II 15

122 8 5
                                        

Gdyby mogła, Emma najchętniej zapadła by się pod ziemię. Siedziała pomiędzy Lucienem, a Marion i czuła na sobie spojrzenia pozostałych osób. Rozmowa przy stole się nie kleiła, wszyscy siedzieli sztywno. Nawet dzieci wyczuwały, że coś jest nie tak. Tylko Amy wyglądała na zadowoloną.  Byli dopiero przy pierwszym daniu, a ona już nie mogła doczekać się końca tej męki. Cała rozmowa sprowadzała się do opowieści o pogodzie, narzekania na korki w mieście. Sytuacja zmieniła się, gdy po deserze Marion poprosiła chłopców o przeniesienie się do bawialni. Dorośli usadowili się na sofach i fotelach w salonie. Na jednej Lucien z Emmą, na większej kanapie usiadł Martin, Marion i matka Emmy. Amy i ojciec zajęli dwa fotele. 

Emma upiła spory łyk wina i odłożyła kieliszek na niewielki stolik. Była wdzięczna za to, że przenieśli się na kanapy, bo nie mogła już wysiedzieć na niewygodnych krzesłach. Żałowała, że ubrała dopasowaną sukienkę. Była tak najedzona, że teraz marzyła tylko o tym żeby się położyć i zdjąć ubranie które niemiłosiernie opinało jej brzuch. 

- Więc Lucien, jesteś rodowitym nowojorczykiem? - Zapytał Martin, po tym jak skończył opowiadać o niedawnej wizycie jaką złożyli jego rodzicom wraz z dziećmi w Cleveland. 

- Właściwie to nie, jestem Francuzem. 

Emma widziała, że nie takiej odpowiedzi spodziewał się jej szwagier. Przez całą kolację wszyscy trzymali fason i nie zadawali Lucienowi osobistych pytań. Teraz mieli zamiar to nadrobić. Od poprzedniego spotkania Luciena z jej rodziną minęło prawie dziewięć lat. Wampir powiedział wtedy jej rodzicom, że jest właścicielem nocnego klubu. To wystarczyło żeby jej rodzice nie chcieli mieć z nim nic wspólnego. Od tamtego czasu Emma w zasadzie nie rozmawiała z nimi a temat swojego życia miłosnego. Dlatego byli w ciężkim szoku, gdy dwa dni temu oznajmiła im, że to Lucien jest mężczyzną z którym przyjdzie na kolację. Jej ojciec był przekonany, że będzie to David. 

-  Świetnie mówisz po angielsku, bez śladu akcentu.

- Boże, powinniśmy to zrobić po sylwestrze. 

Lucien uśmiechnął się, a Emma poczuła lekkie muśnięcie na karku. W stosunku do swoich ludzkich sług, moce wampirów były w zasadzie nieograniczone. Jedną z rzeczy, którą Lucien lubił robić najbardziej było złudzenie dotyku. Przez ich więź mógł poczuć na swoich palcach ciepło jej skóry, chociaż dłonie trzymał na swoich kolanach. 

- Lepiej teraz, uwierz mi. 

- Och, mieszkam w Nowym Jorku od wieków. - Nonszalancko machnął ręką. - Wystarczająco długo by zgubić akcent. 

- A gdzie pracujesz?

Emma wbrew sobie wyprostowała się. Jej szwagier po raz pierwszy spotkał Luciena i widząc reakcję pozostałych osób przy stole, była pewna że wszyscy pamiętają co jej wampir powiedział ostatnio.  Ojciec Emmy zmierzył wampira chłodnym spojrzeniem. Nie był pod wrażeniem aury jaką roztaczał wokół siebie Lucien.

- Mam udziały w kilku przedsiębiorstwach. 

- W klubach nocnych? 

- Tato, proszę czy...

-  Między innymi.

- Możemy zmienić temat. - Dokończyła, odwracając się w kierunku ojca. 

-Nie Emmo, nie możemy. Chciałbym wiedzieć co robi mężczyzna, który umawia się z moją córką od ilu lat? Dziesięciu? 

Z każdą minutą Nicolas wyglądał na co raz bardziej zdenerwowanego. Emma ostatni raz widziała ojca w takim stanie, kiedy powiedziała mu że rzuca studia prawnicze. Z natury był opanowany i zawsze trzymał nerwy na wodzy. 

Bez sercaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz