Następny dzień nie przyniósł spokoju, z resztą nawet na to nie liczyłam. Siniaki nabite poprzedniego wieczora dzisiaj były już ciemnofioletowe. Skrzywiłam się i wyjęłam z szafki w łazience słoik maści od Andersona. Normalnie pozwoliłabym im wygoić się bez pomocy, w naturalnym tempie, ale tym razem nie było mnie stać na regenerację. Nałożyłam krem na co gorsze sińce i odetchnęłam, czując przyjemny chłód. Czy byłam gotowa zmierzyć się ze światem? Nie. Czy miałam jakiekolwiek wyjście? Tym bardziej nie. Przezwyciężyłam więc chęć zaśnięcia snem wiecznym i wyszłam z pokoju.
Centrala tętniła życiem. Wszyscy zdawali się już przejść nad wczorajszymi wydarzeniami do porządku dziennego, nawet jeśli ja nie potrafiłam. Przez głowę przemknęła mi myśl, że oni poradziliby sobie bez generała. Mogłoby mnie zabraknąć, a oni nie zauważyliby różnicy. Kiwając głową na powitanie mijanym kolegom, nachyliłam się nad swoim pulpitem i moje serce zamarło na chwilę, kiedy zobaczyłam oczekującą wiadomość, o najwyższym priorytecie. Otworzyłam ją i przebiegłam wzrokiem, z każdym słowem czując ogarniające mnie przerażenie. Kiedy skończyłam, opadłam na fotel stojący za mną, odrzucając nawet tę resztkę sił, jaka mi pozostała.
– Złe wieści? – zapytał Gregory, przysiadając na moim pulpicie.
Nie spojrzał jednak na wiadomość, wolał, żebym powiedziała mu sama.
– Eufemizm roku – mruknęłam. – Zwołują generalicję.
Mój opiekun skrzywił się, doskonale wiedząc, o czym mówię.
– Takie durne słowo do takiego okropieństwa... – odparł, nalewając sobie kawę i siadając przy stole.
– Jakie okropieństwo? – zapytał Edgar, wchodząc do centrali z Cyrilem i Elisaem.
Uniosłam głowę i podjęłam marną próbę uśmiechu. Właśnie tej czwórki potrzebowałam.
– Generalicja dziś wieczorem – rzuciłam, dołączając do nich przy stole i opierając się o blat z ciekłego kryształu.
Mina Edgara wyrażała dokładnie to, co czułam. Ściskającą żołądek mieszankę strachu i obrzydzenia. On z całej czwórki najlepiej wiedział, co oznacza to zwołanie. Nacisnął jeden z guzików na stole i za nami podniosła się dźwiękoszczelna ściana ze szkła, które po kolejnej wydanej komendzie zmatowiało, odcinając nas od reszty centrali.
– Boisz się?
Spojrzałam w jego ciepłe, brązowe oczy.
– Jestem, kurwa, przerażona.
– Czego się spodziewasz? – zapytał miękko Cyril, głaszcząc mnie po włosach.
Lubiłam ten dziwny odruch i wzrok, jakim mnie przy tym taksował. Cyril jako jedyny sprawiał wrażenie, jakby tęsknił za czasami, kiedy byłam małą dziewczynką. Odepchnęłam jednak falę nostalgii i skupiłam się na chwili obecnej.
– Na dobry początek linczu – oparłam brodę na pięści. – Potem pewnie będą chcieli odwołać mnie ze stanowiska. Jeszcze jakieś typy?
Elias uśmiechnął się słabo.
– Stawiam miesięczną pensję, że wielce szanowny pan minister będzie chciał żeby Gwardia też przed nim odpowiadała.
Mój wzrok stwardniał.
– Po moim trupie.
– I to jest nastawienie, z jakim masz tam iść – Gregory pochylił się w moją stronę. – Pokaż im, czego cię nauczyliśmy.
– Jeśli ktoś stanie za tobą, chroń go – zaczął Edgar. – Jeśli ktoś stanie obok ciebie, szanuj go. Stojącym przed tobą okaż wsparcie. A tym, którzy staną przeciw tobie...
CZYTASZ
Gwardzistka
AcciónAmelie dorastała jako członek Gwardii Królewskiej, jej obowiązkiem była ochrona rodziny królewskiej i dbanie o bezpieczeństwo kraju. Teraz sprawy się nieco skomplikowały... Przyzwyczajona do prostego życia żołnierza dziewczyna wkracza w świat dworsk...
