Tak, jeśli ktoś widział mój post na tablicy, to pod tym rozdziałem się popłakałam...
Idk czemu...
Sami oceńcie, czy jest to smutne, bo według mnie nieco jest, ale jest też urocze 😊
Miłego czytania!
Nie mam z nikim kontaktu. Mój telefon dosłownie umarł, poprzez utopienie. Nie kupię nowego teraz, kiedy to wszyscy na ostatnią chwilę lecą na zakupy przed świętami, więc muszę wytrzymać bez niego do czasu, aż skończy się szał świąteczny. Teraz już dosłownie jestem sama. Nie mam kontaktu z nikim innym, poza Enigmą, która i tak przez większość dnia sypia lub je. Podwinęłam nogi do klatki piersiowej, a przy tym spojrzałam na kartkę, którą zapisałam tym wszystkim, co pamiętałam z moich snów, czy wizji. Za pierwszym razem była to na pewno druga opcja, ale reszta? Nie widziałam żadnych omenów, które by mogły świadczyć o tym, że były to prorocze sny, więc były one zwykłe, choć od momentu tego, kiedy ukazał mi się młody chłopak, a potem wszystkie wiedźmy, które straciły swoje życie, to nie jestem pewna już niczego, co do tych snów. Równie dobrze to moja własna wyobraźnia może mi płatać figle, tak samo jak to robi, kiedy to tylko spojrzę na lecącą wodę. Dzisiaj jest Wigilia. Wszyscy spędzają czas ze swoimi bliskimi, poza mną. Ja nie mam nikogo. To chyba przez takie chwile nie umiem się z tym wszystkim pogodzić. Z tym, że nie mam kompletnie nikogo.
Wstałam z kanapy, a przy tym owinęłam swoje ramiona kocem, by w kolejnym momencie stanąć przed szafką, w której trzymamy alkohol. Wzięłam do ręki już drugą butelkę czerwonego wina, którą niemal natychmiastowo otworzyłam za pomocą korkociągu. Wróciłam na swoje miejsce, w którym niedługo zapuszczę korzenie, po czym usiadłam w rogu kanapy. Już miałam nalać czerwony płyn do szklanki, ale ostatecznie napiłam się z gwinta. Przełknęłam dużą ilość, a przy tym oparłam się o poduszki leżące za mną. Przez ten okres świąteczny zostanę alkoholikiem. Dzień w dzień staram się zapijać swoje smutki, ale to mi kompletnie nic nie daje! Z każdym łykiem mam nadzieję, że w końcu coś innego wykiełkuje w mojej głowie, ale nie. Nadal jest to tylko ta cholerna samotność, której uczucia nie umiem się pozbyć. To odczucie straty, które nigdy nie zniknie. Dlaczego to wszystko musi spotykać mnie? Czym ja komukolwiek zawiniłam?! Czemu, czemu, czemu?!
W tym momencie w mojej dłoni pękła butelka, a ściany całego budynku się nagle zatrzęsły. Podniosłam wzrok, kiedy to na moje nogi wskoczyła Enigma.
— Bella, uspokój się! Jeśli nie powstrzymasz swoich emocji, zburzysz cały budynek! — Oparła się o mój brzuch fretka.
— To nie ma znaczenia... — Powiedziałam, a po mojej twarzy spłynęły łzy.
— Nie zapominaj, że nie jesteś sama w tym budynku! — Otworzyła mi oczy, a gdy to sobie uświadomiłam, złapałam głębszy wdech. — Bella... — Spojrzała na mnie zaniepokojona.
— Gavinowi nie uda się powstrzymać mojego umierania od środka. — Zagryzłam dolną wargę, a przy tym pociągnęłam nosem i oparłam się głową o moje dłonie.
— Co masz na myśli? — Zapytała, a ja zobaczyłam na kocu kilka mokrych plam, które stworzyły łzy.
— Bo ja już umarłam w środku. — Podeszła do mnie moja przyjaciółka, a ja zza drzwi usłyszałam rozmowy sąsiadów, którzy mówili o tym wstrząsie.
Przytuliłam ją do siebie, jednak nie trwało to długo, bo już po chwili użyłam magii, aby cofnąć to, co się stało z butelką wina, które wsiąknęło w biały dywan. Szkoda, że magia nie zadziałała na mój telefon, a ja nadal nie wiem dlaczego. W księgach nie było nic o tym, że czary nie działają na urządzenia elektryczne. Do tego nie działało tylko tutaj. Na światło, telewizor, pralkę, w sumie na wszystko zadziałała, tylko nie na moją komórkę. Nie mam bladego pojęcia czemu. Spojrzałam na okno balkonowe, gdzie słyszałam wrzawę ludzi, którzy również odczuli to trzęsienie ziemi. Wzięłam butelkę, z której ponownie wzięłam dużego łyka, a mój chowaniec spojrzał na mnie tak, jakby potępiał moje zachowanie.
CZYTASZ
The Real Magic
FantasyCzęść I Dziewięć lat temu moja rodzina została zaatakowana przez łowców czarownic. Jako jedynej udało mi się tamtego dnia uciec, a to wszystko dzięki mojej matce, która wysłała mnie do świata ludzi, którego kompletnie nie znałam. Nie wychowałam się...
