II 16.

90 5 1
                                        

- Możesz usiąść chociaż na moment? 

- Nie - rzuciła, nie odwracając się w jego kierunku. - Zaraz zwymiotuję. 

Odkąd zaszło słońce nie była sobą. Zostało jedynie kilka godzin do północy i Lucien pierwszy raz w życiu był prawie sparaliżowany ze strachu. Tekst przemówienia, opracowany przez cały zespół pracowników zajmujących się public relations miał wyryty w pamięci że mógłby go wyrecytować w dowolnym momencie. Jednak stres odbierał mu zdolność logicznego myślenia. Pierwszy raz w swoim ponad tysiącletnim życiu nie mógł opanować zdenerwowania. Dlatego zrobił jedyną rzecz, którą mógł zrobić w tej sytuacji wampir. Przerzucił swoje uczucia na Emmę. Ta, odkąd Lucien się obudził, chodziła w kółko po mieszkaniu zbyt podenerwowana by usiąść. Do tego czuła mdłości i co raz bardziej bolał ją brzuch. 

- Och słońce - wampir wstał z sofy i podszedł do Emmy. Stanął za nią i objął ją ramionami. Złożył krótki pocałunek na czubku jej głowy i poczuł jak kobieta lekko się rozluźniła. - Przepraszam. 

- Ile jeszcze masz czasu? 

- Właściwie powinienem wyjść pięć minut temu. 

Czekała na niego cała grupa osób, która była zaangażowana w ten projekt. Już kilka miesięcy temu na piętrze biurowca w SoHo stworzyli swoiste centrum dowodzenia. To tam miał wygłosić przemówienie. Plan był ambitny. Odrzucili propozycje wcześniejszego zarejestrowania filmu i postanowili, że będą nadawać na żywo. Teraz zbliżał się termin próby generalnej. Kilka minut temu dostał wiadomość od Davida, który poinformował go że wszyscy na niego czekają. A on nie chciał zostawać Emmy samej. 

- Na prawdę nie chcesz żeby Amy do ciebie przyszła? - Najpierw próbował przekonać Emmę, żeby poszła razem z nim. Jednak uparła się, że zostanie w domu. Dlatego spróbował nakłonić ją do zaproszenia siostry na noc. Jednak i na to się nie zgodziła. 

- Nie, sama dam sobie radę - wyszeptała, odchylając głowę do tyłu. - Po prostu obiecaj, że szybko wrócisz. 

 - Tak szybko jak to tylko możliwe, obiecuję. - Wypuścił Emmę ze swojego uścisku, a sekundę później pocałował. - Kocham cię.

- Ja też cię kocham - odpowiedziała i lekko się uśmiechnęła, gdy Lucien skradł jej jeszcze jeden pocałunek przed wyjściem.  

Kiedy została sama poczuła kolejną falę mdłości. Co gorsza było jej zimno i zaczynała się trząść. Pomimo tego, że miała na sobie grube skarpety i sweter Luciena. Postanowiła zrobić sobie herbatę. Wiedziała, że na nic więcej nie ma siły. Nie potrafiła się na niczym skupić, więc przeczytanie materiałów, które wczoraj przesłała jej Mary Louise przerastało jej możliwości. Siedzenie w jednym miejscu też nie wchodziło w grę. Dlatego ściskając kubek w dłoniach, chodziła od ściany do ściany. Czuła jak energia rozsadzała ją od środka, a jednocześnie co chwila brało ją na wymioty. 

Czas płynął jej niesamowicie powoli, ale północ zbliża się nieubłaganie. Kilka minut przed dwunastą poczuła się fatalnie. Ledwo zdołała dobiec do łazienki, zanim zwróciła całą zawartość żołądka. Tak się trzęsła, że z trudem wstała i podeszła do umywalki. Właśnie kończyła myć zęby, gdy usłyszała że dzwoni jej komórka.

 - Szczęśliwego nowego roku!

Kiedy odebrała, usłyszała radosny głos Mary Louise i pomimo wyczerpania lekko się uśmiechnęła. Opadła na sofę w salonie i przyciszyła telewizor. 

- Szczęśliwego nowego roku. Już świętujecie? 

- Dopiero zaczynamy, właśnie ma przyjechać pizza. 

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Dec 02, 2024 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

Bez sercaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz