Powrót Markusa był dla większości z nas szokujący. No, może poza Chase'm, który wiedział o tym od początku i dlatego był taki nie w sosie. Ale zawsze lubił Rodrigueza, więc nie wiedziałam, w czym teraz miał problem.
Okazało się, że Feliks do mnie nie dzwonił, żeby "przypadkiem" nie zdradzić swojej niespodzianki... Od której właśnie się odsuwałam, aby nabrać powietrza po tym gorącym przywitaniu. Chłopak patrzył tylko na mnie, uśmiechając się przy tym uroczo, i... O, boże, jak ja tęskniłam za tymi dołeczkami w jego policzkach.
- Powrót piłkarzyka do jego księżniczki... Jakież to urocze - zakpił Evans, wyłaniając się zza Calluma. - Teraz znowu możesz udawać grzeczną dziewczynkę, Rassmusen. Gratuluję - zaklaskał ironicznie, zwracając tym samym uwagę wszystkich tutaj zebranych na siebie.
- Zanim do tego wrócę, zdążę cię jeszcze utopić, Evans - uśmiechnęłam się wyzywająco, ruszając w jego stronę, ale utrudnił mi to Markus przyciągający mnie do swojego ciała.
I nie, żebym narzekała, ale musiałam się zemścić za te wrzucenie do basenu. A poza tym my... Przecież zerwaliśmy. Jak to miało teraz wyglądać?
- Już mnie zostawiasz? Stęskniłem się za tobą, gwiazdko - wymruczał Markus do mojego ucha. - Olej tego gościa. Od kiedy ty się zadajesz z ludźmi jego pokroju?
- Porozmawiamy o tym później - spojrzałam kątem oka na chłopaka obejmującego mnie w talii i delikatnie zsunęłam jego ręce z mojego ciała. - Mamy sporo do omówienia, Markus.
- Ale zaraz mi powiesz, że omówimy to po imprezie, bo teraz musisz coś załatwić, prawda? - wywrócił oczami, wyraźnie niezadowolony.
- Przepraszam - mruknęłam, nawiązując kontakt wzrokowy z Chase'm. Nie chciałam teraz rozmawiać o tym, czy istniała dla nas jakaś przyszłość. Sama nie wiedziałam, czego chciałam.
- Odklej się już od Lei i przywitaj się z resztą. Nie brakowało ci nas w Hiszpanii? - głos zabrał Chase, dając mi tym samym wolną drogę do odejścia, a stojący przy nim Feliks był wyraźnie zdezorientowany moją reakcją.
Liczył na fajerwerki, czy jak?
- Żartujesz? Oczywiście, że mi was brakowało. Szczególnie twojego kibicowania z pomponami na meczach - Markus parsknął śmiechem, przybijając z nim sztamę.
Jasmine i Salvatore pływali w basenie, wyraźnie niezainteresowani tym, co się działo wokół nich. Jestem ciekawa, kiedy się tak zaprzyjaźnili... Będę musiała o tym porozmawiać z blondynką.
A tymczasem zatrzymałam się obok Johanssona i Evansa.
- Znudził ci się już twój chłopiec? - William zlustrował mnie wzrokiem, zatrzymując się na moich oczach.
Większość dziewczyn pewnie krępowałaby się przez swoje kompleksy: stać przed nim w samym stroju kompielowym, ale na mnie nie robiło to wrażenia. Mogł sobie być najsławniejszym modelem, ale ja nie będę z jego powodu robić sobie kompleksów. Nie ma ludzi idealnych.
- W odróżnieniu do ciebie nie jest mordercą - odparłam szorstko, nie zrywając z nim kontaktu wzrokowego. Nie bałam się i chciałam, żeby o tym wiedział. No, może trochę się bałam, ale przecież nie zabije mnie przy świadkach.
- Nie testuj we mnie potwora, Rassmusen - oczy Williama pociemniały, stając się czarne niczym węgiel, a szczęka wyostrzyła się pod wpływem jego zdenerwowania.
Dopiero teraz zauważyłam, że stałam tam tylko ja i on. Callum poszedł do reszty, a my staliśmy naprzeciwko siebie zupełnie sami.
Ogarnął mnie niewytłumaczalny chłód panujący pomiędzy nami. Jeszcze niedawno Evans bawił się jak dziecko, a teraz znowu był tym bezuczuciowym i niebezpiecznym człowiekiem? Zadziwiające, jak szybko potrafił zmieniać nastroje.
- Nie testuję, sam go przede mną objawiasz - mierzyliśmy się chwilę spojrzeniami, po czym dodałam: - Ale dzisiaj przez moment widziałam w tobie zwykłego nastolatka, wiesz? Nie wierzę, że to, co wydarzyło się tamtej nocy, było jednorazowe, ale... Nie możesz być zły do szpiku kości - uśmiechnęłam się słabo i ruszyłam w kierunku stolików z alkoholem.
Chciałabym powiedzieć, że go nienawidzę, i iść z tym wszystkim, co widziałam, na policję... Tak, jak powinno być od początku. Jednak coś mnie przed tym powstrzymywało. Może strach przed tym, że jak Will się dowie, to mnie zabije? Ale czy ja bałam się śmierci? A może tego, co skrywał w sobie ten chłopak?
Evans nie poszedł za mną, ani nie odpowiedział na moje słowa. Nie zniknął, jak to miał w zwyczaju. Został na imprezie i włączył się do rozmowy z chłopakami. Mimo, że stałam tyłem do niego, czułam, że mnie obserwował.
- Nie podoba mi się powrót Markusa, Lea - burknął Chase, opierając się o stolik niedaleko mnie. Wystukiwał palcami w szklane naczynie z drinkiem, którego trzymał w dłoni.
- Jesteś jakiś marudny od kilku dni. Powiesz mi w końcu, co się dzieje? - spojrzałam na niego troskliwie, łapiąc go za dłoń. Chase nie należał do grona pesymistów, a wręcz przeciwnie. Wiecznie tryskał energią.
- Ty mi powiedz - spojrzał na mnie wyostrzonym wzrokiem, wprawiając mnie w zakłopotanie. Nie rozumiałam, o co chodziło.
- Możesz rozwinąć myśl? Kompletnie nie wiem, o czym mówisz - zaśmiałam się nerwowo.
- Markus wrócił, bo jakimś zbiegiem okoliczności spotkał się z moim kuzynem w Hiszpanii. Kiedy się rozstawaliście, to dlatego, że miał tam spędzić dobre kilka lat i rozwijać karierę piłkarza. A teraz wraca jak gdyby nigdy nic i cię całuje. A przypominam: ZERWALIŚCIE. Nie ufam mu, Lea. I ty też nie powinnaś.
- Wiem, że liczyłeś, że zacznę chodzić z Evansem, ale...
Blondyn pokręcił przecząco głową
- Nie o to chodzi, chociaż, tak, dalej tego chcę. Ja po prostu się martwię. Feliks najpierw coś robi, a potem myśli. A skutki jego działań zawsze są takie same. Wszystko ma tragiczne zakończenie. Nie chcę, żebyś znowu cierpiała - Chase ścisnął moją dłoń bardziej, a ja westchnęłam. Dużo złych rzeczy się ostatnio działo, ale miałam nadzieję, że powrót Markusa wszystko zmieni. A że raczej wszystko wróci do normy...
Impreza trwała w najlepsze, kiedy w naszych żyłach zaczął buzować alkohol. Niektórzy stali się bardzo wylewni... A w szczególności Jasmine. Gdy byłyśmy same, powiedziała mi, że zakochała się w królu pawiu, ale bała się, że ten związek się nie uda. No, bo w końcu Salvatore nie bawił się w związki. Było to dla mnie nie małe zdziwienie, ale Gryffin miała słabość do kretynów.
*****
Do domu wróciłam taksówką; wolałam to niż wracanie z pijanymi przyjaciółmi.
Weszłam do mieszkania, zdejmując odzież wierzchnią w przedpokoju. Starałam się być cicho, sądząc, że moja mama śpi... Ale ona nie spała. Siedziała przy kuchennym stole, trzymając w dłoni kieliszek wina. W pomieszczeniu panowała ciemność oświetlana jedynie przez małą lampkę. Kobieta patrzyła pusto w drewnianą powłokę ze zmarszonymi brwiami. Znowu coś zrobiłam?
Powoli ustałam w progu pomieszczenia i spojrzałam ostrożnie na mamę.
- Czy coś się stało? Czemu nie śpisz? - zapytałam cicho.
- Twój ojciec wraca.
CZYTASZ
Dark Desire
RomansaCzy jedna drobna dziewczyna zdoła uratować chłopaka pogrążonego w ciemności? A może to on wciągnie ją w świat gangów, nielegalnych wyścigów i morderstw? To moja pierwsza książka, więc zostawienie śladu po sobie - gwiazdki czy komentarza byłoby mile...
