Miłego czytania!
– Lily do cholery wstawaj – powiedział głos nade mną wybudzając mnie ze snu. Otworzyłam oczy i zobaczyłam moją mamę stojącą nad moim łóżkiem.– Co? – mruknęłam cicho zamykając ponownie oczy.
– Przyjechały twoje kartony i zaraz mamy się zbierać do szkoły – powiedziała po czym wyszła z pokoju.
Przetarłam oczy i westchnęłam. Leżałam przez jakiś czas w tej samej pozycji. Dopiero ponowny krzyk mamy z dołu zmusił mnie do wstania. Przeciągnęłam się i poprawiłam włosy, które były związane w warkocza. Wstałam i poprawiłam moją czarna koszulkę. Podeszłam do walizki i wyciągnęłam moje czarne gumowe kapcie z firmy adidas.
Zeszłam na dół i zobaczyłam cztery kartony. Przeszłam koło nich i weszłam do kuchni gdzie stała moja mama i robiła obiad. Zdezorientowana spojrzałam na zegar gdzie pokazana była godzina dwunasta pięćdziesiąt dwa.
– Dzień dobry – powiedziałam przez co zwróciłam uwagę Jeremiaha i mamy.
– Dzień dobry – odpowiedzieli mi razem. Jeremiah oderwał wzrok od laptopa i przenosząc go na mnie.
Jeremiah wydawał się dobry dla mojej mamy. Byli ze sobą już dwa lata i dogadywali się bardzo dobrze. A przynajmniej tak to wyglądało na zewnątrz. Nie mieszkał tu jeszcze na stałe, ale bardzo często tu nocował i miał już nawet swoją półkę z ubraniami w szafie mamy.
– Jak Mike wstanie to przeniesiemy ci kartony do pokoju – powiedział, gdy ja piłam sok pomarańczowy z lodówki.
– Jeszcze nie wstał? – spytałam odrywając usta od szklanki. Mężczyzna pokręcił głową i wrócił wzrokiem do laptopa.
Odłożyłam szklankę do zlewu i podeszłam do kartonu. Ustałam nad nimi i podrapałam się po głowię, bo nie miałam pojęcia w którym mam dokumenty. Za mną usłyszałam kroki, więc odwróciłam głowę i spojrzałam na Mike, który schodził po schodach w samych czarnych spodenkach ziewając. Spojrzał na mnie i uniósł jeden kącik ust do góry. Wyminął mnie i wszedł do kuchni.
– Nareszcie – usłyszałam głos mamy i rozmowę Mike z Jeremiah'em podczas gdy ja mówiłam wyliczankę, który karton otworzyć. Usłyszałam śmiech Mike na co podniosłam wzrok, gdy on stał we framudze do kuchni i śmiał się ze mnie.
– Rzeczywiście nic się nie zmieniłaś i nadal robisz popieprzone wyliczanki – powiedział rozbawionym głosem upijając łyk soku.
– Po pierwsze spierdalaj, po drugie nie się popieprzone, a po trzecie musisz mi je zanieść do pokoju – stwierdziłam zakładając ręce pod piersi.
– Goń się – prychnął pod nosem, ale w tym samym czasie podszedł Jeremiah ubrany w niebieską koszulę i garniturowe spodnie.
– Nie, nie Mike musimy je zanieść do góry – stwierdził schylając się po pierwszy karton. Mike z westchnięciem podał mi szklankę z której się napiłam przez co posłał mi zabijające spojrzenie na które tylko przewróciłam oczami. Także schylił się po karton i zaniósł go do pokoju.
Odniosłam pustą szklankę do zlewu na co moja mama posłała mi spojrzenie. Poszłam do góry mijając się na schodach z Jeremiah'em i weszłam do pokoju. Otworzyłam pierwszy katon w którym były ramki ze zdjęciami, figurki, kubki i perfumy. Otworzyłam drugi karton podczas, gdy Jeremiah przyniósł trzeci karton, a za nim Mike z czwartym. W drugim były trzy mniejsze kartonu. W jednym kosmetyki, w drugim książki, a w trzecim dokumenty, które były mi na dzisiaj potrzebne. Otworzyłam trzeci karton z poduszkami i kocem, które były moimi ulubionymi i resztą ciuchów i bielizn. A w ostatnim kartonie miałam laptopa, jakieś kable, kilka rzeczy do szkoły i prezenty dla nich na święta, na których mnie nie było.
CZYTASZ
Ignosce me
Teen Fiction„Przebaczyć komuś szczerze może tylko ten, kto wcześniej tego kogoś naprawdę zrozumiał." -Stefan Pacek ~°°~ -Po co ona tu wróciła? -spytał Mike lodowatym tonem do mamy. -Mike to twoja siostra -zaczęł...