,,Ludzie nie wybierają, w kim się zakochują. Mogą jedynie wybrać, kogo dalej będą kochać."
Mróz szczypał mnie w policzki, ale się nie poddawałam. Odpaliłam kolejnego papierosa i wytrwale stałam pod bramą szkoły. Do listy rzeczy, których nienawidziłam, zima miała szczególnie wysokie miejsce. Pocieszające w tym wszystkim było to, że jeszcze trochę i ponownie zawita do nas wiosna. Dlaczego nie mogłam urodzić się we Włoszech albo Hiszpanii?
— Nie zimno ci? — głos Amber przerwał moje rozmyślenia.
— Nie — skłamałam, odwracając się w stronę przyjaciółki.
Zmierzała w moją stronę, opatulona szalikiem tak bardzo, że było widać jej tylko oczy. Ucieszyłam się na jej widok. Opuściła sporo zajęć w ostatnim czasie, nie mogąc się pozbierać po rozstaniu z Philipem.
— Nie wiedziałam, że znowu wróciłaś do papierosów. — Spojrzała pytająco. — Wszystko porządku? — dodała.
— Nie, ale nie tak źle, jak u ciebie.
Amber zmrużyła oczy, co w jej wersji szalika oznaczało, że zniknęły całkowicie. Przez chwilę wyglądała jak wielka, puchata mumia o wątpliwych zdolnościach interpersonalnych.
— Dzięki, zawsze umiesz podnieść człowieka na duchu — powiedziała ironicznie, po czym obie wybuchłyśmy śmiechem.
— Tęskniłam — Amber podeszła i oparła głowę o moje ramię.
— Ja też skarbie — odpowiedziałam, wciągając mroźne powietrze, które przypominało inhalator dla palacza.
— Jak się trzymasz? — zapytałam lekko, próbując nie zabrzmieć zbyt troskliwie. Amber nie lubiła, gdy ktoś przechodził w tryb „matczyny".
— Powiedzmy, że żyję na samej czekoladzie i odrobinie pasywnej agresji. — Powiedziała, wpatrując się w niebo. — A ty, z czym się zmagasz? Mamusia znowu daje popalić?
— Niee.. to jest bardzo pokręcone — westchnęłam, gasząc papierosa o zmarzniętą bramę szkoły.
— Opowiadaj — ożywiła się nagle.
— Znowu trafiłam na czarną listę u matematyczki, pokłóciłam się z ojcem, Aida chodzi za mną i nie potrafi zrozumieć, że nie jestem zainteresowana jej osobą i w dodatku chyba znowu zakochałam się w nieodpowiedniej osobie... — Wyrzuciłam na jednym wdechu. — No, ale to za dużo do opowiadania, a nie mamy na to czasu.
Większość palaczy, zaczynała pomału opuszczać parking i kierować się do budynku. Zerknęłam na wyświetlacz telefonu. No tak.. za 10 minut zaczynały się lekcje.
— Orzesz w mordę misia! No to się porobiło. Musisz mi koniecznie wszystko opowiedzieć, a szczególnie o tej nieodpowiedniej osobie — puściła mi oczko. — To co idziemy, czy czekasz na kogoś? — Amber zapytała, widząc moje wahanie.
Spojrzałam ostatni raz na puste miejsce, gdzie Laura zawsze parkowała swój samochód. Pokręciłam przecząco głową, bo przecież wcale nie czekałam na nią...
Zostawiłyśmy kurtki w szatni i zamiast iść na angielski, namówiłam Amber żebyśmy rzuciły okiem na tablice ogłoszeń, na której wiszą wszelkie zastępstwa. Przeglądałam po kolei wszystkie nazwiska. W tym tygodniu naprawdę sporo nauczycieli nie było.
— Mamy polski z Havens. — Amber wskazała na sam koniec listy. — Całe szczęście, bo nie mam zaległego wypracowania.
Rzuciłam okiem na koniec listy. No tak 3H ma dziś wycieczkę, dlatego Laura będzie w pracy znacznie później. Uśmiechnęłam się pod nosem i podążyłam za przyjaciółką prosto pod salę numer 38.
CZYTASZ
Czerń i biel
CintaKate nie tak wyobrażała sobie miłość, a bynajmniej nie pod postacią jej własnej nauczycielki.
