6.

1.1K 73 2
                                        

W drodze do siedziby Price Industries zadzwonili do Helen Ross żeby poinformować ją, że za kilka minut będą na miejscu. Kobieta czekała na nich zaraz przy wejściu i nie była zachwycona. 

- Dzień dobry państwu. Przez telefon mówiliście, że to pilne.

Jej postawa mówiła im, że kobieta jest jednocześnie zaniepokojona ale i zirytowana. 

- Chcielibyśmy porozmawiać z panem Pricem. 

- Pan Price jest w tej chwili nie osiągalny. Jestem pewna, że ja będę państwu pomóc. Możemy przejść do mojego gabinetu? - Nie chciała urządzać sceny przy stanowisku recepcjonistki, więc odetchnęła z ulgą gdy agenci się na to zgodzili. - Jak mogę państwu pomóc? - Zapytała, zamykając za sobą drzwi biura. 

- Pani, niestety w niczym - powiedział Adam. - Pani szef nie złożył zeznań, a mamy dowód że znał ofiarę. 

- Jestem pewna, że doszło do jakiegoś nieporozumienia. 

- Nawet jeżeli doszło do porozumienia, to chcemy z nim porozmawiać. - Adam jeszcze nie wiedział czy mieli do czynienia wyłącznie ze świadkiem czy może z mordercą. Czuł, że mają do czynienia z przełomem i nie miał zamiaru odpuścić. 

- Dzisiaj nie ma go w biurze.

- To proszę do niego zadzwonić. 

 - Jest teraz nieosiągalny. Pan Price jest bardzo zajętym człowiekiem. Naprawdę powinni państwo uprzedzić, że chcą tutaj przyjechać. 

Emma była pod wrażeniem świętego oburzenia, które zaserwowała im Helen Ross. 

- Proszę pani jesteśmy w trakcie śledztwa w sprawie morderstwa. Jeżeli pani szef nie będzie współpracował będziemy musieli wezwać pana Price'a na oficjalne przesłuchanie. - Emma, starała się aby irytacja którą czuła nie była słyszalna w jej głosie. 

- Nie ma go teraz w mieście i jest nieosiągalny - powiedziała kobieta, widząc jak poważna staje się sytuacja. Wezwanie Price'a na przesłuchanie byłoby katastrofą wizerunkową dla firmy. - Ale proszę chwilę poczekać. 

Ross wyszła ze swojego gabinetu, mocno ściskając w ręce telefon komórkowy. Wróciła mniej więcej po pięciu minutach. Na pierwszy rzut oka można było zobaczyć, że nie jest zachwycona wynikiem rozmowy. 

-  Proszę państwa, pan Price będzie na państwa czekał tutaj o dziewiątej wieczorem. 

                                                                                      ***

Mieli czas do dwudziestej pierwszej, ale to nie oznaczało że mogą odpocząć. Po pierwsze musieli zająć się rodzicami Patricii, którzy w południe przyjechali do Seattle. Po tym wydarzeniu Emma była wyczerpana bardziej niż sądziła, że to możliwe. 

- Lunch? - Zapytał Adam, mniej więcej piętnaście minut po tym jak weszli do swojego niewielkiego biura. Emma zdążyła jedynie zadzwonić do Mary Louise  i poprosić ją żeby przygotowała wszystkie możliwe informacje na temat Jonathana Price'a. 

- Tak, bardzo chętnie - rano nie miała czasu żeby zjeść porządne śniadanie i zadowoliła się jabłkiem. 

Zabrała torebkę i podążyła za Adamem. Zaprowadził ją do niewielkiej meksykańskiej restauracji, która znajdowała się jedynie cztery przecznice od siedziby FBI. Wnętrzu daleko było od standardowych meksykańskich knajpek. Ściany były wyłożone ciemnym drewnem, które stanowiły kontrast do jasnych płytek na podłodze. Większość  stolików była zajęta, ale Adam bez zawahania poprowadził ją do stolika znajdującego się przy oknie. 

Bez sercaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz