W domu Camili panuje półmrok, światła zapalone są tylko w kuchni, dlatego ściągam buty i ruszam do pomieszczenia aby poczęstować się wodą.
- Chodź ze mną do góry. Mama jest w pokoju Joe'go. - mówi więc potakuję i wypijam wodę.
Podejrzliwa cisza panująca w całym domu sprawia, że powinnam zawrócić, ale dźwięk głosu dziecka, który pojawia się nagle w pokoju po prawej stronie przekonuje mnie do zobaczenia go.
- Witaj Lauren. Wieki cię nie widziałam. - Sinu, Camili mama chwyta mnie w ramiona i mocno przytula.
- Panią też miło widzieć. - uśmiecham się niezręcznie.
- Spał? - pyta Camila a ja zerkam na nią, gdy zakłada swoje włosy za uszy i podnosi swoje dziecko z łóżeczka.
- Tylko przez chwilę. Właśnie zjadł, zaraz powinien spać, jak susełek. - odpowiada jej kobieta i wychodzi tłumacząc się zaparzeniem herbaty.
- A to twoja wyrodna ciocia, Lauren. - mówi i podaje mi dziecko do ręki.
Po chwili instruuje mnie, jak trzymać go za główkę aby nie opadła. Jej dotyk na mojej skórze niesie ze sobą dreszcze na moim ciele. Czemu ona tak na mnie działa? Przyglądam się dziecku i uśmiecham się do niego. Jego oczy zmieniły kolor na zielony a włosy ma ciemne i długie, jak na miesięczne dziecko.
- Twoja wyrodna mama myśli, że jest najważniejsza na świecie, wiesz? - mówię do niego a Camila klepię mnie w ramie.
- Nie jestem. Ty jesteś. - mówi cicho, ale słyszę ją wyraźnie.
- Ja? - pytam jej a ona wypuszcza powietrze i podchodzi do mnie.
- Tak, ty.
- Mówiłam, że wyrodna. Nie uwzględniła ciebie. - mówię do małego a Camila posyła mi pół uśmiech.
- Patrz! Uśmiecha się. - mówię do Camili, gdy na jego twarzy pojawia się uśmiech. - Śmieje się z ciebie. - mówię do niej a ona prycha.
- Uśmiecha się, bo zobaczył mamusie. - mówi mi.
- Chyba mnie. Nie słodź sobie. - odpowiadam i zerkam na nią przelotnie. Stoi tak blisko, że śmiało mogłabym się pochylić i ją pocałować.
Gdzie osoba, która drwiła ze mnie w klubie? Która wrzeszczała i uderzyła mnie w twarz? Teraz stoi i wygląda, jak kobieta, którą każdy pragnie. Schylam się i po prostu całuję jej pełne wargi. Pocałunek jest wolny i delikatny, jej dłoń łapie moją. Mogę usłyszeć jej dudniące serce na swoim ramieniu, którym dotyka swoją klatką piersiową. Odskakujemy od siebie, gdy w pokoju słychać chrząknięcie. O mój boże, Sinu wchodzi do pomieszczenia i patrzy na nas wymownie, ale nic nie mówi. Czuję, jakbym miała zapaść się pod ziemię.
- Uśpię go a wy idźcie odpocząć. Zabawa do trzeciej to nie jest coś, co robicie na codzień, hm? Wszystkiego najlepszego kochanie jeszcze raz. - całuje Camile w czoło i zabiera z moich rąk dziecko. - Dobranoc, Lauren.
- Dobranoc. - szepczę i razem z Camilą opuszczamy pokój.
Gdy wychodzimy na werande ona stoi i patrzy na mnie z poważną miną.
- O mój boże, my nie możemy tak robić, widzała nas! - panikuję.
Camila stoi i wciąż się patrzy po czym wybucha śmiechem.
- Widziałaś jej minę?! - śmieję się łapiąc za brzuch.
- Co? Nie przejmujesz się tym, że twoja mama właśnie nakryła nas na całowaniu? - pytam.
- A czy ty wiesz, że ja mam dwadzieścia pięć lat? Pewnie pomyślała, że po prostu jesteśmy pijane. - Camila mówi i podchodzi do mnie wkładając ręce do mojej kurtki i ciągnąc mnie bliżej siebie.
CZYTASZ
fascination camren pl (gp)
General FictionLauren jest zafascynowana Camilą od kiedy pamięta. Gdy z czasem lepiej poznaje dziewczynę dowiaduje się, że ciągle idealizowała ją na potrzebę własnych uczuć.
