Chowany w szafie i balansowanie na parapecie #5

3.1K 272 85
                                    

Przepraszam was, ale drugi raz wstawiam rozdział, gdyż połowa się nie zapisała i opublikowała się połowa, (nie pytać jak bo nwm)
________

Rano, gdy Deku się obudził czuł ogromny ból w całym ciele. Najpewniej naciągnął mięśnie i teraz go bolą. Wstał i spróbował stanąć na oparzonej nodze. Syknął i lekko się zatoczył z bólu. Przeniósł ciężar na zdrową kończynę i ruszył w stronę szafy.

Przebrał się i już miał wyjść z pokoju, gdy uprzedził go Kurogiri. Zmienił mu opatrunki i dał coś na ból.
Deku czuł całkowite zmęczenie, mimo że dopiero wstał. Miał nadzieję, że niedługo jego ciało przyzwyczai się do tak intensywnych treningów. Założył długie czarne jeansy i ciemnozieloną koszulkę. Na siebie założył czarną bluzę z kapturem. Wyszedł z pokoju i kulejąc ruszył w stronę baru. Minął starą wielką szafę, do której nie miał czasu nigdy zaglądać. Ominął ją i ruszył przed siebie.

Wszedł do baru i oparł się o ścianę.
- Jak tam noga? - Deku usłyszał pytanie Dabi'ego.
Zielonowłosy podszedł do kanapy i usiadł obok towarzysza.
- Wciąż boli i przez to nie mogę na niej stawać - wyjaśnił - Z ręką jest lepiej, a bok się powoli goi. A ty jak się trzymasz?

Czarnowłosy spojrzał na Deku.
- Niewiele mi zrobiłeś, ale byłem zmęczony. Teraz jestem wyspany i wypoczęty. Ty za to wyglądasz na żywego trupa - prychnął podnosząc końcówki ust.

- Następnym razem to ja wygram, zobaczysz - powiedział piegowaty niby obrażonym głosem.
Dabi kiwnął głową.
- Jasne, jasne - powiedział ironicznie.

Deku prychnął i oparł się o oparcie kanapy. Shigaraki wszedł do baru i spojrzał na siedzących.
- Młody chodź - rozkazał chłopakowi.

Zza Tomury wydobył się cichy nerwowy chichot. Nie trzeba było zgadywać, aby wiedzieć do kogo należy.
Deku wstał i kulejąc podszedł do jasnowłosego.
Shigaraki spojrzał na niego pytająco.
- Wciąż mi dolega. Dabi nieźle mi opiekł nogę - stwierdził.

Tomura westchnął i poprowadził Togę i Deku przez korytarz.
- Zazwyczaj kto inny się tym zajmuje, ale dzisiaj to będzie wasza kara - otworzył drzwi, a ich oczom ukazała się sterta biżuterii, złota i innych drobiazgów.
Obok na niewielkim stoliku leżał laptop. Na równoległej ścianie do drzwi, było umieszczone okno.

- Trzeba to wszystko sprawdzić, posegregować w miarę cenowo, im szybciej skończycie tym szybciej wyjdziecie - mruknął. - Powodzenia.

Deku westchnął zdziwiony i wszedł do pokoju razem z Togą.
- Ja się zajmę szukaniem w necie,  a ty zajmij się rozdzieleniem tego w jakiś sensowny sposób - zobaczył minę Togi i od razu dodał. - No wiesz nie chce kucać z tą nogą.
Kiwnęła głową i usiadła przy stosie.

Wykonywali zadanie jak najszybciej, jednak po dwóch godzinach gdy uprzątnęli jedynie jedną czwartą całości Deku położył głowę na blacie stolika.

Toga spojrzała na niego.
- Jeszcze mamy sporo, a mnie już się nie chce - mruknęła.
Deku spojrzał na godzinę w laptopie.
- Pracujemy dopiero dwie godziny - westchnął. - Jeśli tak by liczyć pozostałą część, to będziemy tu siedzieć jeszcze około sześciu godzin!

Dziewczyna westchnęła i zmęczona opadła na podłogę.
- Jaka mięciutka ta podłoga... - powiedziała poważnie.
Deku położył ręce na głowie.
- Nie jadłem śniadania - zwierzył się.
- Huh? A myślisz, że ja je jadłam?  Umieram tu z głodu! - powiedziała głaskając podłogę.

- A poszłabyś po coś do jedzenia? - spytał Deku podnosząc głowę ze stolika.
Toga pogłaskała jeszcze swoją podłogę i wstała. Przyjrzała się drzwiom.
- No nie wiem... - Deku wskazał na swoją nogę i zrobił słodkie oczka, więc dodała. - Uh... No dobra, ale trzeba ogarnąć czy drzwi nie są zamknięte na klucz.

Byłeś Ciągle Obok || V! Deku (ZAKOŃCZONE) *ShigaDeku*Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz