JUSTIN:
byłem zły na siebie wiem że nie zrobiłem nic złego ale też nie zrobiłem nic co mogło by jej pomóc. mocno uderzyłem w ścianę pięścią, zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. wyszedłem w końcu z pomieszczenia. chciałem znaleźć Olivie, potrzebowałem jej obecności...
szedłem korytarzem rozglądając się uważnie zauważyłem tylko jak wchodzi po schodach ale grupka moich kumpli mnie zatrzymała i straciłem ją z oczu
-"co tam stary? co ci się stało? "
zapytał Rick mój najlepszy przyjaciel. przez chwile nie zrozumiałem o co pyta
-"nic mi nie jest"
podniósł jedną brew i głową wskazał abyśmy odeszli od reszty chłopaków
-"co ty robisz? nie pamiętasz że przez bójki miałeś problemy?! "
-"no kurwa to nie była moja wina, ten chuj Tony się na mnie rzucił musiałem sie bronić"
-"stary nie zaczynaj! "
odwrócił się na pięcie i odszedł. byłem strasznie wkurwiony. poszedłem do szafki zabrałem to co było mi potrzebne i wybiegłem ze szkoły, poszedłem na siłownie obok, wyciągnąłem fajki i zapalniczkę. odpaliłem peta i się zaciągnąłem. nie paliłem od jakiegoś miesiąca, brakowało mi tego. usłyszałem dzwonek na lekcje ale miałem wyjebane chciałem ochłonąć i wypalić papierosa. po 10 minutach rzuciłem wypalonego peta na ziemię i go zgasiłem butem. poszedłem do sali w której mieliśmy lekcje, zapukałem do drzwi i wszedłem do środka. mieliśmy lekcje angielskiego z panem Martinezem. nie spodobało mu się to że się spóźniłem. jemu nigdy nic się nie podoba. zobaczyłem że Olivia siedzi z Caroline więc usiadłem bez słowa obok Ricka.
-"co to ma być?! może jakieś "przepraszam za spóźnienie"?! Tumbler co to za zachowanie?! "
przewróciłem tylko oczami
-"wstań jak do ciebie mówię i tu podejdź!"
zrobiłem co kazał żeby nie mieć większych problemów
-"chcesz znowu mieć problemy?"
-"nie chce"
-"nie podoba mi się twój ton"
-"to ma pan problem"
-"przegiąłeś Tumbler, do dyrektora już! "
obaj wyszliśmy na korytarz i zmierzaliśmy do gabinetu dyrektora. doskonale znałem drogę wiele razy tam byłem... od razu na starcie pan Martinez zaczął się awanturować
-"panie dyrektorze to jest skandal! kiedy pan zrobi z nim porządek?! "
wskazał na mnie a ja stałem znudzony z założonymi rękami. pan Villin troche się zdziwił wtargnięciem Martineza do jego gabinetu.
-"dobrze spokojnie niech pan powie co sie stało"
Martinez powiedział mu wszystko oczywiście koloryzując całą sytuacje. Villin patrzył na mnie zdenerwowany i zawiedziony.
-"na dodatek śmierdzi papierosami! "
krzyknął Martinez a ja miałem już dosyć.
-"przyjdź jutro z rodzicami "
-"nie ma ich, wrócą za tydzień"
-"jak to ich nie ma?! jak za tydzień?! "
znowu nauczyciel angielskiego sie wtrącił ale dyrektor zaczął go uspokajać.
-"w takim razie to jest ostrzeżenie jeszcze jeden numer i znów się spotkamy. pamiętasz jaka była umowa? "
-"ta pamiętam"
-"panie Martinez niech pan wraca do uczniów chciałbym jeszcze sam porozmawiać z Justinem"
mu sie to nie spodobało ale zrobił to co powiedział Villin.
-"Justin co się dzieje? "
-"nic"
-"ktoś widział jak twój tata szarpie cię pod szkołą jakiś czas temu. wszystko okej w domu? "
-" po pierwsze nie mam taty tylko ojczyma po drugie to się komuś wydawało. tak wszystko okej"
-"fakt wybacz myślałem że... nie ważne"
-"coś jeszcze? "
-"w zasadzie tak. paliłeś?"
wziąłem głęboki oddech
-"tak"
-"wiesz że jesteś za młody poza tym na terenie szkoły się nie pali"
-"ta wiem"
-"dobra Justin widze że to nie ma sensu. pamiętaj o umowie i że zawsze możesz do mnie przyjść"
-"dobrze. mogę iść? "
-"tak możesz ale wróć na lekcje"
-"okej"
wyszedłem z gabinetu, byłem zaskoczony że tak się to skończyło i zastanawiało mnie kto widział wtedy Liama. nie miałem pojęcia ale wiedziałem że temu komuś się nie wydawało... wróciłem do klasy.
-"oho wróciła nasza zguba. straciłem przez ciebie 20 minut lekcji! siadaj! "
usiadłem obok Ricka i oczywiście nie słuchałem nauczyciela.
-"stary kurwa słuchasz mnie"
Rick walnął mnie w rękę i dopiero wtedy ogarnąłem że coś do mnie mówił.
-"co chcesz? "
-"co ty odpierdalasz? "
-"nic"
-"znowu jebiesz szlugami"
-"no i"
-"coś się stało? "
-"nie"
chciałem uniknąć rozmowy musiałem być twardy i się nie przejmować niczym w końcu tak mnie wszyscy widzą nie obchodzi mnie że Rick to mój przyjaciel on tez uważa ze mam zajebiste życie więc niech tak zostanie.
OLIVIA:
o co chodziło panu Martinezowi?
*"chcesz znowu mieć problemy?"*
miał je już kiedyś? i czemu tak się zachował? może ja cos zrobiłam i jest na mnie zły a tak się wyładował? po lekcji której praktycznie nie było Justin szybko wyszedł i nie wiedziałam w którą stronę poszedł. zobaczyłam jego przyjaciela więc do niego podeszłam
-"ym hej... wiesz może gdzie jest Justin? "
-"o hejka. wydaje mi się że może być na boisku obok szkoły"
-"okej dziękuję bardzo! "
uśmiechnęłam się bardzo delikatnie i pobiegłam w stronę wyjścia. dotarłam na tył szkoły, rzeczywiście chłopak siedział na trybunach w jednej ręce trzymał papierosa.
-"Justin? ty palisz? "
-"tak pale i chuj cię to powinno obchodzić"
stałam jak wryta po tych słowach... to powiedział Justin? zabolało... odwróciłam się i bez słowa zaczęłam schodzić z trybun.
-"przepraszam"
brunet zbiegł za mną i przytulił mnie od tyłu. odwróciłam się do niego przodem a łzy same zaczęły spływać po moich policzkach.
-"przepraszam"
powtórzył i starł moje łzy
-"jestem głupi wiem nie bądź smutna przez takiego idiotę jak ja"
-"co się z tobą dzieje Justin?"
brunet spojrzał gdzieś w niebo
-"nic się nie dzieje, ja po prostu nie jestem taki jak myślałaś"
-"nie kłam! "
zaśmiał się desperscko i pokręcił głową
-"przepraszam ślicznotko"
odszedł a ja zostałam na boisku zalana łzami
CZYTASZ
ostatni oddech
Teen Fictiondwa różne światy, podobne przeżycia, takie same uczucia. co jeśli te dwa charaktery się spotkają? ta brązowo włosa, cicha i skryta w sobie dziewczyna oraz z pozoru wesoły i towarzyski chłopak. zbrodnie, romanse, adrenalina, tajemnice, strach i rozda...
