Dzisiaj 4,5k. Na końcu znajduje się również, jak ostatnio wspomniałam mała niespodzianka! Okładka również jest nowa.
Sporo tego...
W każdym razie, miłej lektury.
Rano obudził mnie lekki ciężar, który opadł na moją talię. Uchyliłam powieki, by następnie spojrzeć co to takiego. To w tym momencie dostrzegłam rękę Gavina, którą mnie oplątał. No tak, nie dał mi wrócić do domu, bo bał się, że coś mi się stanie. Na jego dłoni zauważyłam bandaż, co mnie nieco zaniepokoiło. Wczoraj wieczorem go jeszcze nie miał. Coś mu się musiało stać, kiedy wyszedł z pokoju. I koniec końców udało mi się zasnąć, choć i taki jakiś czas mi to zajęło. To w tym momencie poczułam, jak wzmocnił swój uścisk, czym mnie nieco zaskoczył. Nagle po moim kręgosłupie przebiegł dreszcz, kiedy to jego oddech owiał mój kark, który musiał się odsłonić spod włosów. W ciągu sekundy moje serce przyśpieszyło, tak samo jak i mój oddech. Jest źle, bardzo niedobrze. Ja z nim dosłownie leżę na łyżeczkę. Przełknęłam ślinę, po czym nieco odwróciłam głowę, by na niego spojrzeć, ale on w tym samym momencie mruknął coś pod nosem, czym mnie lekko przestraszył, bo niemal natychmiastowo odwróciłam wzrok z powrotem. Pod głową leżało mi jego drugie ramię, którego dotknęłam, kiedy zauważyłam jego nieco napięte mięśnie. Wzięłam głębszy oddech, a jego ręka nagle mnie do niego odwróciła.
— Dzień dobry. — Powiedział, kiedy powalił mnie na plecy i uwiesił się nade mną.
Czułam to, jak na mojej twarzy rodzi się wielki rumieniec, a przy tym, jak w ciągu sekundy brakło mi powietrza. Kiwnęłam głową, a on się z powrotem położył obok mnie, dlatego na niego spojrzałam. Również na mnie patrzył, ale jego wzrok w pewnym momencie zatrzymał się na moim czole.
— Jeśli mogę wiedzieć, to po czym ta blizna? — Zapytał, a ja szerzej otworzyłam oczy.
Do mojej głowy niemal natychmiastowo wróciło wspomnienie tego dnia, kiedy przywołałam Enigmę. Uśmiechnęłam się lekko, po czym dotknęłam skazy na mojej głowie. Przecież mu nie powiem, że dostałam falą uderzeniową, którą zrobił mój chowaniec, kiedy przeniosłam go z innego wymiaru, bo od razu się wydam.
— Jak byłam mała, to miałam za dużo energii. Zawsze coś sobie zrobiłam. — Zaśmiał się na moje słowa. — Psociłam ile wlezie, a to powstało, jak raz się przewróciłam i uderzyłam w ramę łóżka. — Lekko się skrzywił, kiedy mu to powiedziałam.
W pewnym sensie mu powiedziałam prawdę, bo to właśnie od ramy łóżka powstała ta blizna. Uderzyłam w nią, kiedy odrzuciła mnie fala uderzeniowa.
— Ałć? — Wypuściłam powietrze w napływie śmiechu.
— Szczerze, to nawet nie bolało. Za bardzo o tym nie myślałam, bo o tej rance się dowiedziałam dopiero, kiedy mój ojciec na nią spojrzał kolejnego dnia. — Zaśmiał się nie dowierzając.
— Nie czułaś, że coś cię boli? — Pokręciłam głową.
— Mam wysoki próg bólu. — Kiwnął głową, że rozumie. — Powinnam się chyba zbierać. — Zauważyłam, a on na mnie spojrzał tak, jakby nie chciał mnie nawet z łóżka wypuścić.
— Odwiozę cię. — Zaproponował, a ja się do niego uśmiechnęłam i pokręciłam głową.
— Nie musisz. Dam sobie radę. — Zaśmiał się. — Co? — Zapytałam, nie rozumiejąc co tak śmiesznego powiedziałam.
— Strasznie często powtarzasz „dam radę to, dam radę tamto". Daj sobie pomóc. Za przeproszeniem, korona ci z głowy nie spadnie, jeśli chociaż raz poprosisz o pomoc. — Powiedział, a ja opuściłam wzrok.
CZYTASZ
The Real Magic
FantasíaCzęść I Dziewięć lat temu moja rodzina została zaatakowana przez łowców czarownic. Jako jedynej udało mi się tamtego dnia uciec, a to wszystko dzięki mojej matce, która wysłała mnie do świata ludzi, którego kompletnie nie znałam. Nie wychowałam się...
