I znowu. Dopiero dziękowałam za 100 odczytów, a już muszę dziękować za prawie 200. Dziękuję bardzo, bardzo, bardzo! Jesteście wielcy! Dzisiaj nieco krótszy, ale miałam ostatnio takie dni, że kompletnie na nic nie miałam ochoty, dlatego dzisiaj rozdział nie ma 3k, a 2,5k.
PS. Byłabym wdzięczna za komentarze ':D
Miłego czytania!
Jak zaproponowała Rochelle, chłopacy przystali na jej propozycję. W sumie to się trochę zdziwiłam, bo tak jakby ta czwórka się nie zna, a mimo wszystko dość szybko przystali na jej pomysł. Po jakimś czasie wyszliśmy z sali kinowej. Ryan i Bryce rozmawiali o ogólnej fabule, która przyznali, że przyprawiła ich nieco o dreszcze. Gavin przyznał, że jego również nieco zaniepokoił ten film. Rochelle za to dostała małej paranoi, bo oglądała się wszędzie dookoła, jakby coś miało za moment na nią wyskoczyć. Co ze mną? Zupełnie nic. Przyglądałam się całej czwórce spod lekko zmrużonych oczu i dopijałam przez słomkę swój napój. Wszyscy spojrzeli na mnie nie dowierzając, że całkiem nie widać po mnie tego, że wyszłam z kina po horrorze. Dla mnie ten film nie był kompletnie straszny. Już moje wizje mnie bardziej przerażają, niż to, co się odbywało na ekranie. Może to kwestia tego, co się wydarzyło, jak byłam mała? Trauma po tym, co się wydarzyło. Może przez to wszystko, nic poza łowcami, czy dużymi pająkami mnie nie przerazi.
— Bella, ciebie całkiem nic nie rusza? — Zapytał Bryce, a ja kiwnęłam głową twierdząco.
— Ją chyba tylko ruszą pająki. — Cała trójka spojrzała na białowłosą, a następnie na mnie.
Gdy tylko wspomniała o tych robalach, po moich plecach przeszedł dreszcz. Jedyne stworzenie, poza łowcami, które jest w stanie przyprawić mnie o coś takiego, czym jest strach.
— Ale tylko te duże. — Zauważyłam, po czym ruszyłam w kierunku ruchomych schodów.
Reszta mnie niemal natychmiastowo dogoniła. Nadal gadali o tym filmie, ale ja się prawie całkowicie wyłączyłam. Do mojej głowy niemal natychmiastowo wróciła sytuacja z sali, kiedy to Gavin w pewnym momencie złapał mnie za rękę. Nie wiem w sumie czemu to zrobił. Chciał mi dodać otuchy na tym „strasznym" filmie, czy chodziło o coś innego? W tym momencie ktoś mi pomachał dłonią przed oczami, dlatego spojrzałam na tę osobę. Był to mój kochany pajac.
— Co ty na to, Bella? — Mrugnęłam kilkukrotnie, bo nie miałam zielonego pojęcia, o czym oni moment wcześniej rozmawiali. — Znowu się wyłączyłaś i nie wiesz o czym gadaliśmy. — Bardziej stwierdziła, niż o to zapytała, a ja tylko kiwnęłam głową. — Co z tobą dzisiaj jest, że jesteś taka otępiała? — Zadała pytanie, a ja wzruszyłam ramionami.
— Za dużo snu. — Rzuciłam jako pierwsze, bo tylko to przyszło mi do głowy.
— Wiesz co? Osiem godzin snu to jest normalna ilość godzin, jaką człowiek powinien przesypiać, a że ty wolisz sypiać po trzy godziny na całe dwadzieścia cztery godziny — Przerwałam jej wywód, który zamieniał się w reprymendę.
— Skończyłaś? — Wywróciła oczami.
— Pytałam, czy masz coś przeciwko, żebyśmy wszyscy pojechali do nas i się wyluzowali. — Ponownie wzruszyłam ramionami.
— Mi to tam obojętnie. Jak chłopacy chcą i nie przeszkadzają im Psotka i Enigma, to niech wpadną. — Machnęłam od niechcenia dłonią, a oni na siebie spojrzeli.
W tym momencie Rochelle uderzyła pięścią w otwartą dłoń, jakby wpadła na jakiś pomysł. Wszyscy na nią spojrzeliśmy, a ona spojrzała na mnie podejrzanie.
CZYTASZ
The Real Magic
FantastikCzęść I Dziewięć lat temu moja rodzina została zaatakowana przez łowców czarownic. Jako jedynej udało mi się tamtego dnia uciec, a to wszystko dzięki mojej matce, która wysłała mnie do świata ludzi, którego kompletnie nie znałam. Nie wychowałam się...
