Rozdział 17 - "Uczucie"

145 8 19
                                        

Witam wszystkich!
Jak dzionek mija?
Jako, że dzisiaj dzień dziecka, tak dzisiaj zaplanowałam, iż pojawią się dwa rozdziały z TRM!
Życzę również wszystkiego dobrego!

A teraz...
UWAGA!
W TYM ROZDZIALE SĄ ZAWARTE SCENY DLA OSÓB, KTÓRE UKOŃCZYŁY 18 ROK ŻYCIA.
SĄ ONE ZAZNACZONE JAK TO KTOŚ Z MOICH ZNAJOMYCH NAZWAŁ „PIJANYM ZNICZEM” ~ (*)

Życzę miłego czytania! ❤

Gavin

Przeczesałem swoje włosy, jednocześnie się przy tym podnosząc do siadu. Głęboko przy tym odetchnąłem, a przy tym zdziwiłem się tym, że nie zacząłem się dusić zbyt dużą ilością powietrza. Uśmiechnąłem się lekko. Opieka Belli podziałała. To w tym momencie zobaczyłem czarnowłosą, która leżała obok mnie. Szerzej otworzyłem oczy, kiedy to ją zauważyłem, jednak już po chwili położyłem się ponownie obok niej, a przy tym odsunąłem jej włosy za ucho, a następnie pogłaskałem ją po policzku. Mruknęło cicho pod nosem, a ja złożyłem na jej czole całusa.

— Dziękuję, że przyszłaś, Bella. — Wyszeptałem cicho, po czym przykryłem ją kocem, który leżał w nogach mojego łóżka.

Nieco bardziej się skuliła, a przy tym zmarszczyła brwi. Położyłem jej dłoń na ramieniu, kiedy to nagle skrzywiła się, jakby się czegoś bała. Lekko ruszyła głową tak, jakby nią kręciła na boki.

— Nie... Nie jestem zdrajczynią... — Powiedziała, czym mnie nieco zaskoczyło.

Ma chyba jakiś koszmar. Położyłem się obok niej po raz kolejny, a przy tym przytuliłem ją do siebie, by następnie pogłaskać ją po plecach i spróbować jakoś ją uspokoić. Już po chwili była spokojna. Głaskałem ją po głowie, kiedy to w pewnym momencie zauważyłem to, że na mojej prawej ręce nie ma czarnych znaków, które pojawiły się na niej w czasie tego tygodnia, kiedy to mnie nie było w mieście. Czyżby te zioła, które kazał mi pić mój ojciec zaczęły działać?

A może...

Opuściłem wzrok na dziewczynę, ale szybko odsunąłem od siebie myśl, że mogła by ona być jedną z tych kobiet, na które polujemy. Jest na to za dobra. Z chęcią pomaga innym, zawsze jest dla innych miła. Nie mogłaby być jednym z tych potworów w ludzkiej skórze, prawda? Wszystko temu przeczy, więc czemu nagle mam takie myśli? To nie możliwe, aby ona była taką kobietą. Dobra, dość. Ona nią nie jest. Na pewno nie jest. To niemożliwe, wyczułbym to. Mimo wszystko bransoletka od ojca powinna być w stanie te kobiety wskazywać, a przy Belli nigdy nie zauważyłem, aby coś się z nią działo. Ponownie zamknąłem oczy, by następnie po raz kolejny iść spać. Muszę przestać o tym myśleć.

***

Bella

Od tamtego dnia, kiedy to opiekowałam się Gavinem, minął jakiś tydzień. Może nieco więcej. Za pięć dni jest Wigilia, a ja aktualnie patrzę na to, jak Rochelle biega po całym mieszkaniu i zbiera swoje rzeczy, aby jechać do swoich bliskich na święta. Rozsiadłam się w fotelu, a przy tym napiłam się z kubka, w którym zrobiłam sobie gorącą czekoladę. Klub został zamknięty przez Jurgena na cały okres świąt. Ma być dopiero otwarty na Sylwestra, bo będzie wyprawiana coroczna impreza noworoczna. W tym momencie zobaczyłam to, jak dziewczyna siada na walizce, aby ją w ogóle zapiąć. Zaśmiałam się na jej trudy, a ona na mnie spojrzała z wyraźnym wyrzutem.

— I co się ze mnie śmiejesz? Może byś mi pomogła? — Zapytała z wyraźnym wysiłkiem, a ja pokręciłam głową i poprawiłam golf przy swoim swetrze.

The Real MagicOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz