Dojechaliśmy już pod blok Taylera. Przez następne 2 tygodnie będę tu u niego pomieszkiwać, może nawet 3. Przynajmniej dopóki nie znajdę sobie czegoś dla siebie. Tayler wysiadł z auta wyciągnął walizki i zmierzał w kierunku bloku szybko wyszłam z samochodu i podeszłam do chłopaka który dał mi klucze otworzył drzwi klatki i oznajmił :
T:Tu masz klucze a ja jadę po resztę twoich walizek - powiedział po czym wyszedł i szybkim krokiem dotarł do samochodu wsiadł i odjechał z piskiem opon-
Złapałam za swoje dwie walizki i weszłam do budynku, spojrzałam w kierunku windy :
-Fuck winda nie czynna jak ja mam wejść z dwoma walizkami na ostatnie piętro - mruknęła sama do siebie przecież Tay mieszka na 20 piętrze to jest nie wykonalne abym ja sama weszła tam, na samą górę-
No cóż takie życie złapałam za obie walizki i weszłam na pierwszy schodek potem na drugi, trzeci, czwarty nie dam rady stanęłam, i znienawidziłem siebie, za to ile zapakowałam do tych walizek, ile to ważyło z cztery tony. No nic nabrałam powietrza w płuca i głośno wypuściłam ponownie złapałam za walizki i dzielnie przemierzałam schody ale po pierwszym piętrze się poddałam. Koniec nie dam rady, położyłam walizki i usiadłam. Muszę czekać na Taylera. Słyszałam otwierające się drzwi automatycznie wstałam i wychyliłam się z nadzieją że zobaczę Taylera. Niestety nie był to jakiś chłopak, wysoki brunet nawet przystojny na oko 19-20 lat. Wróciłam do moich walizek i ponownie usiadłam. Ten sam brunet wszedł na piętro i spojrzał na mnie.
?-Pomóc ci z tymi walizkami -Spojrzałam na niego wstałam przytuliłam go i wypiszczałam-
J-Ooo mój ratunek dziekujeeeeee - na co on zaśmiał się złapał za walizki i spytał-
?-Które piętro
J-Ostatnie - szybko i bez namysłu odpowiedziałam-
?-Uuu wysoko ale nic damy radę -Uśmiechnął się i zaczął wchodzić na góre- tak w ogóle Marcin jestem
J-Julka - spojrzałam na niego i przemierzyłam go wzrokiem on zrobił to samo - czekaj Dubiel?
M-Kostera? -Marcin był moim najlepszym przyjacielem w okresie dzieciństwa ale musiał się wyprowadzić z miasta ponieważ jego tata dostał awans ale pod warunkiem że się wyprowadzą do innego miasta. Był jeszcze Kacper Błońsky i Lexy Chaplin z Lexy do teraz się przyjaźnie ale z Kacprem straciłam kontakt parę lat temu-
J-Co ty tutaj robisz?
* * * *
Dzięki powiedziałam gdy Marcin postawił moje walizki przed drzwiami apartamętu Taylera. Złapałam za moje walizki i weszłam do wcześniej otworzonego przez emnie mieszkania Marcin zszedł po schodach a ja zamknęłam mieszkanie zdjęłam buty zostawiłam walizki i poszłam "zwiedzić" mieszkanie Taylera. Niestety dzwonek pokrzyżował mi plany poszłam otworzyć przekonana że zastane tam Taylera, ale okazało się że to Marcin.
M-Zapomniałem -powiedział zdyszany chłopak -
J-Czego -zaśmiałam się i wpuściłam chłopaka do środka -
M-wow Julka ale chata myślałem że moja jest "luksusowa" ale ta to wykroczyła poza skalę -
J-To nie moja chata -powiedziałam nalewając chłopakowi wody - to mojego kuzyna, a ty lepiej mów czego zapomniałeś
M-Masz jakiś kontakt z Lexy?
L-Mam, tak właściwie to do niej tu przyjechałam
M-Lexy jest w Londynie?! - zapytał prawie wykrzykując z podekscytowania-
J-Tak, a ty masz jakiś kontakt z Kacprem?
M-Zależy jak to nazwać, rozmawiałem z nim 2 dni temu. Zmienił się, nie poznaje go, stoczył się. Julka to jest zupełnie inny człowiek, to nie ten Kacper którego znamy.
J-Jest aż tak źle
M-Na to wygląda
Staliśmy już przy drzwiach, Marcin wyszedł był już na schodach a ja powoli zamykałam drzwi
M-Julka -cofnął się schodek do tyłu-
J-Tak
M-Zostawiłem ci mój numer leży na blacie dzwoń kiedy chcesz
J-Dzięki
Jeszcze chwilę stałam przy drzwiach patrząc w miejsce w którym ostatni raz widziałam przyjaciela. Weszłam zpowrotem do kuchni faktycznie na blacie leżała karteczka z numerem Marcina. Usiadłam z karteczką w ręku i zapisałam kontakt.
CZYTASZ
„Take your time, don't rush" JxK
FanfictionPisze z nudów, jednak myślę że książka jest warta uwagi jak przeczytasz to się dowiesz chyba tyle miłego czytania
