Od razu chciałabym powiedzieć jedną rzecz. Bardzo, bardzo, bardzo dziękuję za prawie 100 odczytów! Cieszę się, że tak dobrze przyjęliście tę historię i w ogóle ją czytacie!
A, jeszcze jedna sprawa. Jeżeli gdzieś będzie w tekście brakować jakiejś literki, to moja klawiatura od komputera mi ostatnio nawala. Ale spokojnie. Już zakupiłam nową i czekam na to, aż przyjdzie. Następny rozdział będzie jeszcze napisany na starej, ale już kolejny na nowej. Mam nadzieję, że tam klawisze mi się nie będą zacinały...
Zdecydowanie muszę przestać napieprzać w te przyciski z całej siły...
Nie ważne. Miłej lekturki <3
Spojrzałam na Enigmę, która w tym momencie zajadała się już drugim liściem sałaty. Uśmiechnęłam się, kiedy to zobaczyłam, po czym włączyłam telewizor, w którym od razu usłyszałam kolejne informacje odnośnie zamordowanej dziewczyny. Ponownie pokazali jej zdjęcie, przez co po raz kolejny zobaczyłam to podobieństwo do Pani North. Co raz bardziej mam dziwne przeczucie przez moją wizję. Czuję, że stanie się coś okropnego i mnie to również dosięgnie.
~ Z ostatniej chwili! ~
Podniosłam wzrok i podeszłam do blatu, o który się oparłam, aby zobaczyć co się stało.
~ Kolejne dwa ciała młodych kobiet znalezione w dokach. Zamordowane to dwudziestoletnia Reychel Wood i osiemnastoletnia Samantha Night. Sposób postępowania był identyczny, jak w przypadku Dorothei North, która została znaleziona w ubiegłym tygodniu. Z ekspertyzy przeprowadzonej przez biegłych wynika, że te sprawy mogą być ze sobą powiązane. Prawdopodobnie nasza policja ma do czynienia z seryjnym mordercom, dlatego apeluję do wszystkich oglądających. Prosimy o szczególną ostrożność. ~
Znowu. Oba te nazwiska znam. Imiona tak samo. Te dwie dziewczyny też były wiedźmami i pochodziły z magicznego Salem. Gorzej. Znałam je osobiście i bawiłam się z nimi, kiedy nasze matki spotykały się w jakichś sprawach. Reychel była córką kobiety, z którą moja rodzicielka stworzyła nasz świat, w którym niegdyś byłyśmy bezpieczne. Samantha za to była wnuczką Pana Mountgomerego. Mężczyzny, u którego kupiłam swoją księgę czarów. Co się dzieje w tym mieście w ostatnim czasie? Boston zamienia się w miasto morderstw? Przełknęłam ślinę, kiedy do mojej głowy napłynęła myśl, że ja mogę być kolejną ofiarą. Kolejne brutalne morderstwo może dotyczyć mnie. Albo Rochelle. Nie, jej raczej to nie dosięgnie. Ona nie jest wiedźmą. Jak na razie każda zamordowana była tym, czym jestem ja. Enigma do mnie podskoczyła i położyła jedną ze swoich łapek na mojej dłoni, dlatego na nią spojrzałam.
— Nic mi nie jest. — Uśmiechnęłam się lekko, po czym wróciłam do robienia sobie śniadania.
Mimo wszystko nie potrafię wybić sobie myśli o tym, że coś mi się może stać. A co jeśli kiedyś będę chciała wrócić do domu i do niego nie dotrę? Śmierć może na mnie czekać na każdym zakręcie. Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego chyba nawet sprawy lub po prostu wolą o tym nie myśleć i kierować się słowami „Co ma być, to będzie". Ja tego nie chcę. Mama mi kazała przetrwać i znaleźć sposób, aby uwolnić wiedźmy od strachu przed łowcami. Zaniedbałam to drugie zadanie, ale to chyba przez to, bo nie ma na to sposobu. Rozważyłam każdą opcję. Stworzenie nowego wymiaru magicznego, wyjazd na całkiem inny kontynent, aby się przed nimi ukryć gdzieś indziej, próba ich zaatakowania, żaden z tych przykładów zakończyłby się fiaskiem. Nie jestem pewna, czy byłabym w stanie sama stworzyć nowy wymiar, który tworzyłabym całkowicie od zera. W innym zakątku świata również mogą się znajdować łowcy, którym wystawiłybyśmy się na srebrnej tacy. Trzecia opcja to już kompletna głupota, bo jest to nic innego, jak najzwyklejsze samobójstwo. W tym momencie syknęłam z bólu, po czym spojrzałam na swoją dłoń, przy której skaleczyłam się w palec. Po moim palcu wskazującym szybko zaczęła spływać krew, która mieszała się w tym momencie z sokiem, który wypłynął z pomidora, którego kroiłam. Podeszłam do zlewu, by następnie obmyć ranę. Enigma przebiegła po całym blacie, by następnie wskoczyć i odbić się od ściany lodówki. Złapała za rączkę od szafki, którą następnie otworzyła. Wskoczyła do środka, jednak miała ona problem z tym, aby się podciągnąć.
CZYTASZ
The Real Magic
FantasyCzęść I Dziewięć lat temu moja rodzina została zaatakowana przez łowców czarownic. Jako jedynej udało mi się tamtego dnia uciec, a to wszystko dzięki mojej matce, która wysłała mnie do świata ludzi, którego kompletnie nie znałam. Nie wychowałam się...
