3. Beatrice

524 50 128
                                        

– Mamo, a co, jeśli nie pozwolą mi polecieć w kosmos, bo jestem tylko kobietą?

Beatrice zaśmiała się nerwowo, mocniej ściskając rączkę Gwen.

– Kochanie, skąd masz takie pomysły?

Gwen przeskoczyła kałużę i zachichotała, poprawiając osuwający się z ramion plecak. Ubrana w ciemnogranatowy mundurek z herbem szkoły na piersi wyglądała uroczo; powagi jednak dodawały jej okrągłe okulary, które MUSIAŁA dostać, bo przecież Harry Potter takie nosił, więc i ona powinna.

Jedyne, co nie pasowało do poważnego mundurka i poważnych okularów, to żółte kalosze i czerwona kurtka przeciwdeszczowa – te rzeczy również Gwen wymusiła na matce. Beatrice nie oponowała, domyślając się, że córka szukała teraz własnego stylu. Zaraz będzie musiała się pewnie zmierzyć z gorszymi rzeczami, bo lada chwila Gwendoline wkroczy w okres dojrzewania i problemy z matematyką mogą się okazać tymi najbardziej błahymi.

– Wczoraj pani Meyer na lekcji historii mówiła o feministkach i problemach kobiet we współczesnym świecie.

– Nie wiedziałam, że już znasz takie trudne słowa.

– Opowiadała, że kobiety ciągle doświadczają przemocy domowej.

Beatrice przełknęła głośno ślinę.

– Muszę chyba porozmawiać z panią Meyer, żeby na lekcji zajęła się historią, a nie uświadamianiem was w sprawie tak poważnych tematów. I nigdy nie mów, że jesteś tylko kobietą, skarbie. Jesteś AŻ kobietą, Gwen.

– To dlaczego ostatnio pan Duncan stwierdził, że dziewczynki za rzadko ubierają się w spódniczki?

– Z panem Duncanem też sobie porozmawiam, obiecuję. Nie słuchaj więcej takich bzdur, tylko skup się na tym, co lubisz najbardziej. A właśnie, jak tam twój projekt z astronomii? To jest ważne, a nie jakieś spódniczki.

Gwen sapnęła, odgarniając ciemne kosmyki włosów z twarzy; miała grube, gęste włosy i Beatrice z trudem nad nimi panowała, codziennie plotąc je w grube warkocze sięgające niemal pasa.

– Chyba dobrze. Panna Stacey chce zrobić noc astronomii w szkole. Będziemy oglądać gwiazdy przez teleskop, ale jeszcze nie wybraliśmy daty. Mamo, mogłabym przenocować w szkole? Panna Stacey chciałaby, żebym jej pomogła w organizacji, uważa, że jestem najlepsza w klasie.

Beatrice uśmiechnęła się pod nosem.

– Oczywiście, kochanie. Pamiętaj, że jestem z ciebie szalenie dumna. – Poczochrała Gwen po włosach, na co dziewczynka pisnęła i popatrzyła na matkę z oburzeniem, ale mimo wszystko nadal szeroko się uśmiechała. – I przyjdę dzisiaj po ciebie do szkoły, a potem razem ugotujemy obiad, co ty na to?

– Super! Lubię, kiedy masz wolne.

– Ja też, skarbie.

Dotarły pod szkołę Gwen. Na dziedzińcu już kręciło się mnóstwo dzieciaków ubranych w granatowe mundurki, krzyczących coś do siebie. W powietrzu gwar uczniów mieszał się z dźwiękiem ulicznego zgiełku.

Szkoła Gwen była jedną z lepszych w okolicy, chociaż kosztowało to Beatrice nie tylko wiele nerwów, ale i nadgodzin w cukierni. Takie dni jak ten, gdy cieszyła się urlopem, nie zdarzały się zbyt często. Ostatnio miała wolny weekend w sierpniu; wyjechała wtedy na biwak z Gwen, żeby odpocząć wreszcie od monotonnej pracy w cukierni i spędzić trochę czasu jedynie z córką.

Beatrice przykucnęła naprzeciwko młodej i pocałowała ją w czoło.

– Mamo, ale obciach! Weź, zaraz wszyscy zobaczą! – jęknęła dziewczynka, krzywiąc się i nieco odsuwając.

CinnamonLoveOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz