1. Czwartek, 20 listopada

30K 1.2K 1.4K
                                        

Wbrew charakterystycznemu gwarowi, jaki zazwyczaj panował na szkolnym korytarzu, mijający mnie milkli nagle i zamierali w dziwnych pozach, gapiąc się przy tym w sposób, jaki jednoznacznie przywodził na myśl wycieczkę szkolną do ZOO, gdzie niestety nie miałam szczęścia być po tej samej stronie ogrodzenia, co reszta zwiedzających.

Zupełnie nikt nie uraczył mnie jakimkolwiek słowem, między sobą natomiast wymieniano niewybredne uwagi tak głośno, że bardzo trudno mi było udawać, iż nie docierają one do moich uszu. Aby złagodzić stres i trzymający mnie za gardło niepokój, próbowałam oderwać myśli od nowej rzeczywistości, której, chcąc nie chcąc, stałam się integralną częścią.

Przejrzałam się w szybie gabloty wystawowej, za którą piętrzyły się puchary i statuetki zdobyte przez szkolną drużynę pływacką. „Przynajmniej jesteś ładna" - powtarzała moja babcia za każdym razem, gdy udało mi się coś schrzanić. Ta, przynajmniej byłam ładna.

Nigdy nie dbałam o popularność, może dlatego, że nigdy nie marzy się o czymś, co posiada się praktycznie od zawsze i co było nam dane ot tak, po prostu. Byłam jednak świadoma, że epoka bycia "cool" skończyła się bezpowrotnie. Nie miałam Tośki, starej paczki i chłopaka, z którym do tej pory nie rozstawałam się na więcej, niż kilkanaście godzin. Skończyliśmy spotykać się na dobre tuż przed moim wyjazdem i można powiedzieć, że wyglądało to bardziej jak rozwiązanie umowy o pracę za porozumieniem stron, niż dramatyczne zerwanie. Zero scen, tęsknot i łez. Na chłodno.

Mój tata zostawił mamę, ona mnie, a ja wszystko co do tej pory znałam i lubiłam. Tak strasznie obawiałam się tego, co mnie tu czeka, że miałam ochotę zniknąć. Żałowałam, że zarzucenie włosów na twarz i unikanie kontaktu wzrokowego nie gwarantowało mi niewidzialności. Pierwszy raz byłam tą Nową - dziewczyną, którą wytyka się palcami i snuje domysły na temat powodu jej nagłego przeniesienia w połowie roku szkolnego.

Podobno seks i pieniądze kręcą światem. Dokładnie te dwa aspekty owego świata sprawiły, że moje życie wywróciło się do góry nogami. I oczywiście, jak to w przypadku nastolatków często bywa, nie chodziło ani o mój seks, ani o moje pieniądze.

„Głowa do góry! – przypomniały mi się słowa Tosi – Poradzisz sobie! Kto, jak nie ty? A kto wie? Może przyplącze się nawet jakiś książę z bajki?"

Wzdrygnęłam się. Książęta z bajek często zdradzają żony, robią bachory swoim sekretarkom i olewają pierworodne córki. Nie potrzebowałam ani księcia, ani nowej bajki. Potrzebowałam maszyny czasu, która przeniosłaby mnie o kilka miesięcy wstecz. Może, gdybym wtedy przywiązała ojca do kaloryfera na kilka tygodni, sprawy potoczyłyby się zupełnie inaczej.

***

– W MOJEJ szkole obowiązuje wszystkich – Dyrektorka dobitnie podkreślała każde słowo, mierząc mnie w tym samym czasie od stóp do głów – określony styl ubierania się. Żadnych butów na obcasach – wskazała moje wyjściowe, czarne szpilki – makijażu, pomalowanych paznokci, obcisłych bluzek, odkrytego brzucha, kolczyków w miejscu innym, niż ucho, tatuaży i tym podobnych bezeceństw. Stawiamy na skromny i schludny wygląd. Radziłabym więc – Zmarszczyła nos po raz setny – wrócić do naturalnego koloru włosów.

– Ale to jest mój naturalny... – Próbowałam przerwać jej tyradę, podświadomie dotykając jasnego pasma.

– A nie wygląda. Poza tym przy takiej długości nie przystoi fryzura na rusałkę. – Mlasnęła z takim niesmakiem, jakby odkryła karalucha, ukrytego pod stertą brudnych naczyń. – Doradzam warkocz, lub kok. Żadnych spódniczek przed kolano, pończoch, kabaretek, podkolanówek, zakolanówek, głębokich dekoltów i innych elementów garderoby, która w jakikolwiek sposób mogłyby rozpraszać innych. MOJA szkoła nie wprowadziła typowych mundurków, mamy natomiast strój określony regulaminem. Biała bluzka, czarny lub szary sweter, ciemne spodnie lub spódnica, najlepiej długa. Pamiętaj, że to szkoła z naprawdę dobrą renomą. Nie chcemy tu skandali. Nie będziemy tolerować żadnych wybryków, wynaturzeń, zatargów z prawem, przemocy, narkotyków, alkoholu, LGBT czy hazardu. Mamy nieposzlakowaną opinię i uprasza się, aby pozostała ona niezmieniona – wyrzucała z siebie wytyczne tak szybko, że brzmiały one jak serie z kałasznikowa.

SzyszkaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz