Mag pov
7 rano ... obudził mnie dzwonek budzika . Pora iść do szkoły ... ech . Wygrzebałam się i wyjełam ubrania z szafy (zdjęcie). Wyszłam z pokoju i poszłam do kuchni , na stole leżała mała karteczka od mamy :
" Magus pamiętaj , że idziesz dziś do babci , weź ten szal który dla niej kupiłam . Zostawiam ci kase , leży na blacie
ox ox MAMUŚKA "
Odłożyłam kartkę i spakowałam szal i pienądze do plecaka . Autobus przyjedzie za 20 minut muszę się zbierać . A i jeszcze bluza Luka . Wziełam szarą bluze z krzesła z mojego pokoju . Ta bluza wręcz na mnie wisiała .
Wychodząc dostałam sms'a
"Od:nieznanny
I jak tam poranek ? :D
Ja:
Yyyy ... znamy się ?
Od:Nieznanny
Wczoraj takiemu jednemu dałaś buziaka "
To Luke ... ale ... z kąd on mam mój numer
Ja:
Z kąd masz mój numer
Od:Luke
Twoja mama mi go podała ... swoją drogą masz bardzo fajną matkę
Ja :
Dzięki ... xd Spiesze się na autobus , do zobaczenia w sq.
Luke nie odpisał , a ja szłam na przystanek . Mieszakm dosyć daleko od szkoły . Za miastem jest wieś i w tej wsi jest taki wysoki pagórek wręcz góra i za tą górą jest moje "ranczo " . Idę na przystanek około 15 mint , przechodząc obok domu pani Marleny której pomagam czasme przy gospodarstwie , mówiła mi , że niedługo przyjedzie do niej jej wnuk i że chce żebym go poznała .
W tej wsi jest pare domeczków i mały sklepik w którym dorabia sobie w wakacje. Pravuje tam koleżanka mojej mamy i jest naprawdę bardzo miła.
***
Doszłam na przystanek o 7:50 autobus zaraz powinnien przyjechać. Oprócz chłopaka z zielonymi włosami do szkoły jeżdżę ja i on .
Autobus przyjechał . Już na wejściu dostałam w twarz samolotem z napisem "dziwactwo" . NORMA .
Nałożyłam słuchawki i wczułam sie w muzykę , to ona daje mi chwile upragnionej wolności od tego zgiełku nazwanego przez nas życiem.
Gdy dojechaliśmy wysiadłam z autobusu jako ostatnia. Wychodząc wpadłam na kogoś
-Ups... przepraszam . Pomogę ci - chłopak podał mi rękę i pozbierał moje rzeczy
-To ja przepraszam . Nie zadara ze mnie - wziełam od niego swój plecak
-Ale za to jaka śliczna - stop ! Czy on .... czy on powiedzia , ze ...ja - Jestem Ashton z wymiany międzywzkolnej- chłopak podał mi rękę a ja lekko ja uścisnełam
-To super .... ja musze ten no .... pa- z nikim nie rozmawiałam dłużej niż 2 sekundy. Boże ale wstyd co on sobie o mnie pomyśli , że jestem jakaś nienoramlna . Swoją drogą z kądś kojarze to imię .... OOOO NIEEEE to wnuk pani Marleny .
Weszłam do szkoły i niespostrzerzenie ruszyłam w stronę szafki blądyn już tam czekał.
-Hej Mag ... -
-Hej Luke - chciałam jak najszybciej iść do piwnicy
-Coś ... coś się stało ?..- przeszłam obok niego i poszłam do piwnicy
-Nie .... nie tylko ten chłopak z wymiany ..... on będzie mieszkał w tej samej wsi co ja - zeszłam ze schodów i szłam w stronę sali muzycznej
YOU ARE READING
Granice \L.H/
Fiksi PenggemarMargaret - utalentowana 16 latka ukrywająca się w szkolnej piwnicy w opuszczonej sali od muzyki. Luke - popurals , nic go nie obchodzi , na wszystko ma wywalone , a jednak ! Czy Margaret go zmieni czy taka miłość wogóle przetrwa ?
