08

235 10 1
                                        

JUSTIN:
byłem zły na siebie wiem że nie zrobiłem nic złego ale też nie zrobiłem nic co mogło by jej pomóc. mocno uderzyłem w ścianę pięścią, zamknąłem oczy i wziąłem głęboki oddech. wyszedłem w końcu z pomieszczenia. chciałem znaleźć Olivie, potrzebowałem jej obecności...
szedłem korytarzem rozglądając się uważnie zauważyłem tylko jak wchodzi po schodach ale grupka moich kumpli mnie zatrzymała i straciłem ją z oczu

-"co tam stary? co ci się stało? "

zapytał Rick mój najlepszy przyjaciel. przez chwile nie zrozumiałem o co pyta

-"nic mi nie jest"

podniósł jedną brew i głową wskazał abyśmy odeszli od reszty chłopaków

-"co ty robisz? nie pamiętasz że przez bójki miałeś problemy?! "
-"no kurwa to nie była moja wina, ten chuj Tony się na mnie rzucił musiałem sie bronić"
-"stary nie zaczynaj! "

odwrócił się na pięcie i odszedł. byłem strasznie wkurwiony. poszedłem do szafki zabrałem to co było mi potrzebne i wybiegłem ze szkoły, poszedłem na siłownie obok, wyciągnąłem fajki i zapalniczkę. odpaliłem peta i się zaciągnąłem. nie paliłem od jakiegoś miesiąca, brakowało mi tego. usłyszałem dzwonek na lekcje ale miałem wyjebane chciałem ochłonąć i wypalić papierosa. po 10 minutach rzuciłem wypalonego peta na ziemię i go zgasiłem butem. poszedłem do sali w której mieliśmy lekcje, zapukałem do drzwi i wszedłem do środka. mieliśmy lekcje angielskiego z panem Martinezem. nie spodobało mu się to że się spóźniłem. jemu nigdy nic się nie podoba. zobaczyłem że Olivia siedzi z Caroline więc usiadłem bez słowa obok Ricka.

-"co to ma być?! może jakieś "przepraszam za spóźnienie"?! Tumbler co to za zachowanie?! "

przewróciłem tylko oczami

-"wstań jak do ciebie mówię i tu podejdź!"

zrobiłem co kazał żeby nie mieć większych problemów

-"chcesz znowu mieć problemy?"
-"nie chce"
-"nie podoba mi się twój ton"
-"to ma pan problem"
-"przegiąłeś Tumbler, do dyrektora już! "

obaj wyszliśmy na korytarz i zmierzaliśmy do gabinetu dyrektora. doskonale znałem drogę wiele razy tam byłem... od razu na starcie pan Martinez zaczął się awanturować

-"panie dyrektorze to jest skandal! kiedy pan zrobi z nim porządek?! "

wskazał na mnie a ja stałem znudzony z założonymi rękami. pan Villin troche się zdziwił wtargnięciem Martineza do jego gabinetu.

-"dobrze spokojnie niech pan powie co sie stało"

Martinez powiedział mu wszystko oczywiście koloryzując całą sytuacje. Villin patrzył na mnie zdenerwowany i zawiedziony.

-"na dodatek śmierdzi papierosami! "

krzyknął Martinez a ja miałem już dosyć.

-"przyjdź jutro z rodzicami "
-"nie ma ich, wrócą za tydzień"
-"jak to ich nie ma?! jak za tydzień?! "

znowu nauczyciel angielskiego sie wtrącił ale dyrektor zaczął go uspokajać.

-"w takim razie to jest ostrzeżenie jeszcze jeden numer i znów się spotkamy. pamiętasz jaka była umowa? "
-"ta pamiętam"
-"panie Martinez niech pan wraca do uczniów chciałbym jeszcze sam porozmawiać z Justinem"

mu sie to nie spodobało ale zrobił to co powiedział Villin.

-"Justin co się dzieje? "
-"nic"
-"ktoś widział jak twój tata szarpie cię pod szkołą jakiś czas temu. wszystko okej w domu? "
-" po pierwsze nie mam taty tylko ojczyma po drugie to się komuś wydawało. tak wszystko okej"
-"fakt wybacz myślałem że... nie ważne"
-"coś jeszcze? "
-"w zasadzie tak. paliłeś?"

wziąłem głęboki oddech

-"tak"
-"wiesz że jesteś za młody poza tym na terenie szkoły się nie pali"
-"ta wiem"
-"dobra Justin widze że to nie ma sensu. pamiętaj o umowie i że zawsze możesz do mnie przyjść"
-"dobrze. mogę iść? "
-"tak możesz ale wróć na lekcje"
-"okej"

wyszedłem z gabinetu, byłem zaskoczony że tak się to skończyło i zastanawiało mnie kto widział wtedy Liama. nie miałem pojęcia ale wiedziałem że temu komuś się nie wydawało... wróciłem do klasy.

-"oho wróciła nasza zguba. straciłem przez ciebie 20 minut lekcji! siadaj! "

usiadłem obok Ricka i oczywiście nie słuchałem nauczyciela.

-"stary kurwa słuchasz mnie"

Rick walnął mnie w rękę i dopiero wtedy ogarnąłem że coś do mnie mówił.

-"co chcesz? "
-"co ty odpierdalasz? "
-"nic"
-"znowu jebiesz szlugami"
-"no i"
-"coś się stało? "
-"nie"

chciałem uniknąć rozmowy musiałem być twardy i się nie przejmować niczym w końcu tak mnie wszyscy widzą nie obchodzi mnie że Rick to mój przyjaciel on tez uważa ze mam zajebiste życie więc niech tak zostanie.

OLIVIA:
o co chodziło panu Martinezowi?

*"chcesz znowu mieć problemy?"*

miał je już kiedyś? i czemu tak się zachował? może ja cos zrobiłam i jest na mnie zły a tak się wyładował? po lekcji której praktycznie nie było Justin szybko wyszedł i nie wiedziałam w którą stronę poszedł. zobaczyłam jego przyjaciela więc do niego podeszłam

-"ym hej... wiesz może gdzie jest Justin? "
-"o hejka. wydaje mi się że może być na boisku obok szkoły"
-"okej dziękuję bardzo! "

uśmiechnęłam się bardzo delikatnie i pobiegłam w stronę wyjścia. dotarłam na tył szkoły, rzeczywiście chłopak siedział na trybunach w jednej ręce trzymał papierosa.

-"Justin? ty palisz? "
-"tak pale i chuj cię to powinno obchodzić"

stałam jak wryta po tych słowach... to powiedział Justin? zabolało... odwróciłam się i bez słowa zaczęłam schodzić z trybun.

-"przepraszam"

brunet zbiegł za mną i przytulił mnie od tyłu. odwróciłam się do niego przodem a łzy same zaczęły spływać po moich policzkach.

-"przepraszam"

powtórzył i starł moje łzy

-"jestem głupi wiem nie bądź smutna przez takiego idiotę jak ja"
-"co się z tobą dzieje Justin?"

brunet spojrzał gdzieś w niebo

-"nic się nie dzieje, ja po prostu nie jestem taki jak myślałaś"
-"nie kłam! "

zaśmiał się desperscko i pokręcił głową

-"przepraszam ślicznotko"

odszedł a ja zostałam na boisku zalana łzami

ostatni oddech Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz