22. Lakier do paznokci.

2.3K 169 81
                                        

Pozostał nam tylko epilog!

Pozostawcie coś po sobie, będzie nam miło!







Chłopcy rośli jak na drożdżach, a pogoda na zewnątrz zdecydowanie nie sprzyjała do długich spacerów. Deszczowe dni bywały codziennością, a Harry wykorzystywał je do przeznaczania jak największej ilości czasu dla maluchów. Louis za to pracował ciężko nad nowym projektem, będąc podekscytowanym nowością.

- Tato, mogę wejść na chwilę? - Delia zaskoczyła alfę wizytą w jego firmie, kiedy powinna być na swojej uczelni.

- Deli, jasne śmiało. Wiesz, że dla ciebie zawsze znajdę czas - odłożył dokumenty, które akurat miał w dłoniach.

- Bo ja... - przerwała, siadając wygodnie na fotelu naprzeciwko biurka rodzica - Nie chcę studiować tato. To nie dla mnie.

- Okej... - Louis był lekko w szoku - Wyglądałaś na podekscytowaną w Manchesterze, ale tak jak mówiłem, nie mam zamiaru was zmuszać do studiów. W takim razie jaki masz dalej plan? - spytał spokojnie.

- Po prostu to się okazało czymś zupełnie innym tato - spojrzała na swoje kolana - Ja... Myślałam, czy może nie miałbyś miejsca gdzieś w swojej firmie dla swojej córki? Chciałabym troszkę zarobić i w przyszłości marzy mi się własna kwiaciarnia.

- Jeśli cię to satysfakcjonuje to będę miał za jakieś dwa tygodnie miejsce na recepcji, ponieważ Lucy odchodzi, przeprowadza się i potrzebuję kogoś - od razu wpadło mu do głowy.

- Bardzo chętnie tato - niebieskie oczy rozbłysły z podekscytowania - Jeśli tylko dasz mi szansę, to cię nie zawiodę.

- W takim razie zapraszam na szkolenie i podpisanie umowy jutro - Louis uśmiechnął się i wstał z miejsca wyciągając rękę do córki.

Młoda kobieta prędko podniosła się i uścisnęła dłoń Louisa, nim przeszła przez biurko i po prostu wtuliła się w ciało ojca.

- Dziękuję, że akceptujesz moją decyzję, tatusiu - szepnęła do jego ucha.

- Moja dziewczynka, jeśli ci się zmieni i za rok będziesz chciała iść na studia to też będzie w porządku, pamiętaj o tym. Mówiłaś mamie? - dopytał od razu.

- Mama już wie, nie jest za mocno szczęśliwy... Ale wie, że nie ma co mnie zmuszać do czegoś, czego nie chcę - uniosła kącik ust i odsunęła się lekko od rodzica - Rano przyjdę. Nie zaśpię.

- Nie akceptujemy tu spóźnień Delia - spojrzał poważnie - Będziesz traktowana jak każdy inny pracownik, więc będziesz musiała pracować sumiennie.

- Tato, nigdy nie wy... No dobrze, ale rzadko to robiłam - odpuściła, wiedząc że kłamstwo nie popłaca - Ale naprawdę biorę to na poważnie, tato.

- Mam taką nadzieję Deli, pokażesz mamie że możesz robić to co kochasz, jeśli bardzo tego chcesz. Chcę żebyście miały taką możliwość, ja nie miałem - uniósł kącik ust.

- Oczywiście tato - ucałowała jego policzek - Nie będę ci już przeszkadzać. Wrócę do domu i przygotuję się mentalnie na nowe.

- Jasne kochanie i oczywiście biała koszula na jutro - mimo wszystko dziewczyna miała pełnić rolę reprezentacyjną na wejściu do firmy.

- Na pewno coś mam w szafie, a jeśli nie to podjadę do sklepu - pomachała w stronę Louisa i naprawdę podekscytowana opuściła jego gabinet.

Louis odetchnął, nie spodziewał się tak intensywnego spotkania, jednak chciał dobrze dla swojego szczeniaka. Mógł sobie odpuścić przynajmniej wystawianie ogłoszenia rekrutacyjnego. Doskonale wiedział, że nie wszyscy się nadawali na studia, jak i woleli założyć coś swojego, wcześniej pracując gdzieś ciężko. Miał tylko nadzieję, że Niall będzie dla córki wsparciem i nie zacznie naciskać na jej dalszą edukację, bo to może przynieść więcej problemów niż korzyści.

HeartbeatOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz