5

1.5K 64 4
                                        

W tamtej chwili miałam ochotę go zamordować, to była wina Marcina. Jedno proste pytanie dlaczego? A jak przyniesie kwiatka i przeprosi? No cóż  to co się stało już się nie odstanie. Wstałam z kanapy i otworzyłam drzwi od balkonu.

L-Gdzie idziesz? -po jej minie było widać że jest zmieszana całą tą sytuacją-
J-Na balkon, muszę się przewietrzyć - mówiłam opierając się o balustradę -
M-Przepraszam nie wiedziałem że to tak się skończy - powiedział wstając i podchodząc do mnie-
J-I co mi z twojego przepraszam, to nic nie zmieni - spojrzałam na chłopaka który usiłował mnie obiąć, od razu go od siebie odetchnęłam. Odwrócił się aby spojrzeć na Lexy, po czym również oparł się o balustradę i patrzył na park obok apartamentowca. Zapadła dosyć niezręczna cisza nikt się nie odzywał. Marcin cały czas stał w tym samym miejscu i patrzył na to samo, Lexy siedziała w środku i kończyła swój sok. A w tym wszystkim ja, nie wiedząca co ze sobą zrobić zwykła dziewczyna.
Czy to w ogóle ma jakiś sens?
Naszczęście przyszedł Tayler i przerwał tą ciszę.

T-Julka chodź na chwilę musimy pogadać - weszłam do środka zostawiając Marcina na balkonie i podeszłam do Taylera. - ale nie tutaj - powiedział, złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę swojego pokoju. -
J-Co jest - spytałam i usiadłam na jego łóżku.-
T-Mam dwie sprawy. Po pierwsze jutro przyjeżdża moja dziewczyna -Widziałam po jego minie że nie wie jak ugryść ten temat, więc mu pomogłam-
J-Mam rozumieć że jutro ma mi wypaść jakąś bardzo ważna sprawa i mam wrzucić dopiero popołudniu następnego dnia? -i szeroko się uśmiechnełam -
T-Tak, coś w tym stylu -puściłam mu oczko na co on się zaśmiał -

=Next day=

Spojrzałam na zegarek, była 16:47 o 17:00 miała być dziewczyna Taylera. Plan był prosty dziewczyna Taylera przychodzi witamy się i nagle dzwoni do mnie zapłakana Lexy że zerwał z nią chłopak a babcia wylądowała w szpitalu, a ja jako najlepsza przyjaciółka biegnę na ratunek i zostaje u niej na nac. A w tym czasie Tayler ma wolne mieszkanie i urządza romantyczną kolację dla dwojga, a finalnie się ośwadcza.

=Skip time=

Po raz kolejny sprawdziłam godzinę, wybiła 17:00. W tle usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, Tayler poszedł otworzyć a ja szybko sprawdziłam czy wszystko jest na miejscu i gotowe na kolację. Podeszłam do dziewczyny i wystawiłam rękę.

J-Cześć, Julka - podałam jej rękę piękna dziewczyna z pięknym uśmiechem w prześlicznej sukience - kuzynka Taylera
K-Hej, Kate (czyt. Kejt) Tayler dużo o tobie mówił - odwróciłam się do Taylera i puściłam mu oczko na co on się uśmiechnął, to znak że puszczamy plan w życie. Tayler ukradkiem do mnie zadzwonił -
J-Oj, przepraszam muszę odebrać -powiedziałam i udałam się do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i poczekałam chwilę. Wyszłam z pokoju i podbiegłam do Salonu w którym był Tayler z Kate. -
J-Tayler przepraszam ale muszę wyjść Lexy dzwoniła chłopak z nią zerwał a na dodatek jej babcia wylądowała w szpitalu. Jest w totalnej rozsypce muszę do niej jechać. - mówiłam z sztucznym przejęciem-
K-Oj, bidulka, powiedz jej że wszystko się ułoży i będzie dobrze.- powiedziała Kate, jest bardzo miła. Nie spodziewałam się tego.-
T-Jasne, jedź. Weź moje auto kluczyki są tam gdzie zawsze.
J-Dzięki, pewnie wrócę jutro około 13 - powiedziałam, ubrałam kurtkę i buty po czym wzięłam kluczyki od mclaren Taylera i wyszłam z mieszkania.

===================================

Przepraszam że takie krótkie ale miałem problemy techniczne 😅 pisałem to chyba z 10 razy bo co chwile mi się usuwało przepraszam ale obiecuję że wam to wynagrodze

„Take your time, don't rush" JxKOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz