Zapach był okropny. Ogarnęły ją mdłości.
– Dochodzi do siebie? – Gdzieś w oddali rozległ się głos. Rozpoznała go. To Holiday. Della poczuła, jak pod jej nosem przesuwa się dłoń trzymająca ten zapach. Warknęła, wyciągnęła rękę, złapała dłoń i odsunęła ją od siebie. A potem otworzyła oczy. I dostrzegła obrany ząbek czosnku.
I dopiero wtedy ujrzała Steve'a. – To ja – powiedział.
– To śmierdzi! – prychnęła, potrząsając jego dłonią, aż wypuścił czosnek. Popatrzył na nią z niepokojem.
– W wypadku wampirów czosnek działa jak sole trzeźwiące. – Spojrzał na swoją dłoń.
– Mogłabyś nie łamać mi nadgarstka?
Wypuściła jego rękę z uścisku i spróbowała ogarnąć sytuację. Próbowała zrozumieć, co tu robi. I ustalić, gdzie jest to tu. I jak u licha się tu znalazła.
– Co się stało? – zadał pytanie głęboki głos. Odbiło się echem po jej obolałym mózgu.
Obolałym mózgu czy obolałej głowie?
Rozejrzała się i zauważyła Burnetta, stojącego z metr od stołu, na którym leżała. No, pięknie! Chciała robić na nim wrażenie i stało się to. Co prawda, nie była do końca pewna, co się stało.
– Dzięki Bogu, nic ci nie jest. – Mimo zaawansowanej ciąży, Holiday żwawo podeszła do stołu.
– Co się stało? – powtórzył Burnett.
Della zamrugała, próbując znaleźć odpowiedź na jego pytanie, a także na kilkanaście innych, które plątały jej się po głowie.
Już miała powiedzieć „nie wiem", ale wiedziała, że Burnettowi to się nie spodoba, więc próbowała znaleźć lepszą odpowiedź. Problem w tym, że jej nie miała.
– Ja... ja... – Fragmenty wspomnień zaczęły jej się przesuwać przed oczami. Poszła pobiegać i dotarła do... Spróbowała usiąść. Stojący obok Steve chciał jej pomóc. Odpędziła go.
Nie potrzebowała żadnej pomocy.
Usiadła. Nogi zwisały jej ze stołu. Rozejrzała się po pokoju. Poza zapachem czosnku i Steve'a czuła też zapach... zwierząt.
Zauważyła plakat z dwoma kotkami goniącymi motylka, a potem znów spojrzała na Steve'a. Zaniepokojonego Steve'a.
Uświadomiła sobie, że jest w gabinecie weterynaryjnym. Który był też gabinetem lekarskim dla istot nadnaturalnych. Przynajmniej na jedno pytanie znała już odpowiedź. Teraz musiała tylko ustalić dlaczego.
Burnett odchrząknął. Wpatrywał się w nią, jakby oczekiwał odpowiedzi, i nie wyglądał na cierpliwego.
– Poszłam pobiegać. – Zastanowiła się głębiej. – I dotarłam do wodospadów. Przypomniała sobie, jak z daleka usłyszała szum wody, ale uznała, że to brzmi zbyt niewiarygodnie, by o tym mówić. – Ja... już miałam zawrócić, ale usłyszałam coś, albo kogoś, za sobą.
To wyjaśnia guza na twojej głowie – powiedział Steve. – Ktoś cię czymś uderzył.
Della spojrzała na Holiday.
– Czy mogły to zrobić anioły śmierci?
Holiday zmarszczyła brwi.
– Dlaczego miałyby cię uderzyć w głowę?

CZYTASZ
Odrodzona
FantasyPoznajcie historię Delli, wampirzycy z Wodospadów Cienia, która właśnie wkracza na drogę swojego przeznaczenia! Życie Delli było idealne: rodzina, chłopak, świetlana przyszłość. Przed przemianą. Wtedy wszyscy, których kochała, odeszli. Dziewczyna zn...