, na widok których nie jedna osoba straciłaby przytomność. Niższy mimowolnie odwzajemnił ten gest, nic nie mógł poradzić na fakt iż starszy wyglądał w tym wydaniu rozkosznie. Za duża koszulka, rozczochrane włosy i ten idealny uśmiech, gdyby Jin stał, najpewniej musiałby usiąść, aby nie zaliczyć przysłowiowej "gleby".
- Jin, posłuchaj... - zaczął niepewnie młodszy.
- Między nami wszystko okay - przerwał mu. Nie minęła chwila, a rozweselony lider wygramolił się spod swojej niebieskiej kołdry i znalazł się obok starszego, przytulając się do niego mocno, z wyraźną ulgą. Jin poczuł dziwne ciepło na sercu, może gest ten był lekko za mocny, ale tak czy siak wydawał się być wręcz idealnym. Starszy czuł przyjemny zapach mleczka kokosowego, którego Joon używał jeszcze wczoraj wieczorem.
- W ramach przeprosin, może... Chciałbyś pójść ze mną do kina? - spytał niepewnie wyższy, drapiąc się jedną dłonią po karku. Już od paru dni chciał zabrać starszego na jakiś film, udało mu się załatwić dwa bilety na jutrzejszy seans Kapitan Marvel i miał szczerą nadzieję, iż chłopak się zgodzi. Wyjście miało mieć charakter iście przyjacielski, ale nie zmieniło to faktu, że gdy Jin potwierdził, ich serca zabiły mocniej. - Jutro o 16! - rzucił jeszcze i wstał z łóżka bruneta.
- NamJoon! - krzyknął niższy. Stojąca na szafce nocnej szklanka uderzyła z impetem o ziemię roztrzaskując się na setki małych kawałeczków.
- Ym.. Sorry? - młodszy podrapał się po ramieniu i utkwił wzrok w kawałkach szkła, rozrzuconych w całym pokoju. Nam spodziewał się usłyszeć karcące go słowa, ale nic takiego nie dotarło do jego uszu. Jedyne co zobaczył to roześmianą twarz SeokJina i iskierki w pięknych oczach, w które lider uwielbiał się wpatrywać. Widząc rozbawionego przyjaciela również on, zaczął śmiać się, zapominając o wszystkim co wydarzyło się w ostatnim czasie. Liczyła się tylko ta chwila, na pozór zwyczajna, nic nie znaczącą dla innych ludzi, ale nie dla nich. Bowiem dla tej dwójki było to jedno z kolejnych wspomnień, które będą wspominać z uśmiechem na ustach, przypominając sobie jak bardzo są teraz szczęśliwi.
- Dobra. Ja może lepiej to posprzątam - rzucił.
- Nie! Nie dotykaj tego lepiej - w odpowiedzi usłyszał jedynie prychnięcie.
Seok wstał i uklęknął przy małych kryształkach, zaczął zbierać jeden po drugim lekko śmiejąc się pod nosem. Uważnie podnosił kolejne kawałeczki, starając się aby żaden z nich nie zranił go. Nie zdawał sobie sprawy, że palący wzrok NamJoona obserwuje jego poczynania. Młodszy nie mógł przestać wpatrywać się w pochyloną postać przyjaciela, nie wiedział dlaczego to robi, ale naprawdę teraz mu to nie wadziło. Dopiero po parku chwilach, zdał sobie sprawę, że uwielbia patrzeć na niego. Uwielbia widzieć go nawet z najgorszymi możliwymi humorkami, bowiem nie ważne jak będzie wyglądał, zawsze będzie dla Kim'a idealny.
